RAPORT: Medale i ordery. Kto daje, komu i za co

Medalomania
Słynna klapa, rąsia, buźka, goździk wróciły w wielkim stylu. Odznaczeń przyznaje się więcej niż w PRL, a polityce orderowej stale towarzyszą większe lub mniejsze skandale.
Order Orła Białego
Sebastian Rzepiel/Agencja Gazeta

Order Orła Białego

Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej
Sebastian Rzepiel/Agencja Gazeta

Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej

Order  Virtuti Militari
Sebastian Rzepiel/Agencja Gazeta

Order Virtuti Militari

Jedną z pierwszych decyzji ministra Jacka Michałowskiego, szefa kancelarii prezydenta Komorowskiego, był wniosek o podwojenie nakładów na odznaczenia. Powód banalny. W magazynach zaczynało brakować medali. Hojność prezydenta Lecha Kaczyńskiego w odznaczaniu przerosła nawet budżetowe plany jego współpracowników. Nieżyjący szef kancelarii Władysław Stasiak musiał podnosić budżet na ten cel jeszcze w trakcie roku budżetowego. Wnioskował o 1,5 mln zł ekstra.

W 2010 r. na ordery i odznaczenia kancelaria planuje wydać okrągłe 10 mln zł (same ozdobne futerały do orderów będą kosztowały 2 mln zł). Do kwoty tej nie ma się co przywiązywać, bo w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego ustanowiono dwa nowe ordery i 10 odznaczeń: Order Krzyża Wojskowego, Krzyż Wojskowy, Wojskowy Krzyż Zasługi z Mieczami, Morski Krzyż Zasługi z Mieczami, Lotniczy Krzyż Zasługi z Mieczami, Wojskowy Krzyż Zasługi, Morski Krzyż Zasługi, Lotniczy Krzyż Zasługi, Medal za Długoletnią Służbę, Gwiazdę (Iraku, Afganistanu, Konga, Czadu, Morza Śródziemnego), Order Krzyża Niepodległości i Krzyż Wolności i Solidarności.

Sama Gwiazda Afganistanu z ustawowego automatu generuje co roku 5 tys. osób do odznaczenia. O ile Krzyże Wojskowe za bohaterskie czyny na misjach bronią się, o tyle nadanie Gwiazdom rangi odznaczeń państwowych było elementem gry politycznej. Prezydent, który zabiegał o poparcie wojska, chciał mieć możliwość osobistego dekorowania żołnierzy.

Z myśli przyświecającej ustawie o orderach i odznaczeniach z 1992 r. niewiele już zostało. – Świadomie ograniczyliśmy wówczas liczbę odznaczeń, żeby nadać im odpowiednią rangę i prestiż. Wykreśliliśmy te licznikowe, nadawane co jakiś czas, oraz te, które przyznawano miastom bądź społecznościom, bo to było wbrew naszej tradycji historycznej – wspomina Wiesław Chrzanowski, jeden z twórców ustawy. Jednak od czasu jej uchwalenia ponownie pojawiły się medale licznikowe. A nawet turystyczne, jak są nazywane Gwiazdy, nadawane za sam fakt wyjazdu na daną misję. Krzyż Walecznych można nadawać formacjom walczącym i miejscowościom.

W dziedzinie odznak resortowych, medali ustanawianych przez gminy, powiaty czy stowarzyszenia zrezygnowano z prób jakiejkolwiek statystyki. – Nikt tego nie liczy, bo chyba nie sposób. Teraz każdy wójt chce bić własny medal i go przypinać. Przede wszystkim własnym zwolennikom – tłumaczy Krzysztof Krężel, falerysta (czyli kolekcjoner odznaczeń i orderów). Dobrze wie, o czym mówi, bo sam jest autorem pamiątkowego medalu, który wykonał na zamówienie rodzinnej miejscowości. I pracuje nad następnymi.

Prezydent Bronisław Komorowski, trochę na własne życzenie, będzie zakładnikiem ustawy w jej obecnym kształcie, nad którym sam intensywnie pracował. Pod projektem propozycji ustanowienia Krzyża Wolności i Solidarności podpisał się w rubryce nr 1. Ocenia się, że krzyż nadany zostanie około 30 tys. osób. Niebawem prezydenckie biuro zaleje też fala wniosków z Kancelarii Premiera. Ustawa daje premierowi prawo występowania z wnioskiem o odznaczenia, ale od września 2008 r. jego urzędnicy tego zaprzestali. Powód: nie było na nie reakcji. No i za dwa miesiące kończy się ustawowy czas nadawania Gwiazd Iraku, a medalu tego nie nadano jeszcze 5220 żołnierzom, którzy tam służyli.

Tymczasem odznaczenie Adama Michnika 11 listopada 2010 r. Orderem Orła Białego zamknie – przynajmniej symbolicznie – pewien etap w dziejach honorowania zasłużonych dla Polski. Razem z nim ten najwyższy order mają otrzymać bp Alojzy Orszulik, Aleksander Hall i Jan Krzysztof Bielecki. Władysław Bartoszewski, były sekretarz kapituły Orderu Orła Białego, zdradza, że pozytywna opinia w sprawie orderu dla Michnika sformułowana została jeszcze w listopadzie 2005 r. na ostatnim posiedzeniu za czasów prezydenta Kwaśniewskiego. Kandydatura została zgłoszona i jednogłośnie zaakceptowana przez kapitułę w jego obecności. Kapituła, nie chcąc stawiać Lecha Kaczyńskiego wobec faktów zastanych, nie nadała sprawie formalnego biegu. Prezydent Kaczyński też nie nadał. Teraz, po ogłoszeniu przez prezydencką kancelarię listy odznaczonych, już dwaj członkowie obecnej kapituły, Andrzej Gwiazda i Bogusław Nizieński, złożyli rezygnację. Jednak to nie kapituła decyduje ostatecznie o przyznaniu orderu, a prezydent. Zamykając sprawę odznaczenia dla Michnika, prezydent Komorowski z pewnością otworzy wielką dyskusję na temat: co, komu i za co? Do tych pytań warto dopisać jeszcze – ile?

Orzeł nie zawsze biały

Polska ma stosunkowo krótką tradycję w odznaczaniu: 305 lat. W większości krajów europejskich odznaczano 300, a nawet 600 lat wcześniej. – Polska szlachta bała się, że król za pomocą orderów będzie wzmacniał swoje stronnictwo, wyróżniając wcale nie najznamienitszych, ale najbardziej potrzebnych – tłumaczy Krzysztof Krężel. – Władysławowi IV Wazie nie pomogło nawet zatwierdzenie statutu Orderu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny u papieża Urbana IX. Sprawy odznaczania od zawsze były politycznie zabarwione.

Dopiero w 1705 r. udało się ustanowić pierwszy polski order – Orła Białego (OOB). Okoliczności nie były zbyt wzniosłe. August II Mocny, szukając politycznych sprzymierzeńców, wręczył go kilku polskim magnatom i rosyjskim feldmarszałkom. Ranga orderu upadała wraz z władcami, którzy go nadawali. August III używał go do honorowania najbogatszych. Orderem handlowano dla ratowania skarbca.

Kolejnym, ustanowionym w 1792 r., odznaczeniem był Order Wojenny Virtuti Militari. Historia obeszła się z nim równie boleśnie. W czasie insurekcji Tadeusz Kościuszko przesłane mu przez króla Stanisława Augusta 130 sztuk Virtuti Militari wolał przetopić na pamiątkowe pierścienie. Oba odznaczenia zostały ochoczo zaanektowane przez zaborcę i mocno zdeprecjonowane. Orzeł biały zamieniony został na czarnego, dwugłowego.

Po 1918 r. OOB przyznawano oszczędnie Polakom i dosyć nieroztropnie cudzoziemcom. Wśród odznaczonych jest Mussolini i cesarz Hirohito. Virtuti Militari był orderem o ogromnym prestiżu. Nie tylko dawał wielki honor, ale i pensję, która wielu weteranom ratowała życie. – Wówczas również nie udawało się oddzielić honorowania od politykowania – mówi prof. Krzysztof Filipow, historyk. – Odmowa przyznania Józefowi Hallerowi Virtuti Militari II klasy doprowadziła nawet do rozpadu kapituły, która zaczęła komunikować się listownie. W latach 30. wśród odznaczonych Krzyżem i Medalem Niepodległości próżno było szukać przedstawicieli opozycji politycznej.

Komuniści już w dekretach PKWN oba ordery wymienili jako własne. – Orła Białego nigdy jednak nie nadali. Pierwszego miał dostać Stalin, ale odmówił. Za to Virtuti Militari świeżo upieczeni generałowie polscy przyjmowali bardzo chętnie – mówi prof. Filipow. Tym bardziej że pierwsza partia odznaczeń wyprodukowana została ze złota i srebra. Zamówienie wykonała moskiewska mennica Gosznak. Rachunek wystawiła w dolarach: 452 tys. Order cieszył się taką sławą, że przyznanie go sobie wymusił Leonid Breżniew. I jeszcze trzeba było mu go zawieźć. Zgodnie z teorią przemienności dziejów, order został mu odebrany w lipcu 1990 r. Pod decyzją podpisał się prezydent Wojciech Jaruzelski.

Chlebowe zamiast chleba

W PRL najpierw odznaczano na potęgę, żeby ludzi kupić, a później – żeby ich nie stracić. Tomasz Jastrun wspomina, że jego ojciec Mieczysław kolejne otrzymane medale wrzucał do szuflady ze starymi rękopisami: – Dostawał je nawet wówczas, gdy już otwarcie krytykował władzę. Czasem nawet przypinał sobie dla żartu te wszystkie medale i chodził po mieszkaniu podzwaniając nimi. Przed masowym rozdawnictwem uchowało się jedynie najwyższe w PRL wyróżnienie: Order Budowniczych Polski Ludowej. Dostało go zaledwie 315 osób. Liczba robi odpowiednie wrażenie dopiero w zestawieniu z pozostałymi orderami i medalami, których w PRL wręczono 6,5 mln. Co dziesiąty Polak dostał przynajmniej jedno odznaczenie. Z czasem dostawał je z automatu. Nauczycielom ten przywilej zapisano w Karcie Nauczyciela już w 1972 r. Kto przepracował 30 lat w szkole, dostawał Order Odrodzenia Polski. W ciągu 20 lat nadano go 63 416 osobom.

W latach 80. podobne przepisy zastosowano wobec górników, hutników, urzędników państwowych. W 1984 r. medalowano nawet pracowników upowszechniania kultury. W efekcie w latach 1971–80 liczba odznaczeń państwowych nadanych – jak to się określa – w trybie karty zawodu wzrosła sześciokrotnie. Członkowie Rady Państwa dzielili się medalami i grupami, które odznaczane były w tym samym czasie w różnych pomieszczeniach.

Odznaczanie było najtańszą formą zjednywania ludzi i premią z odroczoną płatnością. 14 grudnia 1982 r. wprowadzono przepisy o dodatkach emerytalnych z tytułu odznaczeń. Za niektóre państwo wypłacało dodatek do emerytury, zwany powszechnie chlebowym. Ustawa okazała się warta mniej więcej tyle ile medale, którym już podczas nadawania odpadała źle wypalona emalia. W grudniu 1990 r. odebrano ten dodatek wszystkim urodzonym po 1910 r. Przeprowadzona w 1995 r. denominacja spowodowała, że chlebowe stopniało do 30 gr miesięcznie. Środowiska kombatanckie uważają tę wysokość za uwłaczającą i wielokrotnie apelowały o jego całkowite skasowanie. ZUS wypłaca po 30 gr do dziś.

Kompas dostał za późno

Zanim w 1992 r. uchwalono wspomnianą ustawę o orderach i odznaczeniach, na okres przejściowy wybito stare wzory medali z napisem RP zamiast PRL. Ustawa nie tylko kasowała najbardziej zszargane w czasie PRL odznaczenia, ale odwoływała się do tradycji II RP. Nie zdecydowano się jednak wrócić do zwyczaju pobierania od odznaczonych opłat za wytworzenie odznaczenia. Nieformalnie ustalono, że zapłacić trzeba będzie za miniaturkę, ale jedynie do odznaczeń niższej rangi.

Jako najwyższe odznaczenie powrócił Order Orła Białego. Wszyscy członkowie tymczasowej kapituły uznali, że jako pierwszy najbardziej godny tego zaszczytu jest Jan Paweł II. Watykan, niechętnie przyjmujący podobne gesty, w tym wypadku nie odmówił. Papież nie odebrał jednak orderu osobiście.

Prezydent Lech Wałęsa w pamięci pracowników prezydenckiego biura kadr i odznaczeń zapisał się dobrze. Przede wszystkim, wbrew obawom, nie dokonał tam głębokiej redukcji etatów. Ponadto starał się trzymać ustawy. W efekcie weryfikacja wniosków była dosyć skrupulatna. W czasach Wałęsy odrzucono 1881 wniosków o ordery i 6476 o krzyże zasługi. Uroczystościom nie towarzyszył już gorący poczęstunek, czyli słynny strogonow.

Problemy pojawiły się, kiedy premierem został Józef Oleksy. Wałęsa odmówił podpisywania się z nim na wspólnych wnioskach. Wybrnięto z tego, tworząc wnioski w dwóch kopiach. W statystykach z tamtego czasu nie ma danych na temat liczby nadanych medali dla weteranów wojennych. Ustawa jako nieprzekraczalny termin ich wręczania podawała 8 maja 1995 r. Im bliżej było tej daty, tym silniej środowiska kombatanckie domagały się odznaczeń. W 1995 r. prezydent Wałęsa nadał aż 47 tys. takich medali. Weterani nadal nie czuli się usatysfakcjonowani. Ostatecznie termin ich nadawania przesunięto o kolejne pięć lat.

Wałęsa, wzorem polityków II RP, chętnie nadawał najwyższe odznaczenia zagranicznym osobistościom. Najwięcej spośród nich miało paszport USA – 455; następni byli Brytyjczycy – 185 odznaczeń i Francuzi – 180. Uhonorował m.in. Szymona Wiesenthala. Świadek tego zdarzenia, prof. Władysław Bartoszewski, wspomina z lekką złośliwością, że był to jedyny przypadek, kiedy prezydent Wałęsa mógł swobodnie porozmawiać z zagranicznym kawalerem orderu w jego rodzimym języku.

W nowej Polsce zmienił się nie tylko ceremoniał, ale i zachowania odznaczonych. Innowacją w stroju zasłynęła para podróżników, którzy zdobyli biegun północny. Wojciech Moskal odbierał odznaczenie w kolorowej koszuli z krótkimi rękawami. Marek Kamiński miał białą koszulę i krawat, ale nie założył marynarki. Z ich 72-dniowej wyprawy najbardziej zainteresowała prezydenta kwestia łowienia ryb na biegunie. – Wytłumaczyliśmy, że teoretycznie można tam łowić ryby, ale jest za zimno, żeby czekać, aż zaczną brać – wspomina Marek Kamiński. Sami również obdarowali Lecha Wałęsę – kompasem, który prowadził ich podczas 770-kilometrowego marszu, życząc, by jego również dobrze poprowadził.

Ale sondaże przedwyborcze wskazywały inny kierunek. W efekcie w ostatnich miesiącach sprawowania urzędu prezydent Wałęsa rozpoczął intensywną kampanię odznaczeniową. Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski odebrał Andrzej Milczanowski. Ostatni rok urzędowania Lech Wałęsa zamknął liczbą aż 23 nadań Orderu Orła Białego. (Żaden z następców nie przekroczył liczby 11 nadań tego odznaczenia rocznie). Pośmiertne uhonorowanie najważniejszych dowódców związanych z rządem na emigracji odczytywane było jako próba kupienia patriotycznego elektoratu. Z uznaniem przyjęto decyzję o odznaczeniu OOB Tadeusza Mazowieckiego. Choć obydwaj panowie za sobą nie przepadali, prezydent wyjątkowo wzniósł się ponad podziały.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną