Klasyki Polityki

Pobudka!!!

Pobudka!!!

Czy medycyna potrafi ukoić nerwy? Czy medycyna potrafi ukoić nerwy? Pixabay
Pora się otrząsnąć z zimowego letargu. Osłabiony organizm potrzebuje regeneracji. Jak mądrze przystąpić do wiosennych porządków?

Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w marcu 2004 r.

Kilka miesięcy spędziliśmy w zamkniętych pomieszczeniach. Późno robiło się jasno i wcześnie zapadał zmrok. Dogrzewały nas kaloryfery, na ulicę wychodziliśmy opatuleni chroniąc się przed śniegiem, wiatrem i mrozem. Musiało to osłabić nasz układ odporności. Nie pomogliśmy mu też brakiem ruchu, zimową dietą bogatą w kalorie ani stresami. Czas na wiosenne porządki.

1. Oddychaj głęboko

Przesilenie wiosenne stało się modne kilkanaście lat temu, gdy naukowcy zaczęli bliżej przyglądać się zmianom w funkcjonowaniu naszego organizmu w zależności od pór roku. Tak zrodziła się chronobiologia, która ma ambicję stać się nauką pomocną w podejmowaniu sezonowych decyzji dotyczących zdrowia, by przynosiły jak najlepszy efekt wiosną, latem, jesienią i zimą.

Günter Hildebrandt w książce „Chronobiologiczne aspekty terapii” radzi na przykład, by odchudzanie zaplanować między kwietniem a lipcem (wtedy przynosi największe efekty). Na najlepszą wydolność fizyczną możemy liczyć w kwietniu, a do sanatorium warto wyjechać w maju, bo wtedy z kuracji skorzystamy najbardziej. Co więcej, wiosna w kalendarzu przynosi zdaniem chronobiologów ulgę sercu, dla którego w naszej szerokości geograficznej najniebezpieczniejsze są pierwsze miesiące roku: styczeń i luty (na półkuli południowej będą nimi lipiec i sierpień). Wiosną obniża się ciśnienie krwi, które podskoczyło zimą, gdy organizm w sposób naturalny musiał się bronić przed mrozem, zmniejsza się liczba płytek krwi i obniża stężenie czynników krzepnięcia, dzięki czemu maleje ryzyko zawałów i udarów mózgu. Wszystko to zawdzięczamy atawistycznym mechanizmom dostosowawczym, które odziedziczyliśmy po zwierzętach – brzmi opinia chronobiologów, którzy dużą wagę przywiązują do wpływu naturalnego światła na nasz organizm.

Słońce cieszy każdego. Choć, co ciekawe, wiosenne przesilenie wielu zwykło raczej kojarzyć z uczuciem rozbicia, zmęczeniem i ogólnym osłabieniem. Nie ma wśród uczonych zgody, czy złe samopoczucie to rzeczywiście efekt zmieniających się pór roku. Być może bardziej skarżymy się na nie pod wpływem sugestii, a nie ze względu na faktyczne pogorszenie stanu zdrowia (wyniki badań chronobiologów pokazują przecież więcej korzyści niż strat, które wiosna przynosi dla zdrowia, na czym zyskuje zwłaszcza układ krążenia). Najprawdopodobniej gwałtowne zmiany pogody i wahania ciśnienia źle wpływają na kondycję u meteopatów (patrz ramka „Meteopata na froncie”), z czym większość dorosłych Polaków musi się już na zawsze pogodzić. Prof. dr hab. Krzysztof Kwarecki, patofizjolog i założyciel Europejskiego Towarzystwa Chronobiologii, potwierdza te przypuszczenia: – Jeszcze do niedawna sądzono, że dzięki postępom cywilizacyjnym człowiek będzie miał szansę wyzwolić się spod dominującego wpływu przyrody. Musimy jednak tę nadzieję porzucić.

I jakby na przekór wszechmocnej przyrodzie kłopotliwe przesilenie wiosenne można najlepiej zwalczyć przebywając jak najdłużej na świeżym powietrzu! Tak się bowiem składa, że na złe samopoczucie związane z wiosennym przesileniem najrzadziej skarżą się osoby aktywne, uprawiające sporty, lubiące rowerowe wycieczki i długie spacery. Tajemnica ich sukcesu tkwi w systematycznym dotlenianiu komórek – ale nie sztucznym, oferowanym przez tzw. bary tlenowe (patrz „Dwutlenek naiwności”, POLITYKA 48/02), tylko w warunkach naturalnych, gdy płuca mogą same regulować wymianę gazową. Tlen, obok glukozy, jest najważniejszym napędem wszystkich życiowych reakcji zachodzących w naszych tkankach, a że dłuższe dni i zwiększająca się z każdym dniem ilość naturalnego światła przyspieszają metabolizm, organizm potrzebuje coraz więcej surowca, by wyprodukować w komórkach życiodajną energię. Wtedy łatwiej poradzimy sobie ze zmęczeniem, tzw. napięciowymi bólami głowy (wywołanymi najczęściej zmianami ciśnienia), rozdrażnieniem i podatnością na stres.

Czy medycyna potrafi ukoić nerwy? Specjaliści ostrzegają, by zbyt pochopnie nie sięgać po leki. Na taką kurację przyjdzie czas wtedy, gdy skutkiem stresu będzie poważniejsza choroba. Z pewnością warto zacząć od odpowiedzi na pytanie, w czym tak naprawdę tkwi problem? Ze stresem można nauczyć się walczyć samemu, ale jeśli przychodzi to z trudem – warto poradzić się psychologa lub psychoterapeuty, którzy i tak zachęcą do najprostszego relaksu. – Nauka odpoczynku jest najlepszym sposobem radzenia sobie ze stresem. Oprócz obowiązków należą nam się przyjemności i przynajmniej godzinę, półtorej dziennie trzeba poświęcić sobie – radzi dr Dariusz Wasilewski, dyrektor Centrum Psychoprofilaktyki i Terapii w Warszawie. Polecany wysiłek fizyczny, który ukoi nerwy, to niekoniecznie siłownia i forsowny aerobik, ale pływanie, jazda na rowerze, joga, taniec.

2. Ulżyj ciału

Wiosna jest najlepszym okresem na odchudzanie – podkreśla prof. Barbara Zahorska-Markiewicz, kierownik Katedry Patofizjologii Śląskiej Akademii Medycznej. Fakt, że po zimie przybyło nam kilogramów, ma głębokie uzasadnienie fizjologiczne. Przez ostatnie miesiące nie spaliliśmy kalorii, pozostając przez większą część dnia w pracy lub lądując wygodnie w domowych pieleszach, na kanapie przed telewizorem. Brzuch rósł, tkanka tłuszczowa robiła się coraz obfitsza, do rąk wpadały drobne przekąski. Ludzie tyją z podjadania – najczęściej w ręce wpadają im chipsy, batony, ciasteczka, orzeszki, które aż pęcznieją od niewidocznego tłuszczu. Nasz ośrodek głodu zlokalizowany w mózgu domagał się glukozy, ale ze świeżych owoców lub ziaren, a zamiast tego otrzymał puste kalorie, zapychacze żołądka.

W ciągu zimy odsiedzieliśmy dodatni bilans energetyczny i stąd zmiana na wagowej skali – mówi prof. Zahorska-Markiewicz. Trzeba więc teraz zabrać się za spalanie, byle tylko rozsądnie i powoli. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek problemy z układem krążenia, pali papierosy, cierpi na jakąkolwiek chorobę przewlekłą – nie powinien sam aplikować sobie wysiłku, tylko skorzystać wcześniej z konsultacji lekarskiej.

Według amerykańskich wytycznych, tylko osoba do 35 roku życia, z ciśnieniem zbliżonym do normy 120/80, bez żadnych chorób serca i niepaląca papierosów nie wymaga przed rozpoczęciem treningów opinii kardiologa. Pozostali, w okresie nie dłuższym niż miesiąc przed rozpoczęciem ćwiczeń, powinni mieć wykonane pełne badanie lekarskie z pomiarem ciśnienia i EKG wysiłkowym. Cele, jakie stawiamy przed sobą, muszą być realistyczne, a więc szczególnie na początku niewygórowane – po zimowym uśpieniu uprawianie sportu bezpieczniej zacząć od intensywnych spacerów, niż od razu wsiadać na rower i bić rekordy dystansu.

3. Odnów twarz i skórę

Widoczną pozostałością po zimie jest także poszarzała cera. Dr Andrzej Ignaciuk, dyrektor Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, zachęca do wykonania ogólnego badania skóry (z angielska nazywanego check-up’em). W istniejącej przy Szkole Poradni Medycyny Estetycznej i Anti-aging znajduje się specjalny aparat do badania stopnia natłuszczenia, kwasowości, elastyczności i nawilżenia skóry. Można również zmierzyć poziom wolnych rodników, które pochodzą z otaczającego nas środowiska (przeważnie zanieczyszczonego) i po uszkodzeniu błon komórkowych sprzyjają tworzeniu stanów zapalnych. Teorię szkodliwości wolnych rodników podważyli wprawdzie niedawno brytyjscy naukowcy na łamach „Nature”, ale to tylko pokazuje, że toksyczność tych substancji wciąż budzi emocje i nie można ich ani zupełnie lekceważyć, ani podnosić do rangi najgroźniejszych zabójców. Wiele witamin cieszy się sławą skutecznych przeciwutleniaczy, w związku z czym także o ich przydatność w naszej diecie spierają się uczeni (patrz rozmowa „Witaminowa ruletka”).

Właśnie podjęciu właściwej decyzji w sprawie poprawy wyglądu skóry powinna służyć konsultacja w gabinecie specjalisty medycyny estetycznej – mówi dr Ignaciuk, który kształci w tej dziedzinie już 80 lekarzy z całego kraju. – Jednej osobie zalecę preparaty witaminowe, drugiej wzmacniające, a jeszcze innej zaproponuję likwidację zmarszczek lub cellulitu. Uniwersalna recepta dla wszystkich nie istnieje.

Jeśli komuś się wydaje, że taką renowację ciała może przed wyjazdem na letni urlop szybko przeprowadzić w czerwcu – jest w błędzie. Działanie witamin ujawnia się dopiero po około 10 tygodniach. Terapię opóźniającą pojawienie się cellulitu lub ograniczającą jego rozmiary (bo wyleczyć go nie można!) trzeba powtórzyć przynajmniej cztery razy, zachowując odpowiedni odstęp między poszczególnymi zabiegami.

Można dzięki botulinie opóźniać powstawanie zmarszczek (zwłaszcza na czole i wokół oczu) albo wypełniać je (szczególnie opadające kąciki ust oraz bruzdy przy nosie i wargach) kwasem hialuronowym – najlepiej tzw. stabilizowanym, bo wtedy efekt utrzymuje się nawet przez dwa lata.

Dzięki specjalnej lampie Wooda, która pozwala lekarzowi dostrzec pod skórą niewidoczne przebarwienia, udaje się je usunąć, zanim przedostaną się na powierzchnię naskórka. – W tym celu warto skorzystać ze specjalnych peelingów albo substancji depigmentujących – mówi dr Ignaciuk. Podkreśla jednak, że wybrane metody zawsze muszą być sprawdzalne i powinny być wykonywane przez zaufanych lekarzy. Nie warto zawierzać hochsztaplerom obiecującym cuda, gdyż najczęściej wizyta w ich gabinecie kończy się powikłaniami, które dla skóry i naszej kieszeni mają fatalne konsekwencje.

Człowiek z żelaza

Mikroelementy, które powinny znaleźć się w diecie ludzi przemęczonych pracą

Chrom – z pieczywa pełnoziarnistego i drożdży;

Fosfor – z podrobów, ryb, drobiu, jajek;

Magnez – z kakao, orzechów, nasion słonecznika;

Żelazo – z zielonych warzyw, fasoli, wątróbki;

Witamina B6 – z ryb, drobiu, bananów, mleka;

Witamina B12 – z wątroby, jajek, ryb, krabów.

Specjaliści rozróżniają trzy rodzaje zmęczenia:

Zmęczenie hipertoniczne – spowodowane najczęściej pracą ponad siły, niewyspaniem, nieregularnym odpoczynkiem. Ogólnemu rozbiciu i utracie zainteresowania mogą towarzyszyć bóle głowy, bóle mięśni, podatność na infekcje, a nawet epizody alergii.

Zmęczenie hipotoniczne – jest wywołane nadmiernym wysiłkiem fizycznym, czyli przetrenowaniem organizmu. Pojawia się ból mięśni, czasami stan wzmożonego ich napięcia. Skutkuje to spadkiem ogólnej wydolności organizmu.

Zmęczenie toksyczne – pojawia się podczas długotrwałej choroby lub w okresie rekonwalescencji. Prowadzi do anemii, a nieraz również do dolegliwości sercowych.

Każdy wypróbował już chyba sto sposobów na zmęczenie: kawę, mocną herbatę, papierosy, napoje energetyzujące, a niektórzy po prostu kładą się spać. Czy to pomaga? Ulga zazwyczaj jest chwilowa. Kofeina lub teina pobudzają serce i ośrodkowy układ nerwowy, ale na nic takie wzmocnienie, jeśli komórkom brakuje paliwa na dłużej. Alkohol poprawia nastrój, mijają lęki, ale działa krótko i zatruwa umysł. Wedle lekarzy można skutecznie radzić sobie ze zmęczeniem aktywnie poprawiając kondycję i wzbogacając organizm w mikroelementy. Dzięki temu możemy zwiększyć własne siły odporności, które następnie przywrócą organizm do stanu równowagi. Jest na to wytłumaczenie naukowe: wyciągi niektórych roślin zwiększają poziom energii w komórkach i poprawiają wykorzystanie tlenu. Lepsze zużycie tlenu redukuje zmęczenie, bo dotleniony mózg, serce i mięśnie pracują żwawiej. Nasz mózg to tylko 2 proc. całkowitej masy ciała, ale pochłania jedną piątą doprowadzanych substancji odżywczych i jedną czwartą tlenu.

Skorzystaj z kampanii

Skorzystaj z szansy, którą dają ci organizatorzy kampanii zdrowotnych. Oto wiosenna oferta trzech ogólnopolskich akcji, w których naszym zdaniem warto wziąć udział.

Żółty Tydzień. Od 22 marca do 3 kwietnia już po raz 13 organizowana będzie w 300 miastach Polski akcja promocyjnych szczepień przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B. Wirus A jest sprawcą żółtaczki pokarmowej, wirus B – żółtaczki wszczepiennej (wciąż groźnej w placówkach medycznych, salonach tatuażu i gabinetach kosmetycznych). Promocyjny koszt szczepienia (35–100 zł w zależności od wieku pacjenta i tego, czy wybiera szczepionkę przeciwko wzw A, B czy skojarzoną dla obu zarazków) obejmuje badanie lekarskie, cenę szczepionki oraz usługę zaszczepienia. Ponieważ trzeba będzie ją powtórzyć za miesiąc i pół roku (pełna ochrona przed żółtaczką wymaga trzech dawek), oferta cenowa z Żółtego Tygodnia obejmie także kolejne szczepienia.

Adresy 1200 punktów znajdują się na stronie internetowej www.zoltytydzien.pl, oraz pod numerem infolinii 0 801 109 509 (czynnej w dni powszednie w godz. 10–19).

Program Pro-Mineralizacji Szkliwa. Od 14 marca do 15 maja w specjalnych punktach edukacyjno-konsultacyjnych na terenie 80 miast będzie można wykonać test sprawdzający indywidualne ryzyko powstawania uszkodzeń szkliwa zębów oraz wykonać specjalistyczne badanie pod tym kątem. Mocne szkliwo jest podstawą w walce z próchnicą, ponieważ utrata substancji mineralnych, jonów wapnia i fosforanów to otwarte wrota dla ataku bakterii niszczących zęby. Centra Pro-Mineralizacji Szkliwa pojawią się w dużych hipermarketach, a mniejsze miasta odwiedzi specjalny autobus wyposażony w dwa gabinety dentystyczne.

Informacja o terminach tych badań znajduje się na stronie internetowej www.zdrowyusmiech.pl.

Meteopata na froncie

Z wiosną złe skojarzenia mają chyba tylko alergicy (pyłki!) i meteopaci. Aż 60 proc. Polaków źle toleruje niże i wyże, czyli fronty atmosferyczne.

Front chłodny przesuwa się szybko, co u osób z wymienionymi po lewej stronie chorobami objawia się gwałtownym zaostrzeniem dolegliwości. Front ciepły przesuwa się powoli, więc objawy wymienionych po prawej stronie chorób nasilają się kilkanaście godzin przed nadejściem frontu.

Źródło: Zakład Klimatologii Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN

– Warunki bioklimatyczne Polski są dosyć łagodne, ale niebezpieczne skrajności dużo częściej występują latem niż zimą – ostrzega dr hab. Krzysztof Błażejczyk z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, który analizuje zdrowotne właściwości klimatu. Na fronty atmosferyczne najgorzej reagują osoby chore na reumatyzm i serce.

Z badań przeprowadzonych przez doc. Marię Baranowską z Zakładu Bioklimatologii IMiGW wynika, że szczególnie nie lubimy czterech rodzajów pogody: przejściowej z wyżu do niżu, wietrznej, parnej oraz deszczowej. Za najmniej dotkliwą uważamy pogodę wyżową umiarkowanie pochmurną lub słoneczną. Niestety, skuteczne antidotum na pogodowe dolegliwości nie istnieje, poza naturalnym uodparnianiem organizmu na kaprysy aury. Każdy dzień spędzony w zamkniętej przestrzeni mieszkania, biura, samochodu osłabia naszą adaptację do zmian pogody – twierdzą bioklimatolodzy. I mają cudowną radę dla meteopatów: powinniście zamieszkać w niezbyt gęstym lesie sosnowym nad brzegiem jeziora.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną