Kraj

Ministrantka

Minister Radziszewska na cenzurowanym

Do tej pory premier Tusk udawał, że nie słyszy narzekań na minister Radziszewską. Teraz jednak jej pozostawanie na stanowisku będzie już tylko kpiną ze środowisk dyskryminowanych.

Powołanie Elżbiety Radziszewskiej na stanowisko pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania od początku nie budziło entuzjazmu w środowiskach zaangażowanych w kwestie równościowe. Było bowiem jasne, że sprawy dyskryminacji kobiet, czy osób homoseksualnych, są dla niej egzotyką, a w ideologicznych sporach z powodzeniem i zaangażowaniem mogłaby prezentować raczej stanowisko Kościoła.

Jej urzędowanie to ciąg nicnierobienia przerywany kolejnymi gafami. Spore emocje wzbudził ostatnio wywiad, jakiego udzieliła „Gościowi Niedzielnemu”. Proponuje tam by w kwestiach dyskryminacji inspirować się Biblią, bo Bóg stworzył wszystkich równymi. Szkoda, że zabrakło bardziej szczegółowych wskazówek. Może np. św. Paweł: „Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim”; albo to: „Kobiety mają zaś na tych zgromadzeniach milczeć, nie dozwala im się bowiem mówić”. W Piśmie można też znaleźć fajną inspirację o kamieniowaniu homoseksualistów.

Przyznajmy szczerze, że tego pani minister nie proponuje. Broni jednak prawa katolickich szkół do zwalniania homoseksualnych nauczycieli. W dyskusji telewizyjnej na ten temat, gdy zabrakło jej argumentów wobec oponenta, Krzysztofa Śmiszka z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, oświadczyła, że ten jest homoseksualistą, a nawet wiadomo, kto jest jego narzeczonym.

Do tej pory premier Tusk udawał, ze nie słyszy narzekań na minister Radziszewską. Po tej wypowiedzi jednak jej pozostawanie na stanowisku będzie już tylko kpiną w żywe oczy ze środowisk dyskryminowanych. Dziennikarka „Gościa Niedzielnego” po jakiejś szczególnie trafnej uwadze Elżbiety Radziszewskiej, zażartowała, że teraz środowiska feministyczne będą ją nazywały ministrantką, a nie minister. Z całą pewnością lepiej by się sprawdziła w tej roli.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną