Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Historia

Wojna na gazie

Wojować na trzeźwo się nie da

Niemcy piją piwo po odparciu ataku aliantów pod Dieppe, 1942 r. Niemcy piją piwo po odparciu ataku aliantów pod Dieppe, 1942 r. Library of Congress / Getty Images
Druga wojna światowa była nie tylko zaborcza, heroiczna, wyzwolicielska czy ojczyźniana, ale i pijana. Alkohol legalnie lał się strumieniami niemal w każdej armii.
Rosjanki częstują bimbrem żołnierzy Armii Czerwonej po bitwie pod Stalingradem, 1943 r.Sovfoto Rosjanki częstują bimbrem żołnierzy Armii Czerwonej po bitwie pod Stalingradem, 1943 r.

Był lekarstwem na okropieństwa wojny. Dodawał odwagi, pocieszał, łagodził stres. Pozwalał zasnąć, oszukać głód, uspokajał sumienie. W 1945 r. u ponad 42 tys. amerykańskich żołnierzy zdiagnozowano alkoholizm i wysłano ich na odwyk. W innych armiach nie prowadzono takich statystyk. W Armii Czerwonej każdemu żołnierzowi początkowo wydawano po 100 g wódki dziennie, lotnikom – koniaku. W 1942 r. pierwszoliniowcom normę zwiększono do 200 g. Autorzy kolejnych rozkazów nazywali gorzałę i koniak niemal poetycko: napojami motywującymi.

Polityka 1.2018 (3142) z dnia 26.12.2017; Historia; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna na gazie"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >