Pouczające dzieje Unii Demokratycznej

Logos, etos i klops
Opublikowana niedawno książka o Unii Demokratycznej nie jest tylko historią jednej, dawno już nieistniejącej partii. To opis burzliwych początków III RP i innego stylu uprawiania polityki, dziś już niemal zapomnianego.
Plakaty kandydatów Unii Demokratycznej z kampanii przed pierwszymi wolnymi wyborami do Sejmu, 1991 r.
Wojciech Druszcz/Reporter

Plakaty kandydatów Unii Demokratycznej z kampanii przed pierwszymi wolnymi wyborami do Sejmu, 1991 r.

Jeszcze przed wyborami z 4 czerwca 1989 r. na scenie politycznej w Polsce funkcjonował bardzo czytelny, dychotomiczny podział: my – opozycja, oni – dotychczasowe władze. Choć po wygranych wyborach wielu liderów Solidarności miało nadzieję na utrzymanie jedności, szybko stało się jasne, że w warunkach demokratycznej rywalizacji tzw. drużyna Wałęsy musi podzielić się na szereg mniejszych ugrupowań. Zapowiedzią tego był krótki artykuł Piotra Wierzbickiego pod znaczącym tytułem „Familia, świta, dwór”, opublikowany 10 listopada 1989 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną