Historia

Z dziejów szmoncesu

Z czego śmiano się w przeszłości

Witold Conti jako Janko Muzykant (z lewej), Adolf Dymsza jako Florek (w środku) i Kazimierz Krukowski jako Lopek w jednej ze scen filmu „Janko Muzykant”, 1930 r. Witold Conti jako Janko Muzykant (z lewej), Adolf Dymsza jako Florek (w środku) i Kazimierz Krukowski jako Lopek w jednej ze scen filmu „Janko Muzykant”, 1930 r. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Szmonces – czyli szmira, pukanie z dna. Ale można odnieść się inaczej do obecności szmoncesowych dowcipów, monologów, dialogów i piosenek – dostrzec w nich groteskowy zapis obyczajów i języka.
Jeden z pierwszych mistrzów szmoncesu Józef Urstein, 1910 r.AN Jeden z pierwszych mistrzów szmoncesu Józef Urstein, 1910 r.

Zabawa stwarza nieistniejący świat – powiada Ortega y Gasset. Tamtego świata już dawno nie ma, a jednak reagujemy na pytanie – „Kuuba? Kto mówi? Ale czy Kuba?”. I powtarzamy za kuplecistą:

„Bo jak ja jem, to dla mnie wszystko umarło.
Jakem siadł, jakem zjadł
Nie ma siły, żebym wstał.
Jak zawiążę już serwetkę pod gardło,
Jak przyszła zupa, jak do słupa
Możesz gadać, co byś chciał…”.

Na czym więc polega ponadczasowa siła szmoncesu?

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Historia; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Z dziejów szmoncesu"

Czytaj także

Kraj

Marian Turski: Auschwitz nie spadło z nieba

Nie bądźcie obojętni – apelował Marian Turski. Były więzień Auschwitz, nasz redakcyjny kolega, wziął udział w uroczystościach z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau.

Marian Turski
27.01.2020