Klasyki Polityki

Paw na baterie

Święty Mikołaj i renifery Bożonarodzeniowy kicz zalewa nas co roku. Ma być elementem
„bajkowej” atmosfery świąt. Święty Mikołaj i renifery Bożonarodzeniowy kicz zalewa nas co roku. Ma być elementem „bajkowej” atmosfery świąt. Stanisław Ciok / Polityka
Rajstopy świąteczne, lalka funkcyjna, bombka choinkowa z twarzą George'a Busha, przedmiot o nazwie podobrazie, plastikowe znicze nagrobne w kształcie św. Mikołaja. Przed Bożym Narodzeniem idzie po prostu wszystko.
Wystarczy klasnąć, a rozłoży ogon i efektownie zapiszczy. Idzie jak woda.Stanisław Ciok/Polityka Wystarczy klasnąć, a rozłoży ogon i efektownie zapiszczy. Idzie jak woda.

Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w grudniu 2004 r.

Mnie świąteczny kicz nie przeszkadza – twierdzi Barbara Dereń-Marzec, uznana stylistka, dekoratorka wnętrz. Pani Barbary nic związanego ze świętami nie zdziwi, od kiedy – kilka lat temu – zobaczyła na wsi, położonej na skraju lasu, na wigilijnym stole odświeżacz powietrza Brise o zapachu leśnym. – Jedyne, czego nie lubię w sklepach, to natrętna smętna muzyka i stresowo mrugające światełka.

Niestety, instalacja specyficznego dynamicznego oświetlenia to obecnie zasadnicze przedświąteczne przedsięwzięcie, zarówno w miejscach publicznych jak i w domach. Można nawet powiedzieć, że od kilku lat Polska świąteczna bardzo się jarzy i mruga i tym właśnie różni się od nieświątecznej.

Gdyby nie Dzień Zmarłych, supermarkety prawdopodobnie zaczęłyby mrugać bożonarodzeniowo już w październiku. A tak dopiero w święto 11 listopada, gdy trzeba sklepy pozamykać, można je spokojnie wystroić. Porozwieszano więc kilometry świerkowych girland z lampami (a także łańcuchami, koralami i perełkami, bombkami i aniołami). Podczepiono wianki, kule i stroiki świetlne. Porozstawiano też plastikowe choinki kanadyjskie, kryształowe i skandynawskie sztucznie ośnieżone. Sztuczne drzewa wewnątrz marketów i prawdziwe na zewnątrz przystrojono wężami świetlnymi. Z tysiącami żarówek, które mrugają, pulsują, falują.

Dla domu

Wszystkie te czynności żarówki mogą wykonywać też w domowych warunkach. Lampki sprzedaje się obecnie w łańcuchach po 50, 100 i 150 żarówek „z możliwością przedłużenia do 100 metrów”. Wtedy pulsujące światło można przeciągnąć z tarasu do płotu, a nad wejściem umieścić mrugający napis: „Wesołych świąt” lub „Dosiego roku”.

Lampki choinkowe występują w wersji standardowej (komplet 100 sztuk – 7,90 zł), ale i w kształcie kulek perłowych (20 szt. – 6,99 zł), sopli, bałwanków, świec, mikołajków, serduszek, baniek mydlanych, kwiatków, baniek z brokatem, aniołków i gwiazdek żelowych. W tym samym sklepie (Leroy Merlin) można kupić dwumetrową drabinę z węża świetlnego z Mikołajem. Drabina posiada programator, za pomocą którego „można ustawić odpowiednią sekwencję świetlną”. Sekwencji jest osiem. Od zwykłego świecenia po nieskoordynowane ruchy Mikołaja na drabinie. Cudo to – Made in China – kosztuje w promocji 249 zł.

Za 119 zł można nabyć lampion świetlny Mikołaj i renifery, który zmienia kolory, oraz całą serię domków równie bogato zdobionych (od 6,90 zł za sztukę) świeczkami typu tealight, a także Mikołaja z minikulą śnieżną (7x7 cm za 9,50 zł).

Na drzwiach polskich domów kilka lat temu pojawiły się nieznane wcześniej wianki, a w oknach świeczniki. Jako motywy dekoracyjne występują nieużywane wcześniej łosie i jelenie. Jak żywe. W sklepie IYSK, specjalizującym się w sprzedaży mebli i pościeli, w okresie przedświątecznym można kupić pluszowego łosia w przeciwsłonecznych okularach ze złotym saksofonem wygrywającego melodyjkę (50 zł), takąż samą choinkę pluszową, a nawet grający krawat (10 zł). Są i krasnoludki. Ceramika. Z ruchomymi główkami (10 zł).

– Wianki to obyczaj anglosaski, świeczniki skandynawski – objaśnia prof. Maria Poprzęcka, zajmująca się m.in. kiczem, autorka wydanej w 1998 r. książki „O złej sztuce”. – My te wzorce chłoniemy, bo podlegamy tym samym międzynarodowym firmom handlowym, które wciskają nam wszystko, co daje się sprzedać.

Dla wszystkich

Zważywszy, że wszyscy dla wszystkich szukają prezentów, niektóre sklepy utworzyły działy z prezentami, często nowatorskimi i niebanalnymi.

W Tesco (przy ul. Górczewskiej w Warszawie) rozłożyła się przed świętami firma Euro Soft. Za swoje motto przyjęła zdanie: „Kontrola podstawą zaufania”. W stoisku są lornetki, noktowizory i różne urządzenia podsłuchowe. Np. nadajnik podsłuchowy (900 zł) i wykrywacz nadajników podsłuchowych (1900 zł). Można tutaj zamówić buty ze specjalnym obcasem, w którym konstruktor zaprojektował miejsce podłączenia nadajnika podsłuchowego. W przedświątecznym stoisku do nabycia także literatura, w tym niezwykle aktualna publikacja „Inwigilacja elektroniczna i bezpośrednia”. Podtytuł: „Jak dostać cokolwiek, na kogokolwiek, w jakikolwiek sposób”. Książka z płytą – 95 zł.

W stoiskach z prezentami możemy zwykle kupić upominki uniwersalne dla całej rodziny. Na przykład za 199 zł efekt świetlny SAM 102, czyli udającą, że się żarzy kupkę drewna albo podobrazie malarskie Gart – płótno malarskie zagruntowane, naciągnięte na ramę, zwaną kiedyś blejtramem. Lub też mydelniczkę (do wyboru: w delfiny, kaczuszki lub pingwiny – za 16,40 zł), haczyk samoprzylepny gwiazda mała lub wycieraczkę kokosową na gumie (19,90 zł). Do tej samej kategorii zaliczyć należy wielki kapeć, w którym mieści się 5 par innych kapci, z napisem: „Dla gości” (w sklepie Laguna 30 zł). Albo sprzedawane w zestawach po dwa – misie, mikołaje, koty – solniczki i pieprzniczki.

Między ponadpółmetrowym dzbanem udającym dzban chiński (45 zł) a takąż wazą grecką (65 zł) stoi też paw (30 zł). Jest na baterie i wykonany z bliżej nieokreślonego materiału. Na klaśnięcie w dłonie lub wszelki inny hałas zaczyna wydawać pawie piski, oczy mu się świecą na czerwono oraz rozkłada i składa ogon z pawich piór. – Radzę brać od razu, bo do jutra możemy wszystkie sprzedać – podpowiada sprzedawczyni. – Dobrze idą, bo efektowne, tanie, a ludzie nie mają pieniędzy.

Dla dzieci

Interesujące propozycje przygotowano, jak zwykle, dla dzieci. „Zaczarowany świat lalek” sklepów Geant oferuje np. zestaw polowanie (za 40 zł) z lalkami, końmi, psem i drobnymi akcesoriami takimi jak pejcze. Nazwę lalki City girl przetłumaczono na Lalka w mieście, chociaż z racji wyglądu i dołączonych strojów powinna nazywać się Street girl albo Agencja towarzyska.

Z kolei Chou-chou (169 zł) to lalka funkcyjna. Jak można przeczytać w instrukcji obsługi, to „jedyna lalka, która posiada siedem prawdziwych życiowych funkcji”. Moczy pieluszkę, popiskuje z radości („gdy naciśniesz jej lewe ramię”) lub płacze (prawe ramię). Do kompletu dołączono nocniczek. Obok kot interaktywny duży (119,90 zł, u konkurencji 146 zł), to „specjalny kot, który odpowiada na twój dotyk”.

W dziale O czym marzą dziewczynki? oprócz pralki automatycznej na baterie i innych sprzętów domowych także niemal profesjonalny wózek do sprzątania + odkurzacz z akcesoriami za 159 zł (dziewczynki o niczym innym nie marzą). Jest i zestaw piękności, czyli akcesoria do upiększania się, w tym sztuczne paznokcie zwane tipsami.

Dla nieco starszych dziewczynek

Nieco starszym dziewczynkom Geant oferuje rajstopy świąteczne. Nie są w mikołaje, gwiazdki lub choinki, od nieświątecznych rajstop różnią się jedynie wyższą o 2–3 zł ceną. Wyemancypowanym paniom ten sam sklep poleca maskującą bieliznę wojskową, bo z materiału w kolorach panterki – stringi po 8,99 zł.

Mniej wyzwolone panie prezentów poszukiwać mogą na rynku dewocjonaliów, gdzie wśród przechodzonych nowości daje się zauważyć figurka Matki Boskiej ze świecącymi oczami i aureolą bądź też w formie butelki na święconą wodę z odkręcaną główką.

Dla panów

Jako prezent dla panów sprzedawczyni ze sklepu Laguna w warszawskim Forcie Wola poleca wielką głowę-skarbonkę z napisem: „Idź na całość” (w kieszonce głowy z jednej strony jest prezerwatywa, w drugiej kieszonce – drink, cena 45 zł). Znaleźć tu można czerwone auto wielofunkcyjne – wygrywa melodię, ma otwierany dach, świecące światła, sam jeździ, na baterie, 4 paluszki (28 zł).

Za 40 zł można kupić czarnego porcelanowego konia, który stoi na tylnych nogach, z uniesionej lewej przedniej zwisa na łańcuszkach miseczka, do której nalewa się olejki zapachowe. U podstawy konia – miejsce na świeczkę. Obok działający na tej samej zasadzie czarny balon porcelanowy z koszem, wysokości ok. pół metra, osadzony w drucianym stojaku (50 zł). Są też do nabycia ozdoby ścienne – trofea myśliwskie. Oczywiście łoś (38 zł) i jeleń (42 zł). Są zegary. Jeden, z napisem: „Soda pop”, to dwie butelki podobne do butelek coli. Tylna się buja, w przedniej ruszają się oczy. Drugi dla miłośników motoryzacji jest w plastikowej oponie, z której zwisa wahadło w kształcie śrubek zwieńczone kluczem francuskim z napisem: „Winner”.

Na wystawie pieski różnych ras trzymające w pyszczkach tabliczki: „Welcome” (5–8 zł) i absolutna nowość – popielniczka. Jej zasadniczy element to przepołowione poziomo jądra, którym dla ozdoby dodano coś, co przypomina latarnię morską skrzyżowaną z fallusem, na czubku której (którego) widać roześmianą głowę; zamiast berecika z antenką – prezerwatywa z pojemniczkiem na nasienie (8 zł). Sprawdza się spostrzeżenie Abrahama Molesa, autora książki „Kicz, czyli sztuka szczęścia” (PIW, 1978), że kicz ma swoich zwolenników, gdyż zapewnia im dobre samopoczucie i łatwe wzruszenia, w tym przypadku radość i wesołość.

Handlowcy czekają na te święta przez cały rok. To dla nich prawdziwe żniwa. Te szklane kule z płatkami śniegu, mikołaje, światełka tworzą bajkowe światy – powiada Michał Stefanowski, prezes Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych. – W święta Bożego Narodzenia kicz jest wpisany. Rzecz w tym, żeby nie przekraczać pewnych granic.

Prawdopodobnie każdy z nas w końcu ulegnie, zaszaleje i jakąś estetyczną granicę przekroczy. Do przekraczania polecamy kapcie, które są przebojem grudnia 2004 r. w hipermarketach. „Szanowni klienci. Tylko u nas, tylko dzisiaj świąteczne kapcie w promocyjnej cenie, za jedyne 24 zł 99 gr” – huczy pani przez głośniki. „A także boczek duński, tradycyjny, w cenie, uwaga, tylko 14 zł 99 gr za kilogram”.

Reklamowane świąteczne kapcie to umykające identyfikacji zwierzątka z różowymi brzuszkami i żółtymi w czarne kropki grzbietami. Wdziewając je trzeba włożyć stopę w paszczę zwierzątka. Ile w tym roku zostawimy w paszczy komercji?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama