PO: Prawybory i co dalej
Kandydat do Pałacu Prezydenckiego wyłoniony. Platforma zajmie się teraz swoimi sprawami – ustaleniem strategii kampanii wyborczej i wyjaśnieniem przyczyn niskiej frekwencji w prawyborach.
Bronisław Komorowski pokonał Radosława Sikorskiego w prawyborach w PO.
Leszek Zych/Polityka

Bronisław Komorowski pokonał Radosława Sikorskiego w prawyborach w PO.

Bronku, głosowałem na ciebie - mówił Radosław Sikorski.
Leszek Zych/Polityka

Bronku, głosowałem na ciebie - mówił Radosław Sikorski.

Leszek Zych/Polityka

Choć do oficjalnego startu kampanii wyborczej jeszcze około dwa miesiące, w kuluarach mówi się już o tym, jak Platforma będzie promowała marszałka Sejmu w trakcie kampanii. Wszystko wskazuje na to, że na czele jego sztabu stanie poseł Sławomir Nowak. Brał aktywny udział w prawyborach, prowadził debatę między Bronisławem Komorowskim a Radosławem Sikorskim, oraz konwencję, na której ogłoszono nazwisko kandydata PO na prezydenta (w sobotę sam przyznał, że głosował na tego pierwszego). – Sławek to dobry kandydat. Sprawdził się podczas obu imprez, dobrze wypada w mediach – chwali kolegę z sejmowych ław poseł Jakub Rutnicki, który był frontmanem sobotniej uroczystości w auli Politechniki Warszawskiej („bo ma dłuższe nogi, niż posłanka Mucha” – żartowali działacze PO).

– Jestem gotów zaangażować się w kampanię – mówi Nowak, który nie chce jednak powiedzieć, w jakiej roli. Do sztabu, albo – jak sam mówi - „do zespołu kreacyjnego” aspiruje za to Janusz Palikot, który od początku prawyborów mocno wspierał marszałka Sejmu. Poseł ma dość jasną wizję tego, czym mógłby się zajmować: – Pomagałbym ustalać tematykę kampanii. Kluczem do zwycięstwa będzie podział na scenie politycznej. A ja jestem specjalistą od tego.

Na razie nie wiadomo, czy do sztabu wejdzie ktoś z obozu Radosława Sikorskiego. Sam kandydat, mimo widocznego rozczarowania wynikiem rywalizacji zachował się jak klasowy polityk - zapewnił w swym przemówieniu, że jest do dyspozycji Komorowskiego.

W sztabie Nowak i Palikot

Przygotowania do kampanii ruszą na poważnie dopiero po świętach. Przedstawiciele kierownictwa PO zapowiadają, że będą prowadzić kampanię pozytywną, która będzie ukazywała nowoczesny i „pro-modernizacyjny” wizerunek kandydata. Haków, które PiS miałby rzekomo wyciągnąć przeciwko ich kandydatowi, nie boją się. – My na pewno nie będziemy w kampanii stosować tego typu metod. Ale jeśli zrobią to nasi przeciwnicy, symetrycznie odpowiemy – zapowiada Sławomir Nowak.

Wiadomo, że do oficjalnego startu kampanii, a więc do czasu, gdy zakazane jest prowadzenie przedwyborczej agitacji z pomocą mediów, Bronisław Komorowski będzie się promował jeżdżąc po kraju i biorąc udział w różnych uroczystościach. – Ma przecież do tego tytuł jako marszałek Sejmu – mówi wiceszef klubu PO Waldy Dzikowski. Ma również silniej akcentować swoją obecność w parlamencie. Komorowski na pewno będzie konsekwentnie prezentował atuty, które zdecydowały o jego triumfie w prawyborach. A więc zdolność do kompromisu, opanowanie i umiejętność skracania dystansu do ludzi.

Partia rozliczy frekwencję

Przed rozpoczęciem kampanii PO chce posprzątać na własnym podwórku.  W partii właśnie dobiegają końca wybory władz powiatowych i regionalnych, które bynajmniej nie przebiegają gładko. W wielu miastach – m.in. Poznaniu i Gdańsku - doszło do ostrej rywalizacji między kandydatami. – Koledzy walczą zdecydowanie, bo ten kto sięgnie po władzę w powiatach i województwach, zdobędzie równocześnie największy wpływ na obsadę list wyborczych w jesiennych wyborach samorządowych – mówi członek krajowych władz PO.

Wewnątrzpartyjne wybory władz zakończy konwencja krajowa, która odbędzie się w maju. W trakcie zjazdu członkowie zdecydują też o obsadzeniu stanowiska przewodniczącego PO (choć to formalność, bo zostanie nim ponownie Donald Tusk) oraz władz centralnych partii, m.in. Rady Krajowej. Oficjalnie zatwierdzona zostanie też kandydatura Bronisława Komorowskiego na prezydenta.

Równolegle szefowie PO chcą wyjaśnić powody niskiej frekwencji w prawyborach. Nie kryją, że niespełna 48 – procentowy udział członków Platformy był sporą łyżką dziegciu w beczce prawyborczego sukcesu. - Trzeba się zastanowić nad przyczynami. Na pewno nie będziemy sprawdzać, jak kto głosował, ale przyjrzymy się sytuacji w powiatach i regionach. To dobry przyczynek do tego, by usprawnić nasze struktury – mówi Nowak, który zapowiedział jednak kategorycznie, że żadnych rozliczeń nie będzie.

Niektórzy członkowie PO przyznają jednak, że powody do tego, by niepokoić się o swoją pozycję w partii, mają szefowie tych struktur w powiatach i regionach, gdzie frekwencja była sporo poniżej średniej (a więc przede wszystkim w województwach Świętokrzyskim, Lubuskim i Łódzkim, gdzie nie przekroczyła 40 proc). Część działaczy twierdzi, że wielu z ich kolegów nie zagłosowało, bo albo nie odpowiadał im żaden z kandydatów, albo nie chcieli się narażać popierając innego, niż szefowie ich regionów. Ci ostatni zaś w większości opowiedzieli się za Bronisławem Komorowskim.

Na pewno jednak Platforma nie zniechęciła się do prawyborów. Entuzjastą takiego sposobu wyłaniania kandydatów na funkcje państwowe i samorządowe jest premier Donald Tusk, który podczas rozmowy z dziennikarzami po sobotniej konwencji stwierdził, że w ten sposób powinni być wybierani również pretendenci do funkcji szefa PO.

CZYTAJ DALEJ - Jak wyglądało ogłoszenie wyników i jaka była frekwencja? >>

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj