Historia

Każdy pocisk – jeden Niemiec?

Prawdziwy bilans poległych w Powstaniu Warszawskim

Na barykadzie. Aby zabić jednego przeciwnika, powstańcy musieli stracić dwóch - trzech swoich kolegów. Na barykadzie. Aby zabić jednego przeciwnika, powstańcy musieli stracić dwóch - trzech swoich kolegów. PAP
Na marginesie obchodów kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego można zadać pytanie, skąd się biorą rozbieżności co do liczby ofiar – po obu stronach barykady – tej wielkiej, trwającej dwa miesiące bitwy miejskiej?
Ruiny Warszawy po powstaniu - widok na plac Napoleona (obecnie pl. Powstańców Warszawy) z wieżowcem Prudentialu i ulicą ŚwiętokrzyskąKarol Szczeciński/EAST NEWS Ruiny Warszawy po powstaniu - widok na plac Napoleona (obecnie pl. Powstańców Warszawy) z wieżowcem Prudentialu i ulicą Świętokrzyską

Opinia o stratach wojsk hitlerowskich w Powstaniu Warszawskim jest jak papierek lakmusowy – zwolennicy insurekcji powiedzą, że Niemców zginęło 17 tys., przeciwnicy, że 1,5 tys. Przy czym żadna z tych liczb nie jest prawdziwa, ale obie pokazują, jak dramatycznie trudno dojść do prawdy, gdy na temat powstania nie prowadzi się prawie żadnych rzetelnych badań naukowych.

Podobnie jest z ofiarami po stronie powstańców i mieszkańców miasta; ich liczba gra we współczesnej narracji rolę bardzo istotną, zwłaszcza dla przeciwników zrywu, stając się koronnym argumentem ukazującym jego bezsens. Śmierć setek tysięcy cywilów – raz mówi się o 150 tys., innym razem o 200 tys., niegdyś i o 250 tys., działać musi przecież i na wyobraźnię, i na wrażliwość. To, że wszystkie te liczby są jedynie teoretyczną kalkulacją, bardziej tezą niż faktem, raczej w powszechnym obiegu nie funkcjonuje. Nigdy bowiem nie przeprowadzono rzetelnych badań strat ludności Warszawy, choć – jak wskazują najbardziej wartościowe dane szczątkowe – liczba cywilnych ofiar raczej nie przekroczyła 100 tys. i ku takiemu rzędowi wielkości skłaniają się dziś naukowcy (ich głos pozostaje jednak niesłyszalny, w obiegu codziennym raczej umacniają się poglądy stereotypowe, służące eskalacji emocji). Na tyle straty ludności określali nawet Niemcy, a przynajmniej SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski w swym popowstańczym sprawozdaniu (o którym dalej). Oczywiście, nadal są to straty olbrzymie i niepowetowane.

Z punktu widzenia współczesnej narracji należy zwrócić uwagę jednakże i na coś jeszcze, a mianowicie jakie jest źródło owych rozbieżności co do strat – nie tylko zresztą własnych, ale też przeciwnika.

Polityka 42.2014 (2980) z dnia 14.10.2014; Historia; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Każdy pocisk – jeden Niemiec?"

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019