Lech i Jarosław Kaczyńscy. Historia rodziny

Saga rodu Kaczyńskich
Sierpień 2003 r. Lech i Jarosław na wakacjach w leśniczówce koło Sławna w Zachodniopomorskiem
Maciej Piasta/Newspix.pl

Sierpień 2003 r. Lech i Jarosław na wakacjach w leśniczówce koło Sławna w Zachodniopomorskiem

Jadwiga i Jarosław Kaczyński w dniu wyborów parlamentarnych 2005 roku.
Henryk Jackowski/BEW

Jadwiga i Jarosław Kaczyński w dniu wyborów parlamentarnych 2005 roku.

Jarosław (z lewej) i Lech (z prawej) Kaczyńscy z babcią Stefanią i kuzynem Janem (w środku). Rok 1963
album rodzinny/EAST NEWS

Jarosław (z lewej) i Lech (z prawej) Kaczyńscy z babcią Stefanią i kuzynem Janem (w środku). Rok 1963

Ferie 1979 r. w Rabce
album rodzinny/EAST NEWS

Ferie 1979 r. w Rabce

Lech Kaczyński z córką Martą w Sopocie. Lipiec 1980 r.
album rodzinny/EAST NEWS

Lech Kaczyński z córką Martą w Sopocie. Lipiec 1980 r.

W biurze interwencyjnym Solidarności. Wrzesień 1980 r.
album rodzinny/EAST NEWS

W biurze interwencyjnym Solidarności. Wrzesień 1980 r.

Lech Kaczyński (wówczas kandydat na prezydenta RP) z żoną Marią, ówczesnym zięciem Piotrem Smuniewskim, córką Martą i wnuczką Ewą w warszawskim mieszkaniu Kaczyńskich przy ul. Czerwonego Krzyża
Maciej Nabradlik/EAST NEWS

Lech Kaczyński (wówczas kandydat na prezydenta RP) z żoną Marią, ówczesnym zięciem Piotrem Smuniewskim, córką Martą i wnuczką Ewą w warszawskim mieszkaniu Kaczyńskich przy ul. Czerwonego Krzyża

Powstanie. Jerzy jest fotografikiem. Ranny leży w okopach i dokumentuje walki. Niezniszczone filmy zostają cudem znalezione po wojnie, zdjęcia Jerzego można dziś oglądać w warszawskim muzeum powstańczym. Kolejny z rodziny Tomaszewskich, Konrad, zostanie dyrektorem Lasów Państwowych za rządów AWS. Przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. będzie organizatorem spotkań Lecha Kaczyńskiego z leśnikami. Mimo toczących się przeciwko niemu procesów o korupcję i fałszowanie dokumentów państwowych otrzyma w 2005 r. posadę w ministerstwie Jana Szyszki. Będzie stanowczo zaprzeczał, że to ma jakikolwiek związek z koligacjami rodzinnymi.

Wojenna historia Stanisława Tomaszewskiego jest gotowym scenariuszem na film sensacyjny. W 1943 r. Stanisław, artysta plastyk, to żołnierz Armii Krajowej. Współpracownik Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej oraz pism konspiracyjnych. Jest jednym z pierwszych aresztowanych pracowników Biura. Trafia na Pawiak, chce uciec. Towarzysze broni przychodzą mu z pomocą. Otrzymuje kulturę bakterii tyfusu. Ma sam zarazić się chorobą, aby spowodować przeniesienie do szpitala na oddział zakaźny. Niemcy bardzo boją się tyfusu. Potem Stanisław zgodnie z planem ma symulować atak ślepej kiszki i po pozorowanej nieudanej operacji wyjść na zewnątrz w przebraniu sanitariusza. Na stole ma zostać nieboszczyk podłożony przez organizatorów.

Jerzy Janicki napisał na podstawie tej historii scenariusz do filmu fabularnego „Umarłem, by żyć”. Wyreżyserował go Stanisław Jędryka w 1984 r. Po wojnie wuj z Saskiej Kępy został wykładowcą na ASP w Warszawie. Zakochał się szaleńczo w starszej siostrze Jasiewiczównie i natychmiast się z nią ożenił. Przeżyli razem 53 lata. Tomaszewski zmarł w 2000 r.

W 1960 r. to wuj Stanisław z Saskiej Kępy trafia w gazetach na ogłoszenie o naborze do filmu młodzieżowego. Wytwórnia potrzebowała nastoletnich bliźniaków. Wuj zawiadomił Jadwigę. Dla Braci udział w tym filmie będzie przełomowy, a psychologiczne skutki tego epizodu okażą się daleko poważniejsze niż podwórkowa sława Jacka i Placka.

Matki chrzestne Lecha i Jarosława

Na razie jest 1947 r. Rajmund Kaczyński ma 25 lat, kończy wydział mechaniczny Politechniki Łódzkiej. Przyjęto go właśnie do Państwowych Zakładów Optycznych w Warszawie, a potem, jako kierownika robót, do Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Koledzy Rajmunda są przekonani, że jego żoną zostanie Jadwiga Błońska, sympatia z czasów konspiracji. Ale podczas balu karnawałowego na Politechnice Warszawskiej Rajmund poznaje inną Jadwigę. Panna Jasiewicz ma 20 lat, studiuje polonistykę na uniwersytecie. Jest bardzo ładna, ma ambicje naukowe i chłopca, z którym wiąże plany. Dziś Jadwiga Kaczyńska przyznaje, że znajomość z Rajmundem rozwinęła się nadzwyczaj szybko. – W 1948 r. wzięliśmy ślub. Rok później na świat przyszli chłopcy. Poród był ciężki. Nie przeraziłam się jakoś, że to od razu dwójka. Od razu bardzo te dzieci pokochałam. To przecież część mnie samej. Zawsze starałam się być blisko moich dzieci.

Matkami chrzestnymi bliźniaków zostały przyjaciółki Jadwigi – także bliźniaczki. Opowiada o nich inna przyjaciółka Jadwigi od czasów polonistycznych Barbara Winkiel: – Trzymałyśmy się wtedy z Zofią i Ludmiłą Woźnickimi. Były starsze od nas o 3 lata. W czasie wojny przeszły przez getto warszawskie – ich matka była Żydówką. Cudem przeżyły. Były już wtedy bardzo zdolnymi pisarkami. Ciągnęła się za nimi trauma getta. Obie popadły w psychozy, obie popełniły samobójstwo. Ludka w 1983 r., a Zosia trzy lata później. Ich śmierć bardzo zaciążyła na moim i Jadwigi życiu.

Jadwiga podkreśla, że jakiekolwiek oskarżenia jej synów o antysemityzm są w tym kontekście wykluczone.

Wczesny życiorys: Kaczyńscy miewali problemy na podwórku

Kiedy na świat przychodzą bliźniacy, Rajmund Kaczyński umawia się z właścicielami zrujnowanego domu przy ul. Lisa-Kuli: odbuduje im kamienicę w zamian za wynajem piętra. Najpierw na 80 m kw. zamieszkają z sublokatorami. Potem Rajmund uzyska na politechnice przydział na dodatkową powierzchnię mieszkalną. Wykupią to mieszkanie w 1981 r. Jarosław z mamą Jadwigą i ojcem Rajmundem będzie w nim mieszkał aż do końca lat 90. Później przeniosą się do bliźniaka przy ulicy Mickiewicza, ciągle na starym Żoliborzu.

Rajmund pracuje przez cały czas na kilku etatach. Najpierw wykłada na tzw. Sorbonie przy Politechnice Warszawskiej. Doucza świeżych kierowników i dyrektorów z partyjnego awansu, którym brakuje wykształcenia. Na pełen etat na Wydział Inżynierii Sanitarnej PW przechodzi w 1958 r. Równocześnie dorabia w biurach projektowych. Bardziej niż naukowcem jest jednak człowiekiem czynu. Niezmiernie w zrujnowanej stolicy cenionym. Bierze udział w prestiżowych warszawskich projektach. Żeby zaprojektować potrzebne instalacje w budowanej w Warszawie Ambasadzie USA, jedzie na szkolenia do Anglii i Holandii. W 1965 r. – także na kontrakt do Libii. Na takie zlecenia mogą w PRL liczyć tylko bardzo pewni ludzie. To był czas, gdy status materialny Braci znacznie przewyższał przeciętną podwórkową.

Gdy Rajmund pracuje, wychowywaniem dzieci zajmuje się Jadwiga. Wspominał Lech Kaczyński: „Zawsze byłem trochę bliżej z mamą. Ojciec całe dnie spędzał w pracy, miał mniejszy wpływ na moje życie. Później jako młodzieniec miałem pewne trudności w kontaktach z ojcem – jego wyróżniał bardzo stanowczy charakter. No i jego opiekuńczość! Ciężkie awantury o to, że chodzę bez czapki. Wtedy dostawałem szału, choć byłem dużo spokojniejszy niż dziś”. I jeszcze: „Bardzo o nas dbano – na żoliborskiej ulicy byliśmy wyśmiewani, że codziennie jesteśmy inaczej ubrani”.

W 1961 r. koledzy zyskali nowy powód, by uznać, że Leszek i Jarek są inni niż oni. Zagrali wówczas w filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, który stał się kinowym przebojem (Lech Kaczyński będzie się długo bał, że ten film to szczyt jego dorobku życiowego, że już więcej w życiu nie zdziała). Jadwiga, wtedy polonistka w jednym z warszawskich liceów, zrezygnowała z pracy na pół roku i towarzyszyła dzieciom na planie. Włodzimierz Grocholski, kierownik produkcji filmu (dziś na Florydzie), wspomina, że ekipa robiła wiele, by role Jacka i Placka nie zaciążyły na życiu Braci: – Mieliśmy już doświadczenia z dziećmi grającymi w filmach – sława sprawiała, że po prostu głupiały, odbijało im. Wkładaliśmy ogromny wysiłek, żeby z Braćmi nie stało się to samo. Chcieliśmy im uświadomić, że poza filmem mają wciąż normalne obowiązki – naukę, utrzymywanie porządku wokół siebie.

Ekipa nie ma jednak wpływu na to, jak po zakończeniu filmowej przygody przyjmą Bliźniaków ich rówieśnicy. A dla nich Jarek i Leszek stali się Jackiem i Plackiem. Gwiazdami, za którymi się na podwórku nie przepada, bo zazdrości im się sławy. Wiele lat później, gdy Bracia sięgną po dwa najpoważniejsze stanowiska w kraju, a psychologowie będą rozpaczliwie szukać klucza do tego bądź co bądź fenomenu, rola epizodu filmowego i jego skutków będzie rozważana bardzo szeroko. Psychologowie będą się zastanawiać: czy już wówczas zrodziło się u nich poczucie wyobcowania i przekonanie, że wszyscy są przeciwko nim? Jacek Merkel, przyjaciel Lecha z jego czasów gdańskich, współpracownik obu Braci z Kancelarii prezydenta Wałęsy, jest zdania, że fakt bliźniactwa w zrozumieniu obecnych sylwetek Braci jest nie do przecenienia. – Twierdzenie, że porozumiewali się bez słów, jest płytkie i banalne. Gdy Lecha bolał ząb, trzeba borować Jarka. Gdy Jarek miał kłopoty w rządzie – Lech przerywał istotną wizytę zagraniczną.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną