Dunkierka – prawdziwy początek brytyjskiej wojny z Niemcami

Jaka piękna katastrofa
Ewakuacja z Dunkierki była dla Brytyjczyków punktem zwrotnym drugiej wojny. Przegrali, ale się obudzili.
Z portu i plaż Dunkierki ewakuowało się ponad 300 tys. żołnierzy.
Daily Herald Archive/SSPL/Getty Images

Z portu i plaż Dunkierki ewakuowało się ponad 300 tys. żołnierzy.

Holownik ciągnie do naprawy łódki i jachty wykorzystane w ewakuacji z Dunkierki.
Hulton Deutsch/Corbis/Getty Images

Holownik ciągnie do naprawy łódki i jachty wykorzystane w ewakuacji z Dunkierki.

audio

AudioPolityka Łukasz Wójcik - Jaka piękna katastrofa

Jest coś bardzo polskiego w brytyjskim umiłowaniu porażek. Żaden Trafalgar czy Waterloo nie są w stanie przyspieszyć bicia wyspiarskich serc tak, jak potrafi to choćby legendarna szarża Lekkiej Brygady z wojny krymskiej – taktycznie absurdalna i podjęta przez pomyłkę, ale za to jaka piękna katastrofa! Powstały o niej wiersze, Iron Maiden nagrał piosenkę, nakręcono kilka filmów w estetyce „Krzyżaków”. Od 21 lipca w polskich kinach można zobaczyć podobne w funkcji dzieło: film Brytyjczyka Christophera Nolana o katastrofie, która w sercach jego rodaków przebija nawet wyczyn Lekkiej Brygady.

Na przełomie maja i czerwca 1940 r., po bezprecedensowej porażce z Niemcami w północnej Francji, okrążeni Brytyjczycy przeprowadzili największą militarną ewakuację w dziejach świata. W ciągu zaledwie dziewięciu dni z niewielkiego portu i plaż normandzkiej Dunkierki przez kanał La Manche uciekło przed Niemcami 338 226 żołnierzy. Jednym z nich był podporucznik Denis Hamilton. Wspomina, że największym zaskoczeniem było dla niego entuzjastyczne przyjęcie, jakie wracającym żołnierzom zgotowali cywile. „Tysiące ludzi wiwatowało na naszą cześć. Czułem się beznadziejnie upokorzony, że zrobiliśmy tak niewiele, a przywitano nas jak bohaterów”.

Dunkierka jeszcze w trakcie ewakuacji stała się mitem niezrozumiałym dla tych, którzy ją przeżyli. „Dokąd język angielski nie umrze, słowo »Dunkierka« będzie wypowiadane z szacunkiem – pisał „New York Times”. – W tym porcie-piekle, jakie na ziemi jeszcze nie płonęło, opadły łachmany, które przesłaniały prawdziwą duszę demokracji. Tam pokonana, ale nie zwyciężona, w swojej jaśniejącej świetności. Jej wspaniałość jest w duszach wolnych ludzi, których Hitler nie potrafił zniewolić”.

Brytyjczycy weszli w wojnę jak lunatycy, bez większych emocji dla odległej Polski. Stopniowo jednak, jak pisze brytyjski historyk Tony Judt, angielski nacjonalizm i ksenofobia mieszały się z podekscytowaniem, że w końcu coś się stanie, że wyrwie z beznadziei biedy i bezrobocia w cywilnym życiu. We Francji wylądowali już 9 września, licząc się z natychmiastowym atakiem III Rzeszy na zachód. Brytyjski Korpus Ekspedycyjny (British Expedition Forces – BEF), podlegający formalnie Francuzom, składał się początkowo z dziewięciu dywizji, w trakcie dopłynęły jeszcze cztery.

W momencie wybuchu wojny na froncie zachodnim, połączone siły aliantów (w tym również Polaków) liczyły 144 dywizje, czyli o trzy więcej niż Niemcy. Sojusznicy mieli też dwa razy więcej artylerii, o 50 proc. więcej średnich i ciężkich czołgów. Niemcy wystawili 10 dywizji pancernych wyposażonych głównie w lekkie pojazdy własnej produkcji (co okazało się kluczowe dla sukcesu blitzkriegu) i ponad sto nowoczesnych maszyn skradzionych Czechom. Alianci liczyli się z atakiem jeszcze jesienią 1939 r. Mieli więc ponad pół roku tzw. dziwnej wojny na przygotowania. Na granicy z Niemcami i Luksemburgiem ochroniła ich linia Maginota. Do wiosny 1940 r. zdążyli się jeszcze okopać przy granicy francusko-belgijskiej.

Niemcy zaatakowali 10 maja, ale nie spieszyło się im. Plan przygotowany przez gen. Ericha von Mansteina przewidywał, że alianci wyjdą Wehrmachtowi naprzeciw, pozbawiając się osłony. I tak się stało. Gdy tylko ruszyła niemiecka ofensywa, brytyjsko-francuskie siły weszły do Belgii, aby wesprzeć tamtejszą armię i przyjąć bitwę jak najdalej od francuskich terenów przemysłowych tuż przy granicy.

Druga część niemieckiego planu przewidywała przecięcie sił alianckich na pół dzięki szarży pancernej przez zalesione Ardeny, gdzie stacjonowały tylko drugorzędne jednostki francuskie. Dowodzący tą szarżą gen. von Rundstedt miał na szpicy zaledwie trzy dywizje pancerne. Niemcy już 20 maja byli nad kanałem La Manche i zgodnie z planem rozpołowili aliantów. 450 tys. alianckich żołnierzy znalazło się w kotle w północnej Francji. Tony Judt przekonywał, że była to największa zaobserwowana zbiorowa psychoza: „Prawie pół miliona żołnierzy alianckich, przeważających nad Niemcami niemal pod każdym względem, liczbowym, sprzętowym, poddało się w duszy”. Alianci zachowywali się tak, jakby przestały obowiązywać wszystkie prawidła strategii wojennej. „W swojej tunelowej wizji widzieli już tylko białe klify Dover”.

Ewakuacja – to słowo pojawiło się w tajnej brytyjskiej korespondencji już 21 maja, dzień po domknięciu kotła. Londyn przewidywał, że biorąc pod uwagę tempo niemieckiego natarcia, ewakuacja będzie możliwa przez góra dwa dni. I że w tym czasie Royal Navy będzie w stanie przewieźć nie więcej niż 45 tys. żołnierzy, oczywiście bez sprzętu. Przygotowania do ewakuacji miały być jak najdłużej tajne, by nie drażnić Francuzów.

24 maja Adolf Hitler wydał rozkaz zatrzymania niemieckich czołgów spychających aliantów w stronę kanału. Do lat 90. dominowało przekonanie, że führer liczył wciąż na cichy sojusz z Brytyjczykami. Pytanie jednak, czy podporządkowanie sobie Brytyjczyków nie byłoby łatwiejsze, gdyby stracili w północnej Francji niemal całą regularną armię? Po wojnie niemiecka generalicja próbowała zrzucić winę na Hitlera. Szef zgrupowania czołgów, które podchodziły pod Dunkierkę, gen. Wilhelm von Thoma pisał: „Głupca nie przekonasz. Hitler przegrał zwycięstwo”. Z dostępnych dziś dokumentów wynika, że przyczyna tzw. halt order była bardziej trywialna. Zatrzymanie czołgów zasugerowali Hitlerowi sami generałowie, którzy obawiali się o przemęczenie walczących w szaleńczym tempie podwładnych. Ostatecznie führera miał przekonać Hermann Göring, jak twierdzi we wspomnieniach gen. Franz Halder. Szef Luftwaffe twierdził, że jego piloci załatwią sprawę. Te dwa dni niemieckiego postoju uratowało aliantów.

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną