Pies czyli kot

Kurczy się
W jednym z państwowych programów TV, który pełni misję, miała miejsce emisja wiadomości o Księżycu, że się skurczył przez ostatnie 800 mln lat, co wykryli naukowcy USA z NASA.

Jak bardzo się skurczył i dlaczego, tego już misja nie podała, bo miała inne ważne wiadomości i czasu nie było. Ważne, że się skurczył – jak powiedziała 30 lat temu kierowniczka pralni Renoma, oddając mi mój płaszcz jako kurteczkę. Zauważyłem, że kurtka jest brudna. – Bo kurtek nie pierzemy – wyjaśniła. Skurczony Księżyc nie dawał mi spokoju. Dowiedziałem się (już nie z TV), że jego promień zmniejszył się z powodu ochłodzenia o sto metrów. Stygł nam przez niecały miliard lat ten plasterek cytryny. Cały Wszechświat zresztą stygnie. Ciekawe, o ile by się w tym samym czasie skurczył obiekt siedmiometrowy, który ma około 5 m, bo reszta stoi za płotem – zapytałem sam siebie, bo akurat o kłopotach z takim obiektem było dużo w tej misyjnej TV.

Obliczyłem wynik na starym suwaku logarytmicznym, który z radości kupiłem sobie 5 marca 1953 r. Wynik chwilowo trzymam dla siebie. Skąd to moje zainteresowanie Księżycem? A bo ja wiem? Jako zodiakalny Rak mam Księżyc wyznaczony na patrona, ale ja go w ogóle lubię. Z twarzy zawsze go rozpoznam i ma podobno największe zasługi dla powstania życia na Ziemi. Gdy 3,5 mld lat temu waliły pioruny z obłoków metanu, wody, amoniaku i wodoru, to od tych wyładowań powstawały liczne aminokwasy tworzące białka. W 1953 r. dowiódł tego doświadczalnie Stanley Miller. No dobrze, ale jak się potem te aminokwasy w skomplikowane nici białkowe poukładały? Najprawdopodobniej wody oceanów w gigantycznych księżycowych odpływach i przypływach były kolebką miliardów miliardów przypadkowych połączeń. Taki nam numer Księżyc wykręcił, że powstaliśmy w końcu i my.

Nieprawdopodobne? Nic podobnego. Wszystko jest prawdopodobne, czas tylko jest potrzebny i ciągłe próby. Ktoś obliczył, że gdyby na przykład posadzić papugę (oczywiście głupią, która nie zna alfabetu) przy klawiaturze komputera i gdyby ona co sekundę uderzała dziobem w dowolną literę, to po milionach lat (nie pamiętam, po ilu) wystukałaby przypadkowo pełny tekst „Hamleta” w oryginale. Wracam jeszcze na moment do TVP Info. Dotąd jej nie oglądałem, ale nagle jestem w hotelu, w którym tylko ona albo nic. Wybrałem to drugie, ale też ona się pokazała donosząc.

Patrzę zatem i słucham, że „Chłopczyk zatruł się muchomorem. Dziecko zjadło grzyba przypadkowo. Rodzice położyli mu go na talerz podczas obiadu” – mówi do mnie pani. Ta pani opowiada także inne ważne informacje, więc domyślam się, że ona w TVP Info nie jest przypadkowo. Ona już 3,5 mld lat temu była w tej frakcji oceanu wykluczającej przypadek. Następnego dnia znów o grzybach, ale tym razem pan redaktor. Jak odróżnić jadalne od muchomora? – pyta i zapowiada prezentację: oto gołąbek zielonkawy. Nie zdążył nawet do końca powiedzieć nazwy grzybka, bo pojawił się on na pół sekundy i zniknął. – Co oni tak się spieszą? – spytał głośno, jakby nie wiedział, że ludzie zawsze się spieszą, a już przy pokazywaniu grzybów szczególnie.

Jednak to nie grzyby, ale wątroba jest ostatnio głównym i jedynym tematem nie tylko TVP Info, ale wszystkich chyba telewizji. I nie chodzi mi o biednego, cudem przez lekarzy uratowanego (mam nadzieję) chłopca. Mam na myśli tych naszych derwiszów z motyliczką wątrobową. Tu wyjaśnię, o co chodzi. Otóż amerykański filozof ateista Daniel Dennett swą książkę o religii rozpoczął opisem mrówki, która wchodzi na szczyt źdźbła trawy, spada na ziemię, znów pnie się na szczyt, znów spada... Mózg tej biednej mrówki jest zainfekowany motyliczką wątrobową. Robak doprowadza do tego, że mrówka wraz z trawą zostanie pożarta przez krowę. Wtedy motyliczka już jest w domu. W wątrobie krowy znaczy. Robakami ludzkich umysłów są idee, religie także – dodaje Dennett. I całą swą książką dowodzi trafności tego porównania. Już w Warszawie, idę nocą Traktem Królewskim wzdłuż płotu. Nade mną Księżyc kurczy się powolutku, bo kosmosowi się nie spieszy.

Co mi tam miliony lat. Na swoim suwaku logarytmicznym przeprowadzam symulację, o ile skurczy się siedmiometrowy obiekt za płotem w ciągu najbliższych 80 lat. Skurczy się o 8 m i 7 cm. Zazdroszczę wszystkim, którzy dziś się rodzą.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną