KOR: nowa strategia oporu

Opozycja nowego typu
Komitet Obrony Robotników jako pierwszy zaproponował skuteczne metody kontestacji systemu komunistycznego.
Głodówka członków KOR w kościele św. Krzyża w Warszawie, październik 1979 r. Z przodu od lewej: Antoni Macierewicz, Adam Michnik, ks. Stanisław Małkowski, Jacek Kuroń, Kazimierz Wóycicki; z tyłu siedzą: Konrad Bieliński, Mariusz Wilk, Kazimierz Janusz.
Janusz Krzyżewski/Ośrodek Karta w Warszawie

Głodówka członków KOR w kościele św. Krzyża w Warszawie, październik 1979 r. Z przodu od lewej: Antoni Macierewicz, Adam Michnik, ks. Stanisław Małkowski, Jacek Kuroń, Kazimierz Wóycicki; z tyłu siedzą: Konrad Bieliński, Mariusz Wilk, Kazimierz Janusz.

Zebranie członków KOR w mieszkaniu prof. Edwarda Lipińskiego, Warszawa, 1981 r. Od lewej: Piotr Naimski, Józef Rybicki, Zofia Romaszewska, Wojciech Onyszkiewicz, Jan Lityński (siedzi), Konrad Bieliński, Zbigniew Romaszewski, Wiesław Kęcik, Antoni Pajdak i Aniela Steinsbergowa.
Zbigniew Garwacki/Fotonova

Zebranie członków KOR w mieszkaniu prof. Edwarda Lipińskiego, Warszawa, 1981 r. Od lewej: Piotr Naimski, Józef Rybicki, Zofia Romaszewska, Wojciech Onyszkiewicz, Jan Lityński (siedzi), Konrad Bieliński, Zbigniew Romaszewski, Wiesław Kęcik, Antoni Pajdak i Aniela Steinsbergowa.

Karta/Forum

Proces członków KOR Jacka Kuronia i Adama Michnika, Warszawa, lipiec 1984 r.
Wojtek Laski/EAST NEWS

Proces członków KOR Jacka Kuronia i Adama Michnika, Warszawa, lipiec 1984 r.

Pogrzeb Stanisława Pyjasa, uczestnika ruchu korowskiego z Krakowa, 15 maja 1977 r.
Maciej Sochor/CAF/PAP

Pogrzeb Stanisława Pyjasa, uczestnika ruchu korowskiego z Krakowa, 15 maja 1977 r.

Komitet Obrony Robotników założyło 23 września 1976 r. grono bardzo różnorodne – zarówno politycznie, jak i pokoleniowo. Ważną rolę odegrała w nim starsza generacja opozycji antykomunistycznej – takie postaci, jak Aniela Steinsbergowa, Antoni Pajdak, Józef Rybicki czy Jan Józef Lipski. Motorem byli jednakże młodzi kontestatorzy systemu: harcerze z Czarnej Jedynki, tzw. komandosi (kontestatorzy szczególnie czynni w 1968 r.), animatorzy Sekcji Kultury KIK i grupa z KUL. Spójrzmy na metryki: Piotr Naimski i Janusz Krupski mieli wówczas 25 lat, Andrzej Celiński – 26, Bogdan Borusewicz i Mirosław Chojecki – 27, Wojciech Arkuszewski, Antoni Macierewicz i Wojciech Onyszkiewicz – 28, Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn i Jan Lityński kończyli 30, Henryk Wujec – 35. Jacek Kuroń był w tym gronie seniorem, mając 42 lata. Ci ludzie przeprowadzili opozycję z etapu listów otwartych do etapu działań społecznych.

Co łączyło te początkowo dość odległe środowiska? Doświadczenie Marca ’68, w dwóch wymiarach: politycznym (jako rozstanie z nadzieją na naprawę systemu) i policyjnym (represje i areszty). Po 1970 r. młodzi niepokorni zaczęli się spotykać na domowych seminariach, dysktując o najnowszej historii Polski. W 1975 r. wzięli udział w kampanii protestów przeciwko zmianie konstytucji. Wiosną 1976 r. połączyła ich akcja na rzecz dwóch studentów (Jacka Smykała i Stanisława Kruszyńskiego) represjonowanych za poglądy, która była testem zdolności do samoobrony. Zaraz po czerwcu 1976 r. wspólnie zamanifestowali solidarność z protestującymi robotnikami w liście otwartym podpisanym przez osoby z KIK (Arkuszewski, Kazimierz Wóycicki), Czarnej Jedynki (Celiński, Macierewicz) i komandosów (Blumsztajn, Lityński, Barbara Toruńczyk).

Wydarzenia Czerwca ’76 odegrały rolę katalizatora. Nadeszły we właściwym momencie – młodzi kontestatorzy mieli już za sobą pierwsze konfrontacje z władzą i jej tajną policją, dysponowali siecią kontaktów i opozycyjnym know-how (wiedzieli, jak przygotowywać petycje i listy otwarte, zbierać podpisy, pomagać prześladowanym kolegom). Zaliczyli – w Lublinie – pierwsze próby powielania książek i sprowadzili sprzęt drukarski z zagranicy. Byli nawykli do inicjatywy, samodzielni, nie czekali na decyzje opozycyjnych autorytetów. Nie mieli też żadnych złudzeń co do możliwości naprawy tzw. realnego socjalizmu od wewnątrz.

Dar krótkiej pamięci

Młodzież, która doprowadziła do założenia KOR i zapewniła niezwykłą dynamikę działaniom komitetu, dysponowała przywilejem późnego urodzenia – nie zaznała najbardziej represyjnych lat stalinowskich i towarzyszącego im strachu. Nie rozumiała, że w komunizmie pewnych rzeczy zrobić się nie da, że nie można wystąpić z otwartą przyłbicą przeciwko władzy, bo to się musi skończyć więzieniem. Polityczną lekcją tego pokolenia były masowe protesty lat 1968 i 1970, które pokazywały raczej potencjalną siłę rządzonych niż wszechmoc rządzących. Władza, która brutalnie stłumiła te protesty, straciła w ich oczach resztki legitymizacji. Wobec partii posługującej się kłamstwem i przemocą w pełni uprawomocniona stawała się postawa opozycyjna. Antysystemowemu zaangażowaniu sprzyjał też fakt, że w porównaniu ze średnią generacją Polaków, „czterdziestolatków” uwiedzionych konsumpcyjnymi obietnicami dekady Edwarda Gierka, młodzież nie miała wiele do stracenia, bo jeszcze niczego się nie dorobiła – ani dobrobytu na peerelowską miarę, ani kariery zawodowej czy pozycji społecznej.

Wśród młodych kontestatorów PRL dominowało nastawienie antyideologiczne – niechętnie używano ideowych bądź politycznych etykiet. Dzięki temu możliwe było współdziałanie choćby komandosów i harcerzy z Czarnej Jedynki mimo odmienności rodowodów. Na wspólny mianownik opozycji składały się podstawowe prawa człowieka i obywatela, wolność słowa i zrzeszania się. Uważano je za prawa naturalne, których żadna władza nie może człowiekowi odebrać. W parze z dystansem do ideologii szedł wybór celów i obszarów działania – konkretnych, realnych, nastawionych na skuteczność, odnoszących się raczej do sfery społecznej niż politycznej. Przykładem było podjęcie akcji pomocy prześladowanym robotnikom i domaganie się przestrzegania prawa w miejsce ogólnych haseł niepodległościowych czy demokratycznych.

Szukając tradycji, odwoływano się nie do mitów powstania warszawskiego czy powojennego podziemia zbrojnego, ale do doświadczeń mikołajczykowskiego PSL i Października ’56. 1956 r. był przykładem wielkiego poruszenia społecznego na rzecz wolności, które zostało jednak w dużej mierze zmarnowane, wykorzystane przez grupę Władysława Gomułki do przejęcia władzy bez zreformowania systemu. Wydarzenia marcowe i grudniowe także pozostawiły niedosyt, poczucie, że można było osiągnąć więcej i że następnym razem inteligencja musi wesprzeć bunt robotników.

Dojrzewanie niepokornej młodzieży ułatwiła relatywna liberalizacja pierwszej połowy lat 70. Gierkowskie rozluźnienie i otwarcie na świat sprzyjało gotowości do ryzyka i nonkonformizmu, dzięki poczuciu, że ta ekipa zawaha się przed najostrzejszymi represjami. Był to reżim, który zamiast strachu najpierw budził w opozycjonistach oburzenie wobec kłamstw i prześladowań poczerwcowych, a później politowanie i lekceważenie. Wymierzone w opozycję represje – wyrzucanie z pracy, 48-godzinne areszty, zakaz druku i wyjazdów za granicę – były dotkliwe, ale nie mogły sparaliżować zdeterminowanych kontestatorów, tworzących zwarte środowisko, dysponujących siecią samoobrony i samopomocy, także finansowej, cieszących się poparciem Zachodu i – last but not least – poczuciem moralnej słuszności.

W poszukiwaniu strategii

Polityczne cele nowej opozycji zostały zarysowane w grudniu 1975 r. w Liście 59 napisanym przez Jana Olszewskiego, Jakuba Karpińskiego i Jacka Kuronia. Punktem wyjścia nie była w nim krytyka PRL, ale liberalno-demokratyczne zasady życia publicznego, które winna zagwarantować konstytucja: wolne wybory, niezawisłość sądów, zniesienie cenzury, prawo do strajku i niezależnej działalności związkowej, wolność nauki i wolność religii. Podpisany przez wielu przyszłych członków KOR list stanowił „tezy norymberskie” opozycji demokratycznej, a więc takiej, która za cel stawia demokrację parlamentarną, a nie zreformowaną wersję demokracji socjalistycznej.

Równolegle na łamach pism emigracyjnych, w „Kulturze” i „Aneksie”, toczyła się debata nad strategią polityczną opozycji. Główne założenia sformułował Leszek Kołakowski w 1971 r. w artykule „Tezy o nadziei i beznadziejności”. Sowiecki model socjalizmu nie poddaje się reformom – stwierdzał dawny marksista – nadaje się do usunięcia w całości. Choć systemu nie da się naprawić, to można za pomocą nacisku społecznego sprawić, aby był mniej uciążliwy. Najważniejsze, by nie być biernym i stale wywierać presję na władzę w kierunku liberalizacji, ale nie – jak tzw. rewizjoniści – od wewnątrz, ale z zewnątrz systemu.

Śladem tej myśli podążył Jacek Kuroń, ogłaszając śmierć rewizjonizmu i powstanie nowej opozycji – antysystemowej, antytotalitarnej i niepodległościowej („Opozycja polityczna w Polsce”). Była to tyleż diagnoza, co prognoza. Opozycja miała działać w ramach prawa PRL – bez nielegalnej organizacji, struktur, szyldów i członków. Najlepiej w formie luźnych kręgów dyskutujących, czytających i piszących – poza kontrolą władz, ale jawnie, bez konspiracji. Natomiast Antoni Macierewicz („Refleksje o opozycji”) postulował tworzenie, oprócz kręgu sympatyków, wyrazistej, kadrowej opozycji. Stwierdzał bankructwo dotychczasowych nurtów kontestacji reżimu: zarówno lewicowego, dla którego motywacją walki z reżimem była idea socjalizmu, jak i tradycyjnego, związanego z Kościołem i prowadzącego wobec PRL swoistą Realpolitik. Odrzucał legalność jako warunek działania, ale też podkreślał potrzebę jawności.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną