Klasyki Polityki

Święty Mikołaj patrzy

Wirtualny Santa Claus

Gdy bracia sami byli dziećmi, prosili Mikołaja o dobra rzadko występujące w handlu państwowym. Gdy bracia sami byli dziećmi, prosili Mikołaja o dobra rzadko występujące w handlu państwowym. JillWellington / Pixabay
Więc lepiej umyj zęby i nie grymaś (tu imię dziecka) przy owsiance, powie z telewizora Mikołaj, zamówiony przez internet.
Niemal pozbawiona marketingu oferta spotkała się z nieoczekiwanym popytem. Czyli zwyczajnie: w ludziach obudziły się marzenia z dzieciństwa.Christian Müringer/PantherMedia Niemal pozbawiona marketingu oferta spotkała się z nieoczekiwanym popytem. Czyli zwyczajnie: w ludziach obudziły się marzenia z dzieciństwa.

Żyło raz w Varsovii nad Vistulą dwóch łebskich braci – iberysta i architekt. Iberysta powrócił z wojaży po dalekiej Hiszpanii i począł rozglądać się za robotą niemęczącą i niebrudzącą. Posłał po brata architekta, naradzili się, przeczesali sieć i wpadli na taki koncept – zmusić trzeba Świętego Mikołaja, by odpisywał na listy dziatek. Działo się to przed pięcioma laty, Święty był w onym czasie gnuśny i depresyjnie zaburzony w sferze umiejętności społecznych.

Polityka 51-52.2013 (2938) z dnia 17.12.2013; Społeczeństwo; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Święty Mikołaj patrzy"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >