DEBATA: Granice wolności mediów

Prasa na bruku
Apelujemy o poczucie wstydu, ale też o poważny namysł nad stanem polskiej prasy, do której wdarły się dzienniki sensacyjne.

Chyba nigdy wcześniej, tak jak dzisiaj, w nowej Polsce, nie zajmowano się równie namiętnie kwestią, czy prasa nie nadużywa swoich praw do informacji, czy wolno jej wszystko i na czym powinna polegać rola dziennikarzy w prześwietlaniu życia osób publicznych. W tej dyskusji udział biorą także sami dziennikarze, jedni w todze obrońców praw do opisywania i pokazywania dosłownie wszystkiego (z reguły zresztą uprawiający osobiście ten rodzaj dziennikarstwa), i inni, widzący potrzebę wyznaczenia jakichś granic przed całkowitą dowolnością i opowiadający się za świadomym samoograniczeniem czy wręcz karnym ograniczaniem prawa do niepohamowanej twórczości dziennikarzy i redaktorów.

Oczywiście zapalnikiem stał się przypadek Piesiewicza, a ściślej mówiąc, publikacja „Super Expressu”, od której się cała sprawa rozpoczęła. Zwłaszcza fakt opublikowania wstrząsających zdjęć senatora, do tego pozyskanych, czy raczej kupionych, od osób, które – jak wszystko na to wskazuje – zrobiły je w celach przestępczych i szantażowych, budził zasadnicze zastrzeżenia. To tak jak gdyby gazeta świadomie weszła we współpracę z przestępcami i zdecydowała się wypełnić ich wolę, bo zastosowany wcześniej przez nich szantaż wobec Piesiewicza opierał się na groźbie, że zdobyte zdjęcia udostępnione zostaną opinii publicznej. Zdjęcia, które głęboko naruszały sferę prywatności znanej postaci życia publicznego, poniżały ją i ośmieszały.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną