PO odkłada ustawę o in vitro

Gra na zwłokę
W sprawie in vitro lepsza jest gra na zwłokę niż uchwalenie projektów poselskich Piechy i Gowina.

Ze znanych mi projektów ustaw o in vitro tylko dwa pasują do ustroju, w jakim, Bogu dzięki, żyjemy. To projekty pani Kidawy-Błońskiej i pana Balickiego. Wolałbym, byśmy już mieli to za sobą i któryś z tych dwóch był już obowiązującym prawem.

Słyszymy jednak, że choć marszałek Sejmu lada moment przekaże wszystkie projekty komisji zdrowia, bo taki jest oblig terminarzowy, to jednak nie ma większych szans, by którykolwiek z nich został przyjęty przed wyborami prezydenckimi.

To dobra wiadomość, choć, powtarzam, naprawdę dobra byłaby tylko jedna: gdyby projekty posłów Piechy i Gowina zostały odrzucone jako niezgodne z standardami demokratycznymi, czyli wystrzegającymi się dyskryminacji jakiejkolwiek grupy obywateli, którzy nie stoją w konflikcie z prawem.

Rzekomą winą zwolenników in vitro jest za to, że ich oczekiwania stoją w konflikcie z ideologią tak zwanych obrońców życia, dążących do zablokowania dyskusji na ten temat przy pomocy nacisków politycznych, a także przy użyciu szantażu moralnego: jeśli ktoś jest za in vitro, jest za cywilizacją śmierci.

Sejm i rząd nie powinien ulegać tym naciskom, ale niestety, ulega. Na szczęście partia premiera Tuska zachowuje jeszcze jakieś resztki niezależności i zdrowego rozsądku w sprawie in vitro, a także wyborczego  instynktu samozachowawczego (choć wcale nie wiadomo, czy ataki PiS i Kościoła tak bardzo by jej zaszkodziły wyborczo, może przeciwnie?) .

Wprawdzie PO nie ma odwagi cywilnej, by naciski z podniesioną przyłbicą odrzucić w imię konstytucji i wartości demokratycznych, ale jednak jej gra na zwłokę to mniejsze zło niż kapitulacja przed posłami Piechą czy Gowinem.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną