Klasyki Polityki

Za głupia na matkę

Piotr Socha / Polityka
Jaki trzeba mieć iloraz inteligencji, żeby nie stracić prawa do wychowywania dziecka? Oto kwestia, która poruszyła ostatnio niemiecką opinię publiczną.

23-letnia Monika K. z prowincjonalnego Wittingau w Dolnej Saksonii pozbawiona została praw rodzicielskich między innymi z powodu braku znajomości tabliczki mnożenia. Młoda kobieta z trudem radziła sobie z testem na inteligencję zaordynowanym jej przez psychologa współpracującego z Jugendamtem, czyli urzędem zajmującym się sprawami rodziny. Pytanie: ile jest 3 razy 4 wprawiło ją w popłoch, liczyła jednak z determinacją, pomagając sobie palcami i w końcu podała odpowiedź: 11. Niewiele lepiej wypadła próba czytania i pisania. Czy brak tych umiejętności dyskwalifikuje ją jednak jako matkę?

Za mało punktów

Monika nie jest żadną prostytutką, narkomanką czy też alkoholiczką. Nie cierpi na chorobę psychiczną, choć jej umysłowa ociężałość jest oczywista: w teście na inteligencję zebrała zaledwie 56 punktów – iloraz IQ znajdujący się w przedziale, w którym sytuują się wyniki osób niedorozwiniętych umysłowo. Zbyt mało, by dać rękojmię właściwej opieki macierzyńskiej, uznał Jugendamt i skierował sprawę do sądu. Ten zaś zdiagnozował ociężałość umysłową młodej kobiety jako „niezamierzoną nieudolność, stanowiącą przeszkodę dla odpowiedzialnego wychowania potomstwa i opieki nad nim”. Decyzja o pozbawieniu praw rodzicielskich dotyczyła dwuletniego synka Jana, którym zająć się miała rodzina zastępcza, a także nieurodzonego jeszcze dziecka: Monika była wówczas ponownie w ciąży.

Na wokandę niemieckich sądów wpływa rocznie około 8 tys. spraw o pozbawienie praw rodzicielskich. Wnoszą je Jugendamty po ustaleniu, że dobro nieletnich dzieci wymaga znalezienia nowego opiekuna. Przytłaczająca ich większość dotyczy osób z najniższych warstw społecznych.

Polityka 18.2003 (2399) z dnia 03.05.2003; Świat; s. 56
Reklama