Klasyki Polityki

Cel uświęca wzwód

W prostytucie drzemie macho

Ze starszymi kobietami bywa ten kłopot, że są częściej od młodszych skrępowane. Ze starszymi kobietami bywa ten kłopot, że są częściej od młodszych skrępowane. Pixabay
Nikol ustala cenę i paletę czynności. Bierze od 200 do 400 zł zależnie od żądań i stopnia zamożności, który ocenia na oko. Jak wygląda życie męskiej prostytutki i ich klientek – na przykładzie Warszawy sprzed kilku lat.

Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA we wrześniu 2003 r.

Prostytucja? To jest dziewiętnastowieczne określenie – mówi Robert. Mężczyzna, który świadczy ten rodzaj usług paniom, nie jest jakimś tam prostytutem, traktowany jest jak drogi krem: luksus z górnej półki.

Jeśli kobieta chce zrobić ondulację – idzie do fryzjera, chce znaleźć męża – udaje się do biura matrymonialnego. Chce seksu – przychodzi do Roberta, a ściślej on do jej mieszkania lub do hotelu, który ona wynajmuje, jeśli nie mieszka sama. Jest to usługa, nic więcej. Przykładanie do tego miar etycznych jest głupie.

Robert mówi, że jest studentem, zarabia na czesne i życie na przyzwoitym poziomie. Nie ma stałej taksy. Siedzimy w warszawskiej kawiarni Szparka. – Nie wyglądasz na bogatą – mówi. – A za poniżej 300 zł nie pracuję. Masz swoje lata, ale może być miło. Mam dwudziestocentymetrowy wzwód. Podoba mi się twój biust, więc nie bądź skrępowana.

Ze starszymi bywa ten kłopot, że są częściej od młodszych skrępowane. Łakną szczypty uczucia przy końcu życia intymnego, choć wiedzą, że o żadnym uczuciu tu nie może być mowy. Pragną na przykład pogłaskania. Za pogłaskanie się nie płaci. Tylko za samą penetrację. Robert czasem pogładzi gratis, lecz tego nie lubi. Chce wejść do waginy, wyjść i zarobić. Głaszcząc starsze ciało czuje zwiotczenie skóry, a to przeszkadza.

– Chłopak do towarzystwa myśli ginekologicznie – mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Skupia się wyłącznie na genitaliach kobiety. Nie jest ważne, jaka ona jest poza nimi. Dla niego jest młoda i ładna, bo taką mu podsuwa usłużna wyobraźnia.

Robert jest profesjonalistą. Afrodyzjaki nie są mu potrzebne. Jest świetny i wie o tym.

Zamykające się drzwi

Kobiety są rozsądne i wiedzą, nawet te łaknące pogłaskania, że z prostytutami chodzi o seks i o nic innego. – Wszystkie chcą się najpierw umawiać w kawiarni – żali się Robert. – A to zabiera czas. Żeby się poznać, one mówią. A po co?

Boją się odrzucenia. Bałam się, że spojrzysz i uciekniesz – mówią. Lecz ich wygląd nie ma większego znaczenia. Po przekroczeniu wieku średniego kobieta jest dla prostytuta otworem. I koniec. Tymczasem nawet te starsze nie mogą w to uwierzyć. Jak wyglądam? – towarzyszy im chyba do śmierci. Nie wyglądam tak źle, skoro młody chłopak ma ze mną orgazm.

Większość starszych nawet po spożyciu kawy w kawiarni częstuje przed seksem powtórną kawą oraz ciasteczkiem. Nie dają kasy do łapy, lecz dyskretnie do kieszeni, jak się tego nauczyły w zakładach fryzjerskich wobec panienek myjących głowy. Dbają o oprawę, co Roberta niecierpliwi. Ale nie okazuje irytacji, bo rynek jest trudny, a klient nasz pan.

Klientki często dzwonią do Roberta, umawiają się i nie przychodzą do kawiarni. Albo nie otwierają mu drzwi. Nie jest urażony. Kto się obraża, może zmienić zawód na inny. Rozumie, że nie każda kobieta potrafi wyzwolić się z oków pruderii, choć może marzy o młodym ciele do seksu.

Bywa też, że potrafi bez większego kłopotu. Strasznie chce stosunku. – Pije kawę i przebiera nogami – mówi Robert. – Jakby pragnęła zrobić seks i mieć go z głowy. Roberta to też irytuje. – Zapłaciłaś kobieto, to korzystaj z czasu i okazji tyle, ile ci się należy.

Niektóre w ogóle nie chcą prawdziwego seksu. Adrian, pacjent prof. Zbigniewa Izdebskiego, przemyśliwał nawet o wycofaniu się z pracy po tym, co go spotkało ze strony jednej z klientek. Zażyczyła sobie, aby przyszedł do niej z koszulą mokrą od potu i w mundurze wojskowym z prawdziwego sukna. Biegał więc po piętrach, zanim zapukał do jej drzwi. – O mój kochany, biegłeś do mnie przez lasy i pola z jednostki – powtarzała ta pani obściskując go.

Dalszego ciągu nie było. – To wszystko – powiedziała sucho klientka dając kasę. Adrian poczuł się głęboko upokorzony. W prostytucie, jak w każdym mężczyźnie, drzemie macho, więc to dyshonor, gdy kobieta, bodaj i emerytka, odtrąca jego wspaniały wzwód, gotowy na każde najtrudniejsze nawet wyzwanie.

Robert stara się sumiennie i do końca wykonywać pracę w nadziei na zyskanie stałych klientek. Ma takie dwie. Obie lekarki na emeryturze. Obie życzą sobie oglądania filmów porno przed seksem, co wliczają w czas trwania usługi.

Jedna korzysta z Roberta w sposób zdeterminowany. – U starszych kobiet obserwuje się zespół paniki zamykających się drzwi – mówi Kazimierz Szczerba, jeden ze znanych seksuologów. – Przeżywające go kobiety mają poczucie, że ich życie intymne ma się ku rychłemu końcowi. I korzystają z męskiej prostytucji. Żeby jeszcze zdążyć.

Druga konsumuje Roberta ze znawstwem. Jest spokojna, doświadczona i widać, że mówi prawdę, gdy zwierza się, że miała świetnego w tej dziedzinie świętej pamięci męża, też lekarza. Szalenie zadbana.

– Prostytutka musi współżyć z różnymi klientami, bywa, że także z brudnymi, pijanymi, biednymi – mówi Kazimierz Szczerba. Natomiast klientką prostytuujących się mężczyzn jest zawsze kobieta czysta i zamożna, która nigdy nie konsumuje tej usługi w bramie lub na poboczu szosy.

Prostytut bowiem jest jak drogi krem: luksus z górnej półki.

Nikol jest mężczyzną do towarzystwa, który wybił się na samodzielność. Zaczynał jako nieletni na Dworcu Centralnym, obsługujący panów, choć nie jest gejem. Rodzice nie mieli pojęcia, skąd ma przedmioty, których nie byliby w stanie kupić. Bardzo pomogli mu streetworkerzy z organizacji TADA operujący na dworcu w Warszawie. Zagadali, poczęstowali kanapką i herbatą.

Ucieszyli się, że awansował. Po trzech latach wycierania się po dworcu, w 19 roku życia, Nikol dostał się do agencji, mającej w ofercie panów dla panów oraz dla pań. Agencja to jednak nie dworzec.

Łatwość erekcyjna

Jest w Warszawie kilka agencji z ofertą dla pań. Prostytuci pracują w nich od południa do rana. W agencji przy ul. Świętokrzyskiej zatrudnieni są bardzo młodzi. Nie muszą przychodzić do pracy w garniturach, mogą w dżinsach. Nie muszą się depilować ani wykonywać seksu oralnego. Mają wolną rękę. Nie jest od nich wymagana wybitna uroda, z wyjątkiem urody członka. Ten musi mierzyć 20 cm jak obszył i posiadać łatwość erekcyjną.

Nikol zarabiał ok. 7 tys. zł miesięcznie i pragnął uzbierać na mieszkanie, ale jakoś mu się nie udawało. Jest przystojny i walorami wymaganymi w agencji dysponuje. Zwłaszcza gotowością do wzwodu. – Prostytuci mają wypracowane – mówi prof. Starowicz – odruchowe podniecanie się. Bez tego nie mogliby działać. Nikol reaguje na kobietę tak jak źrenica na kontakt ze światłem, automatycznie. – To prawda – mówi – można nabrać w tym wprawy. Najpierw pomaga się sobie wyobraźnią, a potem jakby się miało wszczepioną na stałe viagrę.

Jakiś czas temu Nikola opanował strach, że się seksualnie wypstryka. Udał się z tym do seksuologa. – Rezerwuar seksualny mężczyzny nie jest zagrożony wyczerpaniem – uspokaja Kazimierz Szczerba. – Jeśli zajęcie to nie wytwarza obciążenia psychicznego, nie powoduje odczucia pewnego zbrukania, wystawienia się jako towar, przyszłość seksualna męskich prostytutek nie jest zagrożona.

Nikol żadnych obciążeń nie odczuwa, przeciwnie, praca przynosi mu satysfakcję. W gruncie rzeczy czuje się jak terapeuta: daje ulgę skołatanym sercom i rozkosz osamotnionym waginom.

Dorobił się grona stałych klientek i nie musi już ogłaszać się w piśmie „Wamp”. Mają u niego coś w rodzaju abonamentu ze stałym repertuarem działań: gra wstępna i seks według życzenia.

Dla jednej ze stałych, lecz tylko jednej, jest mężczyzną do towarzystwa. Dama ta, wdowa w latach, wynajmuje go wyłącznie na koncerty i do gry w towarzystwie w brydża, gdzie występuje jako kuzyn. Nikol czuje się w tej roli głupio, jak żigolak. Lecz dama płaci i jest miła.

Damy, bywa, korzystnie wpływają na ich życie. Chłopaki po zawodówkach, z meliniarskich rodzin, wchodzą w elegancki świat – do ładnych mieszkań, w drogie perfumy, dobre samochody. Jeden z pacjentów prof. Izdebskiego (przyszedł w obawie, czy się nie wypstryka) dał w gazecie berlińskiej ogłoszenie i zyskał stałą klientkę w średnim wieku. Była zadowolona, więc przekazała go koleżance z Hamburga. Zabierały go na dobre wakacje, założyły mu konto w banku i kazały iść na studia. Co masz zamiar robić z pieniędzmi, które ci dajemy? – pytały. – Zrobiły ze mnie człowieka – mówi.

Czekanie na raj

Z nową klientką, którą nabywa często z polecenia, Nikol ustala cenę i paletę czynności. Bierze od 200 do 400 zł zależnie od żądań i stopnia zamożności, który ocenia na oko. Seks wyrafinowany świadczy wyłącznie dla młodych, jednak klientelę prostytutów – i z agencji, i wolnych strzelców – stanowią przede wszystkim kobiety w wieku średnim. Jest wśród nich duża grupa seksualnie wychowana przez pisma kobiece, w których orgazm goni orgazm – i tak, jak na kredowym papierze z pięknymi kopulantami, ma być w życiu.

– Tymczasem – mówi prof. Izdebski – życie seksualne wielu kobiet wygląda, one same tak mówią, jak w czynie społecznym. Są atrakcyjne i mogłyby bez trudu znaleźć kochanka za darmo, ale nie chcą narażać stabilizacji małżeńskiej, za wiele mają do stracenia. Czasem zmawiają się we dwie przyjaciółki, biorą sobie chłopaka na weekend. Lecz najczęściej – głęboki oddech, telefon z ogłoszenia, rezerwacja pokoju w hotelu, forsę w garść i czekanie na raj.

A raj często nie nadchodzi. – Są rozczarowane – mówi prof. Izdebski. – Zresztą czasem nie wiedzą, czego się mają po seksie spodziewać. Albo im z mężem nie wychodzi i chcą sprawdzić, czy jeśli wyjdzie bądź co bądź z fachowcem, to później także z mężem. Z tego samoleczenia też bywają nici, bo wychodzi jak wychodziło – zero orgazmu. Lub chcą zdradzić z zemsty, bo mąż zdradził, albo za to, że on w seksie marny, leniwy, obleśny, że zmusza, albo to ona prawie zmuszać musi.

– Zemstę po kobiecie widać – mówi Nikol. – Jest spięta. Sucha w środku i w oczach. Wyrusza na seks jak na bój. Wtedy trzeba przytulić i powiedzieć – sama nie wiesz, jaka jesteś ładna, czy coś w tym rodzaju, bo stosunek może być bolesny, co jest w tym układzie zupełnie bez sensu. – Te z zemsty zadowalają się jednym razem. Choć bywa, że nabierają smaku i ochoty, ale też rzadko pozostają przy jednym chłopaku. Zdrada, która rozmienia się na wielu partnerów, myślą sobie, jest mniejszą zdradą.

Po prostu gęś

– Mężczyzn uprawiających prostytucję będzie coraz więcej – mówi Kazimierz Szczerba. – Jest na to społeczne przyzwolenie. Wśród zamożnych, wyemancypowanych ludzi obserwuje się modę na wolny seks. Seks jest cool, seks to luz. Dziewczyna bez luzu to po prostu gęś. Prostytutkę i prostytuta zamawia się jak drinka w barze dla poprawienia nastroju. Wymienianie ich między sobą należy do dobrego tonu.

Zdarza się coraz częściej, że prostytuci pracują razem z narzeczonymi albo żonami. Wojtek od 2 lat pracuje w duecie z własną żoną. Z zawodu technik budowlany, żona pracownica administracji. On – dużej postury, ona drobniejsza. Poznali się 11 lat temu. Mają dwójkę dzieci. Dzwoni klient. Chce się umówić na spotkanie. Dorota podaje godzinę i adres. Ich klienci to ludzie dojrzali, bo, jak mówi Wojtek, do wyrafinowanego seksu trzeba dojrzeć. Zamożni, kulturalni, obyci. Głównie biznesmeni, często osoby powszechnie znane, które szukają czegoś nowego, nietypowego. Prawie zawsze mężczyźni. Kobiety, które przychodzą same, to zaledwie 5 proc. Częściej pojawiają się w towarzystwie stałych partnerów, aby uprawiać seks we czworo. Czasami tylko oglądają seks Wojtka i Doroty. Menu jest szerokie, seks analny, podwójna penetracja i odgrywanie scenek erotycznych.

Nie godzą się na stosunki homoseksualne, picie alkoholu. Zabronione są także narkotyki. Nigdy nie ustalają, jak będą się zachowywać w obecności klienta. Seks jest dla nich zabawą, wychodzi spontanicznie. Lubią swoją pracę. – U nas jest inaczej niż w agencjach towarzyskich – mówią Wojtek i Dorota. – Nie mamy stopera ani dzwoniącego po godzinie budzika. Do każdego gościa podchodzimy indywidualnie. Rozmawiamy z nim, żartujemy. Z częścią klientów łączą nas przyjacielskie stosunki, choć poznaliśmy się dopiero w sypialni. Może dlatego wciąż utrzymujemy się na rynku, który łatwy nie jest. Recesja.

Ich pierwszym klientem był znajomy, który podsunął im pomysł, aby tak pracować. – Jeśli Dorocie albo mnie ta praca przestanie odpowiadać, od razu się wycofamy – mówi Wojtek. Uprawianie seksu z nieznajomymi nie przeszkadza im w życiu intymnym. Gdy nie mają ochoty na pracę, wyłączają telefon i wyjeżdżają na działkę. Z zarobionych pieniędzy utrzymują siebie i dwójkę dzieci, wynajmują drugie mieszkanie do pracy i opiekunkę do dzieci. Marzą, by w przyszłości otworzyć pensjonat w górach. Wtedy zmienią zajęcie. Będą przyjmować klientów aseksualnie.

Śliczny żigolo z dwoma językami

Kobiety od wieków miewały kochanków z ciekawości, z zemsty, dla porównania. – Dziś wiele kobiet traktuje seks jako czynność higieniczną – mówi prof. Izdebski. – Wiedzą, że bez seksu krócej się żyje, szybciej starzeje, gorzej funkcjonuje. Więc trzeba go sobie zaaplikować. Zabierają w podróże służbowe wibrator.Ale chciałabym – mówi jedna z pacjentek – czasem dotknąć ciepłego penisa.

Jest atrakcyjna, jak wiele higienicznych. Mówi, co ma dla niej zrobić prostytut. Niczego nie udaje. Płaci i wymaga. Koniec.

– To kobiety, które przywykły, że wszystko można kupić, że wszystko jest dostępne. Kobiety z absurdalnym poczuciem mocy – mówi znana seksuolog prof. Maria Beisert z Uniwersytetu Poznańskiego. Jedna z jej pacjentek to młoda kobieta zafascynowana władzą. Ludzie są tylko do użytku, bo jaki sens w tym, żeby byli do czego innego? Płaci prostytutom, bo spełniają ten wymóg – użytkowy. Do seksuologa przyszła z problemem: czy będzie w stanie w przyszłości znieść kogoś na stałe? Zobowiązać się, wytrwać? I jak się to robi? Na razie do jej nóg ściele się kariera. Gdzieś w jej kącie pęta się prostytut. I jest to dodatkowo podniecające.

Wyjściem jest także higieniczny prostytut na wakacjach. Wiele kobiet zamawia sobie odpowiednie wczasy w niemieckich biurach turystycznych. Pracownice ośrodków, gdzie można zrobić testy na HIV, obserwują później całe fale takich pań gorączkowo się testujących.

Można mieć także prostytuta bezpłatnie, choć nie za darmo. To młody mężczyzna z zamożnej rodziny, wykształcony i bardzo ambitny. Z wielu dróg prowadzących do wybicia się, wybiera tę. Zamężne lub samotne, lecz bogate i wpływowe damy windują go w górę. Powraca prostytut, mały, słodki (dobre studia, języki) żigolo z przedwojennej piosenki, zanikły w PRL.

– Dla wielu z tych młodych – mówi prof. Izdebski – prostytucja jest jak odra. Uznali, że trzeba przez nią przejść, jeśli się chce być w życiu dobrze ustawionym. Koszty się nie liczą. Cel uświęca wzwód.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną