Kraj

Nie podnoś ręki na funkcjonariusza…

Rząd chce zaostrzenia kar

…bo możesz trafić do więzienia nawet na 10 lat.

Tak samo nie próbuj atakować nikogo, kto z poczucia przyzwoitości interweniuje w obronie innych ludzi bądź tzw. porządku publicznego. Bo możesz dostać za to wyrok do dwóch lat pozbawienia wolności. Sankcje takie będą grozić, jeśli parlament przyjmie zaproponowaną właśnie przez rząd nowelizację kodeksu karnego. Nowe regulacje prócz wyższych kar za czynną napaść na funkcjonariuszy publicznych (nie tylko policjantów, ale też  nauczycieli i nie tylko podczas pracy, ale i poza), przewidują też wzmocnioną ochronę „zwykłych” obywateli reagujących na naruszenie prawa.

Naturalnie jest to doraźna reakcja władzy na niedawną serię przejawów agresji – m.in. wobec policjantów. Jest też jasne, że dopuszczający się jej bandyci rzadko kiedy w chwili rozróby myślą o czekających ich sankcjach.

Ale w praworządnym państwie musi być jasne, że każdy, kto stoi na straży prawa, jest pod tego prawa szczególną ochroną. Inaczej policjanci będą przeczekiwać służbę nie wychodząc ze swoich samochodów, bądź patrolując jedynie co bezpieczniejsze rewiry. A ludzie na przystankach - już zawsze odwracać głowy na widok byle przeklinającego gnojka. I spuszczać wzrok – zarówno ze strachu, jak i wstydząc się swojego tchórzostwa.

Policjanci już teraz za punkt honoru stawiają sobie, by dopaść sprawców napadów na swoich kolegów. Przestępca powinien wiedzieć, że kara dosięgnie go niechybnie i szybko. Prokuratorzy i sędziowie powinni sprawy takie traktować priorytetowo.

Ale też powinni badać je wnikliwie. Bo przywileje dla policjantów rodzą czasem pokusę ich nadużywania. Wiemy z niedawnej przeszłości, jak łatwo oskarżyć o napaść na funkcjonariusza obywatela, który jedynie żąda przestrzegania swoich uprawnień podczas zatrzymania czy przesłuchania. Bądź po prostu domaga się traktowania przez „władzę” z szacunkiem.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną