Historia

Tańce na murze

Niemieckie spojrzenie na Europę Środkowo-Wschodnią

Taniec Niemców na murze berlińskim jest ikoną zjednoczenia Niemiec. Taniec Niemców na murze berlińskim jest ikoną zjednoczenia Niemiec. Ullstein / BEW
Kiedy ćwierć wieku temu runął berliński mur, kanclerz Kohl był akurat w Warszawie na pierwszych rozmowach z solidarnościowym premierem Mazowieckim. Polacy i Niemcy całkiem odmiennie przeżyli tę rewolucję. Tak jak odmiennie patrzą dziś na wydarzenia na Ukrainie.
Obywatele NRD na moście Bosebrucke przed przejściem granicznym, 18 listopada 1989 r.Bundesarchiv/Wikipedia Obywatele NRD na moście Bosebrucke przed przejściem granicznym, 18 listopada 1989 r.

Europejczycy do dziś nie wypracowali sobie wspólnego spojrzenia na rewolucję 1989 r. François Furet widział w niej wprawdzie korektę zarówno rewolucji francuskiej 1789 r., jak i rosyjskiej 1917 r. Jednak w Niemczech nazywa się ją niekiedy tylko „niemiecką rewolucją” (Wolfgang Schuller) i w tej wizji jest zredukowana do kilku tygodni: we wrześniu masowe ucieczki Niemców z NRD przez Budapeszt, Pragę i Warszawę na Zachód, w październiku wielkie demonstracje i obalenie Honeckera. A 9 listopada taniec Niemców na berlińskim murze jako zwieńczenie tej całej rewolucji, która zakończyła się zachodnioniemiecką normalnością. Idea zjednoczenia Europy nie odgrywała w tych niemieckich tygodniach żadnej roli. Wszystko miał załatwić paszport Republiki Federalnej i Deutsche Mark.

Polskie spojrzenie na 1989 r. ma zupełnie inne historyczne rozmiary. Ten rok zapowiedział się już latem 1980 r. faktycznym strajkiem generalnym w Polsce. Powstanie wolnych związków zawodowych złamało monopol władzy partii, którego nie zdołał przywrócić nawet wprowadzony w 1981 r. stan wojenny. Tym bardziej że solidarnościowa fala uderzeniowa kilka lat później dotarła do Kremla. Michaił Gorbaczow w 1982 r. przewodniczył „polskiej komisji” w KC KPZR, która miała wyciągnąć wnioski z wybuchu na radzieckim przedmurzu, i w 1985 r. pierestrojką próbował ucieczki do przodu. Daremnie. Latem 1988 r. ponownym ponadregionalnym strajkiem Solidarność dowiodła, że przetrwała represje i przy zmienionej sytuacji w ZSRR jest częścią układu sił w kraju. Okrągły Stół i wygrane w wielkim stylu wybory 4 czerwca 1989 r. pokazały, że wieloletni uporczywy opór był właściwą postawą.

To stopniowe przejmowanie władzy od rządzących było w Polsce myślowo szkicowane co najmniej od końca lat 70., dzięki Konferencji Helsińskiej 1975 r., powstaniu demokratycznych grup opozycyjnych i wyborowi polskiego papieża. 10 lat później było już wyraźnie wyczuwalne, że niebawem nastąpi jakieś „potem”. Gdy latem 1988 r. na wczasach w Borach Tucholskich opowiadałem znajomym z Drezna, że właśnie w POLITYCE opisałem dyskutowany przez ekspertów Solidarności pomysł Edmunda Osmańczyka, aby utworzyć na styku dwóch bloków coś w rodzaju niemiecko-niemiecko-polskiej konfederacji, zaniemówili, jakby zobaczyli wariata. Tymczasem te nasze debaty były przejawem elektryzującej energii politycznej w całym kraju.

Polityka 45.2014 (2983) z dnia 04.11.2014; Historia; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Tańce na murze"

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018