Bielecki Czesław

Wskrzeszenie Czesława
Czesław Bielecki
Witold Rozbicki/Reporter

Czesław Bielecki

Wędrówka na prawo

W 1989 r. Bielecki współtworzy polityczny klub Porozumienie Ponad Podziałami. – Jego ambicją i marzeniem było kierowanie taką strukturą – wspomina Joanna Kranc i dodaje, że Porozumienie zabiły nieporozumienia, gdyż spotkali się tam tak różni ludzie jak Leszek Moczulski z KPN, Janusz Korwin-Mikke z UPR i Stefan Niesiołowski z ZChN. – To była taka zbieranina, która w żaden sposób nie mogła się porozumieć.

Andrzej Anusz twierdzi, że warszawscy radni wtedy namawiali go, by został prezydentem Warszawy. (Bielecki pamięta, że to Jerzy Giedroyc nakłaniał go, by wziął władzę i został nowym prezydentem Starzyńskim). – Odpowiedziałem Redaktorowi: Żebym mógł wpłynąć na bieg życia Warszawy, nie mogę być zakładnikiem przypadkowej koalicji radnych.

W 1992 r. został doradcą Jana Olszewskiego. Postawił wtedy na konia, który od początku kulał na cztery nogi. Tak uważał poeta Tomasz Jastrun. (Dziś jeszcze dodaje, że kulał również na głowę). Od czasu PPP Czesław Bielecki wędrował coraz bardziej na prawo.

Giedroyc, który dotąd otaczał go troską i serdecznością, stawał się wobec niego coraz bardziej krytyczny. „Boję się, że to powtórka z PPP i skończy się na niczym” – pisał w listach do znajomych, gdy Czesław Bielecki zaczął tworzyć Ruch Stu, który z czasem przekształcił się w partię konserwatywno-liberalną. Byli tam prof. Michał Kulesza, Gustaw Herling-Grudziński, Teresa Torańska i Andrzej Urbański, Aleksander Grad, Paweł Graś. Było też dwóch silnych liderów – Andrzej Olechowski i Czesław Bielecki, wybrany na przewodniczącego. – Takie dwie osobowości nie mogą działać w jednej partii – mówi Kranc – więc poszło na zagładę.

Giedroyc pisał do znajomych w Polsce: „Widziałem się z Bieleckim i jestem zadziwiony jego pomysłami”. – Wsadził nas w AWS, a to dla mnie było prawicowe szambo – mówi Jastrun, który szybko wypisał się z Ruchu Stu. Bielecki zaś został posłem, szefem sejmowej komisji spraw zagranicznych. Miał duże zasługi we wprowadzaniu Polski do NATO. Ruch Stu rozpuścił się zaś w AWS i zanim zupełnie zniknął, połączył się z inną kanapą – Porozumieniem Polskich Chrześcijańskich Demokratów.

M jak Miłość, I jak Ilona

W 2001 r. Bielecki przegrał sejmowe wybory i wycofał się z polityki. Związał się z Iloną Łepkowską, znaną scenarzystką, m.in. seriali „Klan”, „M jak miłość” (pobrali się w tym roku). Zaszyli się w zielonej rezydencji. Bielecki z rzadka zabierał głos w sprawach publicznych: „Podstawową zaletą tego rządu (Tuska) jest to, że nie denerwuje ludzi tak jak poprzedni” – zauważył przed dwoma laty. Jego zdaniem Kaczyński okazał się „bezwzględnie złym premierem”. Ale też nie przepada za zarozumialcami z PO.

W wywiadach mówi, że czuje się bardziej architektem niż politykiem. Powtarza, że jako człowiek wolnego zawodu nie jest skazany na politykę. Zasłynął pomysłem budowy muzeum pamięci komuny w podziemiach Pałacu Kultury. Potem realizował swoje dwa sztandarowe, eklektyczne dzieła: siedzibę Polskich Sieci Elektroenergetycznych w Konstancinie-Jeziornie i budynek, zwany wieżą Babel, na terenie TVP w Warszawie.

„Czy jest architektem wybitnym? Czasami myślę, że tylko inteligentnym. Ale za wcześnie oceniać, architektura potrzebuje czasu” – zastanawia się Tomasz Jastrun w swoim felietonie. – Oba budynki wyrażają jego charakter – mówi jeden ze znajomych. – Dominują nad krajobrazem i nawet nie próbują wtopić się w otoczenie. To otoczenie powinno się do nich przystosować.

Wielką wadą Bieleckiego jest to, że nie tylko – jak mówią znajomi – góruje on nad innymi umysłem i wzrostem, ale daje to odczuć. Jastrun dodaje, że nie może zrobić politycznej kariery przez swój charakter: – Nie potrafi uwodzić ludzi. Każdy przy nim ma poczucie, że jest głupszy i lekceważony. Zbyt mało dyplomatyczny, za brutalny i za arogancki. Bielecki przyznaje, że bywa trudny, gdy napotyka bezmyślność i oportunizm. – I niebezpiecznie jest zaczynać ze mną rozmowę od tego, czego się nie da i nie można zrobić. Takie myślenie jest mi obce. Zygmunt Stępiński mówi, że jego kolega z opozycji ma kompleks, bo nigdy nie rządził: – Chciałby dostać realną władzę i ten cel teraz realizuje.

Jedno jest pewne, jak utrzymuje Tomasz Jastrun: nawet jeśli Bielecki zwycięży, nie da się nikomu wziąć w cugle. I nawet nie wiadomo, czy to byłoby dobrze czy fatalnie.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną