30 lat z Trybunałem Konstytucyjnym. Jego początki przypominają obecną sytuację
Adrian Grycuk/Wikipedia

Wśród pozostałych dziesięciu sędziów TK było jeszcze sześciu profesorów, trzech doktorów i magister prawa. Reprezentowany był świat nauki prawa i prawniczej praktyki (sędziowie Sądu Najwyższego, naczelnik wydziału w resorcie sprawiedliwości, prokurator Prokuratury Generalnej i radca prawny, wcześniej wysoki urzędnik w Urzędzie Rady Ministrów i Kancelarii Sejmu). Wśród profesorów były osoby z niewątpliwym autorytetem w środowisku naukowym (m.in. pierwsza sędzia TK, bezpartyjna prof. Natalia Gajl, specjalistka od prawa finansowego i także bezpartyjny prof. Kazimierz Działocha), wybierane wcześniej do Komitetu Nauk Prawnych PAN czy powoływane do Rady Legislacyjnej przy premierze bądź w skład komisji kodyfikacyjnych.

Pierwsza sprawa

Ów starannie wykalkulowany wybór sędziów, oparty na partyjnym parytecie, mimo wszystko nie stworzył z Trybunału instytucji posłusznej peerelowskim władzom. Przekonały się one o tym już przy rozpatrywaniu przez Trybunał pierwszej sprawy. Z wnioskiem o rozpatrzenie zgodności z konstytucją przepisów rozporządzenia Rady Ministrów dotyczącego zasad i trybu oddawania w użytkowanie wieczyste gruntów i sprzedaży nieruchomości państwowych oraz związanych z tym kosztów i rozliczeń wystąpiło Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu. Werdyktem Trybunału w tej sprawie zainteresowane było m.in. ok. 107 tys. obywateli, którym państwo wcześniej sprzedało mieszkania, a teraz arbitralnie ustalało wysokie czynsze.

Kiedy przegląda się akta tej sprawy, podziw budzi tempo i sprawność przy jej rozpatrzeniu. Rada Ministrów kwestionowane rozporządzenie przyjęła 16 września 1985 r. i 1 stycznia 1986 r. weszło ono w życie. Prezydium WRN decyzję o skierowanie do TK wniosku o uchylenie niektórych jego przepisów podjęło 23 stycznia. Prezes Klafkowski 26 lutego wyznaczył sędziego Stanisława Pawelę do wstępnego rozpoznania wniosku i ten 4 marca wydał postanowienie o nadaniu sprawie biegu. 6 marca prezes Klafkowski o odniesienie się do wniosku poprosił uczestników postępowania: Prezesa Rady Ministrów i Prokuratora Generalnego. Szef rządu, w imieniu którego występował sekretarz stanu w URM prof. Zygmunt Rybicki, po dwóch tygodniach odpowiedział, że wnosi o oddalenie wniosku. Z kolei Prokurator Generalny uznał (co było dużą sensacją), że „wnioskowi nie można odmówić słuszności”.

Prezes Klafkowski 14 marca wyznaczył trzyosobowy skład orzekający: Kazimierz Działocha (przewodniczący), Stanisław Pawela (sędzia sprawozdawca) i Remigiusz Orzechowski. W tym też dniu sędzia Działocha wydał zarządzenie, by dopuścić dowód z opinii biegłych oraz zwrócił się do kilku ministerstw, Kancelarii Sejmu i prezydentów miast o dostarczenie Trybunałowi informacji i dokumentów.

Biegli, prof. Józef Piątowski i dr hab. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewiczowa (dziś profesor i sędzia TK), opinie złożyli w pierwszych dniach kwietnia.

Pierwsze zdanie odrębne

Dwie rozprawy odbyły się 25 i 29 kwietnia. Trybunał nie miał wtedy własnej siedziby i dlatego prowadzono je w wolnych w danym dniu salach Sejmu. Trybunał swe pierwsze orzeczenie (podzielające zdanie wnioskodawcy) ogłosił 28 maja. Podpisało je trzech orzekających sędziów, ale Remigiusz Orzechowski obok podpisu dopisał też słowa „votum separatum”. Było to pierwsze w historii TK zdanie odrębne.

Ówczesne przepisy nie wymagały pisemnego uzasadnienia i nie wiemy, czy dotyczyło ono całości orzeczenia czy części. Mógł to być też jakiś gest wobec reprezentującego stanowisko rządu prof. Zygmunta Rybickiego. Ten ostatni broni nie złożył i wystąpił o ponowne rozpatrzenie sprawy, już przez pełny skład Trybunału. I znów poniósł porażkę, bardziej bolesną, bo poza Orzechowskim, który ponownie zgłosił zdanie odrębne, reszta sędziów podtrzymała pierwsze orzeczenie. Trybunał pokazał władzy – jak pisał wówczas na łamach POLITYKI (nr 46/1986) Stanisław Podemski – że „nie jest sądem malowanym. Mocnym i pewnym krokiem wszedł on w dzieje polskiego wymiaru sprawiedliwości i szykuje się do zajęcia poczesnego tu miejsca”.

Te prorocze słowa naszego redakcyjnego kolegi zachowały wagę do dziś, kiedy to część polityków stara się przemalować Trybunał na swoją modłę i ograniczyć mu zdobyte przez 30 lat działalności „poczesne miejsce”.

Z okazji jubileuszu 30-lecia Trybunał chciał zorganizować międzynarodową konferencję „Sądy konstytucyjne – między ochroną wolności a bezpieczeństwa”. Ale Sejm przyciął TK budżet na 2016 r. i „wobec braku stosownych środków budżetowych oraz warunków dla celebrowania jubileuszu” konferencję odwołano.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną