Kraj

Medalomania

RAPORT: Medale i ordery. Kto daje, komu i za co

Order Orła Białego Order Orła Białego Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Słynna klapa, rąsia, buźka, goździk wróciły w wielkim stylu. Odznaczeń przyznaje się więcej niż w PRL, a polityce orderowej stale towarzyszą większe lub mniejsze skandale.
Order Zasługi Rzeczypospolitej PolskiejSebastian Rzepiel/Agencja Gazeta Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej
Order  Virtuti MilitariSebastian Rzepiel/Agencja Gazeta Order Virtuti Militari

Jedną z pierwszych decyzji ministra Jacka Michałowskiego, szefa kancelarii prezydenta Komorowskiego, był wniosek o podwojenie nakładów na odznaczenia. Powód banalny. W magazynach zaczynało brakować medali. Hojność prezydenta Lecha Kaczyńskiego w odznaczaniu przerosła nawet budżetowe plany jego współpracowników. Nieżyjący szef kancelarii Władysław Stasiak musiał podnosić budżet na ten cel jeszcze w trakcie roku budżetowego. Wnioskował o 1,5 mln zł ekstra.

W 2010 r. na ordery i odznaczenia kancelaria planuje wydać okrągłe 10 mln zł (same ozdobne futerały do orderów będą kosztowały 2 mln zł). Do kwoty tej nie ma się co przywiązywać, bo w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego ustanowiono dwa nowe ordery i 10 odznaczeń: Order Krzyża Wojskowego, Krzyż Wojskowy, Wojskowy Krzyż Zasługi z Mieczami, Morski Krzyż Zasługi z Mieczami, Lotniczy Krzyż Zasługi z Mieczami, Wojskowy Krzyż Zasługi, Morski Krzyż Zasługi, Lotniczy Krzyż Zasługi, Medal za Długoletnią Służbę, Gwiazdę (Iraku, Afganistanu, Konga, Czadu, Morza Śródziemnego), Order Krzyża Niepodległości i Krzyż Wolności i Solidarności.

Sama Gwiazda Afganistanu z ustawowego automatu generuje co roku 5 tys. osób do odznaczenia. O ile Krzyże Wojskowe za bohaterskie czyny na misjach bronią się, o tyle nadanie Gwiazdom rangi odznaczeń państwowych było elementem gry politycznej. Prezydent, który zabiegał o poparcie wojska, chciał mieć możliwość osobistego dekorowania żołnierzy.

Z myśli przyświecającej ustawie o orderach i odznaczeniach z 1992 r. niewiele już zostało. – Świadomie ograniczyliśmy wówczas liczbę odznaczeń, żeby nadać im odpowiednią rangę i prestiż. Wykreśliliśmy te licznikowe, nadawane co jakiś czas, oraz te, które przyznawano miastom bądź społecznościom, bo to było wbrew naszej tradycji historycznej – wspomina Wiesław Chrzanowski, jeden z twórców ustawy. Jednak od czasu jej uchwalenia ponownie pojawiły się medale licznikowe. A nawet turystyczne, jak są nazywane Gwiazdy, nadawane za sam fakt wyjazdu na daną misję. Krzyż Walecznych można nadawać formacjom walczącym i miejscowościom.

W dziedzinie odznak resortowych, medali ustanawianych przez gminy, powiaty czy stowarzyszenia zrezygnowano z prób jakiejkolwiek statystyki. – Nikt tego nie liczy, bo chyba nie sposób. Teraz każdy wójt chce bić własny medal i go przypinać. Przede wszystkim własnym zwolennikom – tłumaczy Krzysztof Krężel, falerysta (czyli kolekcjoner odznaczeń i orderów). Dobrze wie, o czym mówi, bo sam jest autorem pamiątkowego medalu, który wykonał na zamówienie rodzinnej miejscowości. I pracuje nad następnymi.

Prezydent Bronisław Komorowski, trochę na własne życzenie, będzie zakładnikiem ustawy w jej obecnym kształcie, nad którym sam intensywnie pracował. Pod projektem propozycji ustanowienia Krzyża Wolności i Solidarności podpisał się w rubryce nr 1. Ocenia się, że krzyż nadany zostanie około 30 tys. osób. Niebawem prezydenckie biuro zaleje też fala wniosków z Kancelarii Premiera. Ustawa daje premierowi prawo występowania z wnioskiem o odznaczenia, ale od września 2008 r. jego urzędnicy tego zaprzestali. Powód: nie było na nie reakcji. No i za dwa miesiące kończy się ustawowy czas nadawania Gwiazd Iraku, a medalu tego nie nadano jeszcze 5220 żołnierzom, którzy tam służyli.

Tymczasem odznaczenie Adama Michnika 11 listopada 2010 r. Orderem Orła Białego zamknie – przynajmniej symbolicznie – pewien etap w dziejach honorowania zasłużonych dla Polski. Razem z nim ten najwyższy order mają otrzymać bp Alojzy Orszulik, Aleksander Hall i Jan Krzysztof Bielecki. Władysław Bartoszewski, były sekretarz kapituły Orderu Orła Białego, zdradza, że pozytywna opinia w sprawie orderu dla Michnika sformułowana została jeszcze w listopadzie 2005 r. na ostatnim posiedzeniu za czasów prezydenta Kwaśniewskiego. Kandydatura została zgłoszona i jednogłośnie zaakceptowana przez kapitułę w jego obecności. Kapituła, nie chcąc stawiać Lecha Kaczyńskiego wobec faktów zastanych, nie nadała sprawie formalnego biegu. Prezydent Kaczyński też nie nadał. Teraz, po ogłoszeniu przez prezydencką kancelarię listy odznaczonych, już dwaj członkowie obecnej kapituły, Andrzej Gwiazda i Bogusław Nizieński, złożyli rezygnację. Jednak to nie kapituła decyduje ostatecznie o przyznaniu orderu, a prezydent. Zamykając sprawę odznaczenia dla Michnika, prezydent Komorowski z pewnością otworzy wielką dyskusję na temat: co, komu i za co? Do tych pytań warto dopisać jeszcze – ile?

Orzeł nie zawsze biały

Polska ma stosunkowo krótką tradycję w odznaczaniu: 305 lat. W większości krajów europejskich odznaczano 300, a nawet 600 lat wcześniej. – Polska szlachta bała się, że król za pomocą orderów będzie wzmacniał swoje stronnictwo, wyróżniając wcale nie najznamienitszych, ale najbardziej potrzebnych – tłumaczy Krzysztof Krężel. – Władysławowi IV Wazie nie pomogło nawet zatwierdzenie statutu Orderu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny u papieża Urbana IX. Sprawy odznaczania od zawsze były politycznie zabarwione.

Dopiero w 1705 r. udało się ustanowić pierwszy polski order – Orła Białego (OOB). Okoliczności nie były zbyt wzniosłe. August II Mocny, szukając politycznych sprzymierzeńców, wręczył go kilku polskim magnatom i rosyjskim feldmarszałkom. Ranga orderu upadała wraz z władcami, którzy go nadawali. August III używał go do honorowania najbogatszych. Orderem handlowano dla ratowania skarbca.

Kolejnym, ustanowionym w 1792 r., odznaczeniem był Order Wojenny Virtuti Militari. Historia obeszła się z nim równie boleśnie. W czasie insurekcji Tadeusz Kościuszko przesłane mu przez króla Stanisława Augusta 130 sztuk Virtuti Militari wolał przetopić na pamiątkowe pierścienie. Oba odznaczenia zostały ochoczo zaanektowane przez zaborcę i mocno zdeprecjonowane. Orzeł biały zamieniony został na czarnego, dwugłowego.

Po 1918 r. OOB przyznawano oszczędnie Polakom i dosyć nieroztropnie cudzoziemcom. Wśród odznaczonych jest Mussolini i cesarz Hirohito. Virtuti Militari był orderem o ogromnym prestiżu. Nie tylko dawał wielki honor, ale i pensję, która wielu weteranom ratowała życie. – Wówczas również nie udawało się oddzielić honorowania od politykowania – mówi prof. Krzysztof Filipow, historyk. – Odmowa przyznania Józefowi Hallerowi Virtuti Militari II klasy doprowadziła nawet do rozpadu kapituły, która zaczęła komunikować się listownie. W latach 30. wśród odznaczonych Krzyżem i Medalem Niepodległości próżno było szukać przedstawicieli opozycji politycznej.

Komuniści już w dekretach PKWN oba ordery wymienili jako własne. – Orła Białego nigdy jednak nie nadali. Pierwszego miał dostać Stalin, ale odmówił. Za to Virtuti Militari świeżo upieczeni generałowie polscy przyjmowali bardzo chętnie – mówi prof. Filipow. Tym bardziej że pierwsza partia odznaczeń wyprodukowana została ze złota i srebra. Zamówienie wykonała moskiewska mennica Gosznak. Rachunek wystawiła w dolarach: 452 tys. Order cieszył się taką sławą, że przyznanie go sobie wymusił Leonid Breżniew. I jeszcze trzeba było mu go zawieźć. Zgodnie z teorią przemienności dziejów, order został mu odebrany w lipcu 1990 r. Pod decyzją podpisał się prezydent Wojciech Jaruzelski.

Chlebowe zamiast chleba

W PRL najpierw odznaczano na potęgę, żeby ludzi kupić, a później – żeby ich nie stracić. Tomasz Jastrun wspomina, że jego ojciec Mieczysław kolejne otrzymane medale wrzucał do szuflady ze starymi rękopisami: – Dostawał je nawet wówczas, gdy już otwarcie krytykował władzę. Czasem nawet przypinał sobie dla żartu te wszystkie medale i chodził po mieszkaniu podzwaniając nimi. Przed masowym rozdawnictwem uchowało się jedynie najwyższe w PRL wyróżnienie: Order Budowniczych Polski Ludowej. Dostało go zaledwie 315 osób. Liczba robi odpowiednie wrażenie dopiero w zestawieniu z pozostałymi orderami i medalami, których w PRL wręczono 6,5 mln. Co dziesiąty Polak dostał przynajmniej jedno odznaczenie. Z czasem dostawał je z automatu. Nauczycielom ten przywilej zapisano w Karcie Nauczyciela już w 1972 r. Kto przepracował 30 lat w szkole, dostawał Order Odrodzenia Polski. W ciągu 20 lat nadano go 63 416 osobom.

W latach 80. podobne przepisy zastosowano wobec górników, hutników, urzędników państwowych. W 1984 r. medalowano nawet pracowników upowszechniania kultury. W efekcie w latach 1971–80 liczba odznaczeń państwowych nadanych – jak to się określa – w trybie karty zawodu wzrosła sześciokrotnie. Członkowie Rady Państwa dzielili się medalami i grupami, które odznaczane były w tym samym czasie w różnych pomieszczeniach.

Odznaczanie było najtańszą formą zjednywania ludzi i premią z odroczoną płatnością. 14 grudnia 1982 r. wprowadzono przepisy o dodatkach emerytalnych z tytułu odznaczeń. Za niektóre państwo wypłacało dodatek do emerytury, zwany powszechnie chlebowym. Ustawa okazała się warta mniej więcej tyle ile medale, którym już podczas nadawania odpadała źle wypalona emalia. W grudniu 1990 r. odebrano ten dodatek wszystkim urodzonym po 1910 r. Przeprowadzona w 1995 r. denominacja spowodowała, że chlebowe stopniało do 30 gr miesięcznie. Środowiska kombatanckie uważają tę wysokość za uwłaczającą i wielokrotnie apelowały o jego całkowite skasowanie. ZUS wypłaca po 30 gr do dziś.

Kompas dostał za późno

Zanim w 1992 r. uchwalono wspomnianą ustawę o orderach i odznaczeniach, na okres przejściowy wybito stare wzory medali z napisem RP zamiast PRL. Ustawa nie tylko kasowała najbardziej zszargane w czasie PRL odznaczenia, ale odwoływała się do tradycji II RP. Nie zdecydowano się jednak wrócić do zwyczaju pobierania od odznaczonych opłat za wytworzenie odznaczenia. Nieformalnie ustalono, że zapłacić trzeba będzie za miniaturkę, ale jedynie do odznaczeń niższej rangi.

Jako najwyższe odznaczenie powrócił Order Orła Białego. Wszyscy członkowie tymczasowej kapituły uznali, że jako pierwszy najbardziej godny tego zaszczytu jest Jan Paweł II. Watykan, niechętnie przyjmujący podobne gesty, w tym wypadku nie odmówił. Papież nie odebrał jednak orderu osobiście.

Prezydent Lech Wałęsa w pamięci pracowników prezydenckiego biura kadr i odznaczeń zapisał się dobrze. Przede wszystkim, wbrew obawom, nie dokonał tam głębokiej redukcji etatów. Ponadto starał się trzymać ustawy. W efekcie weryfikacja wniosków była dosyć skrupulatna. W czasach Wałęsy odrzucono 1881 wniosków o ordery i 6476 o krzyże zasługi. Uroczystościom nie towarzyszył już gorący poczęstunek, czyli słynny strogonow.

Problemy pojawiły się, kiedy premierem został Józef Oleksy. Wałęsa odmówił podpisywania się z nim na wspólnych wnioskach. Wybrnięto z tego, tworząc wnioski w dwóch kopiach. W statystykach z tamtego czasu nie ma danych na temat liczby nadanych medali dla weteranów wojennych. Ustawa jako nieprzekraczalny termin ich wręczania podawała 8 maja 1995 r. Im bliżej było tej daty, tym silniej środowiska kombatanckie domagały się odznaczeń. W 1995 r. prezydent Wałęsa nadał aż 47 tys. takich medali. Weterani nadal nie czuli się usatysfakcjonowani. Ostatecznie termin ich nadawania przesunięto o kolejne pięć lat.

Wałęsa, wzorem polityków II RP, chętnie nadawał najwyższe odznaczenia zagranicznym osobistościom. Najwięcej spośród nich miało paszport USA – 455; następni byli Brytyjczycy – 185 odznaczeń i Francuzi – 180. Uhonorował m.in. Szymona Wiesenthala. Świadek tego zdarzenia, prof. Władysław Bartoszewski, wspomina z lekką złośliwością, że był to jedyny przypadek, kiedy prezydent Wałęsa mógł swobodnie porozmawiać z zagranicznym kawalerem orderu w jego rodzimym języku.

W nowej Polsce zmienił się nie tylko ceremoniał, ale i zachowania odznaczonych. Innowacją w stroju zasłynęła para podróżników, którzy zdobyli biegun północny. Wojciech Moskal odbierał odznaczenie w kolorowej koszuli z krótkimi rękawami. Marek Kamiński miał białą koszulę i krawat, ale nie założył marynarki. Z ich 72-dniowej wyprawy najbardziej zainteresowała prezydenta kwestia łowienia ryb na biegunie. – Wytłumaczyliśmy, że teoretycznie można tam łowić ryby, ale jest za zimno, żeby czekać, aż zaczną brać – wspomina Marek Kamiński. Sami również obdarowali Lecha Wałęsę – kompasem, który prowadził ich podczas 770-kilometrowego marszu, życząc, by jego również dobrze poprowadził.

Ale sondaże przedwyborcze wskazywały inny kierunek. W efekcie w ostatnich miesiącach sprawowania urzędu prezydent Wałęsa rozpoczął intensywną kampanię odznaczeniową. Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski odebrał Andrzej Milczanowski. Ostatni rok urzędowania Lech Wałęsa zamknął liczbą aż 23 nadań Orderu Orła Białego. (Żaden z następców nie przekroczył liczby 11 nadań tego odznaczenia rocznie). Pośmiertne uhonorowanie najważniejszych dowódców związanych z rządem na emigracji odczytywane było jako próba kupienia patriotycznego elektoratu. Z uznaniem przyjęto decyzję o odznaczeniu OOB Tadeusza Mazowieckiego. Choć obydwaj panowie za sobą nie przepadali, prezydent wyjątkowo wzniósł się ponad podziały.

Prezydent wyciąga rękę

Aleksander Kwaśniewski pierwsze decyzje o odznaczeniach podejmował z gracją traktorzysty. Nie konsultując kandydatur z kapitułą Orła Białego, wszedł na orderowe pole minowe. Sprawa Orderu Orła Białego nadanego Włodzimierzowi Reczkowi ciągnęła się za nim przez następne lata.

Reczek był zasłużonym działaczem sportowym, lecz dyskwalifikowała go przeszłość budowniczego podwalin PZPR. Chcąc zatrzeć złe wrażenie, Kwaśniewski odznaczył OOB Kazimierza Pużaka, działacza ludowego, skazanego w procesie szesnastu, ale rodzina Pużaka odmówiła przyjęcia wyróżnienia z jego rąk. (Wnuk Kazimierza Pużaka zdecydował się odebrać order 13 lat po nadaniu z rąk Jana Olszewskiego, doradcy prezydenta Kaczyńskiego).

Danuta Waniek, była szefowa kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, wspomina, że początki były trudne: – Pierwszej większej uroczystości towarzyszył wieczorny koncert dla odznaczonych. Okazało się, że połowa miejsc była wolna. Podziwiałam Aleksandra Kwaśniewskiego, że znosił podobne upokorzenia ze spokojem.

W drugim roku swojego urzędowania przekroczył magiczną liczbę 55 tys. odznaczonych (nie licząc medali dla weteranów). A i naród chętniej wypinał pierś do orderu. – Te same osoby we wnioskach do Wałęsy pisały, jak były prześladowane, a potem do nas o dokonaniach w PRL. Odrzucaliśmy te podania – wspomina Danuta Waniek.

Aleksander Kwaśniewski bardzo zabiegał o poszerzanie kręgu odznaczonych o ludzi kultury i inteligencję, czyli swój ewentualny elektorat. Dopieszczone zostało środowisko akademickie. W 1998 r. intensywnie odznaczał ludzi z dawnej opozycji. Order Orła Białego odebrali Jacek Kuroń i Karol Modzelewski. Błękitna wstęga orderu pięknie pasowała do dżinsowej koszuli Kuronia. Urzędnicy odnotowali również sandały goszczącego na uroczystości Adama Michnika, które ich zdaniem mniej pasowały do okoliczności.

Na medale załapali się i telewizyjna pogodynka, i pracownicy firmy Arthur Andersen, i były pracodawca Jolanty Kwaśniewskiej. Dochodziło do takich wpadek jak nadanie wysokiego odznaczenia Stanisławowi Supruniukowi, byłemu pracownikowi UB, któremu prokuratura zarzucała torturowanie więźniów i przekazywanie ich NKWD.

Coraz częściej pojawiały się głosy, że odznaczanie zaczyna przypominać polowanie na elektorat. Zwłaszcza kiedy dekoracja odbywała się w trakcie festynu Miodobranie Kurpiowskie, a medale przypinali posłowie z SLD.

Ryba psuła się od głowy i od ogona. Z roku na rok odznaczano coraz hojniej, bo też o ordery upominały się kolejne środowiska. W Monitorze Polskim kancelaria przestała publikować imię ojca odznaczonego, przez co liczni uhonorowani stawali się niemal anonimowi. Uroczystość odznaczenia Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski posła i ministra Jerzego Wiatra kancelaria po prostu utajniła.

Polityka orderowo-rozliczeniowa

W takich okolicznościach Lechowi Kaczyńskiemu bardzo łatwo było atakować poprzednika. Życie pokazało, że sam głębszych wniosków z tej krytyki nie wyciągnął.

Polityka orderowa, bo tak wyrażał się o tej działalności, była ważnym elementem już podczas jego kampanii wyborczej. Krytykując Kwaśniewskiego, roztaczał własną wizję daleką od rozdawnictwa i kolesiostwa, opartą na sprawiedliwości dziejowej. Zapowiadał nie tylko dogłębną weryfikację nowych wniosków, ale i przegląd starych. W efekcie w 2006 r. Lech Kaczyński nadał aż o 37 509 odznaczeń mniej niż rok wcześniej Aleksander Kwaśniewski. Zdecydowana większość nadana została z automatu i były to: Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie i Krzyż Zesłańców Sybiru. Ten automatyzm sprawił, że wśród odznaczonych Krzyżem Zesłańców Sybiru znalazł się również Wojciech Jaruzelski. Ostatecznie Jaruzelski opublikował pełen godności list, a następnie zwrócił Krzyż, choć zgodnie z ustawą mu się należał.

Rozliczenie z historią Kaczyński przegrał, bo Kwaśniewski pozbawił odznaczeń dwa razy więcej osób niż on (Kwaśniewski odebrał odznaczenia sześciu osobom skazanym wyrokami za przestępstwa, Kaczyński pozbawił odznaczeń trójkę budowniczych PRL za „czyny niegodne odznaczenia”). Za czasów Kaczyńskiego wrócił krytykowany zwyczaj dekorowania medalami przez posłów. A liczba przyznawanych odznaczeń znów zaczęła rosnąć. We wrześniu 2008 r. prezydencki minister Michał Kamiński ogłosił tournée prezydenta po miastach i miasteczkach w ramach 90 rocznicy odzyskania niepodległości, co wiązało się z rozwiezieniem sporej liczby odznaczeń. – Można mieć zastrzeżenia i do prezydenta Wałęsy, i do Kwaśniewskiego. Ale za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego trwało zasypywanie ludzi orderami. Mogło to robić wrażenie swego rodzaju przekupstwa politycznego – mówi prof. Bartoszewski.

Mocne słowa Władysław Bartoszewski potwierdza statystyką i liczbą nowo stworzonych odznaczeń. Za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego do ustawy dopisano jedynie Krzyż Zesłańców Sybiru. Idée fixe Lecha Kaczyńskiego było odznaczenie wszystkich tych, którzy mieli udział w obaleniu komunizmu, a dotychczas byli pomijani. – To była gigantyczna praca. Wielu z tych ludzi walcząc z komunizmem zostało zdegradowanych materialnie, stracili szansę na lepszy start. Zofia Romaszewska, wykorzystując swoje kontakty z dawnych lat i dobre relacje z prezydentem, wyciągała ich z wielkiego zapomnienia – mówi Maria Diatłowicka, która na zamówienie kancelarii miała opracować i wydać ich biogramy. W zamyśle Lecha Kaczyńskiego miał to być wstęp do nowego podręcznika historii, w którym nie dominowałyby już nazwiska Wałęsy czy Michnika.

Rekapitułacja

To, co prezydent Bronisław Komorowski odziedziczył po poprzedniku, spokojnie można nazwać krajobrazem po bitwie. Żadna z orderowych kapituł nie pracuje w pełnym składzie. Kapituła Orderu Orła Białego najpierw została obrażona zarzutami o kolesiostwo. A później konsekwentnie nie zwoływano jej przez prawie dwa lata. Kiedy udało się z niej usunąć Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka (wykorzystując ich odmowę złożenia po raz kolejny oświadczeń lustracyjnych), rozpaczliwie poszukiwano nowych chętnych. Ostatecznie do tragicznej śmierci prezydenta Kaczyńskiego kapituła nie działała w pełnym składzie. – Zgodziłem się przyjąć funkcję, bo odmowa byłaby gestem politycznym. Bartoszewski uprzedzał mnie, że tam nic się nie będzie działo, i miał rację. Zapraszano nas od święta, ale prezydent pojawiał się jedynie w fazie kulinarnej, na obiedzie. Sami nie mogliśmy zgłaszać kandydatur, bo kapituła nigdy się nie ukonstytuowała. Ale to chyba prezydentowi Kaczyńskiemu nie przeszkadzało – wspomina Wiesław Chrzanowski.

Jako ostatnia wyludniła się kapituła Orderu Odrodzenia Polski. Jej kanclerz Zofia Romaszewska odeszła po publicznym konflikcie z pełniącym obowiązki prezydenta Bronisławem Komorowskim o stopnie odznaczeń dla tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej. – Kapituła chciała podnosić o jeden, ewentualnie dwa stopnie te odznaczenia, które zmarli już wcześniej posiadali. Marszałek Komorowski chciał przyznawać ordery według rangi piastowanego stanowiska. Media zmanipulowały spór, sugerując, że pani Romaszewska chciała wyżej honorować zmarłych z PiS, a niżej pozostałych – twierdzi Jerzy Kropiwnicki, członek kapituły.

Randze odznaczeń państwowych nie służą też całkiem liczne odmowy ich przyjęcia. W 1994 r. Jerzy Giedroyc odmówił przyjęcia Orderu Orła Białego, protestując wobec kierunku, który obrali rządzący, z Wałęsą na czele. Za Kwaśniewskiego Danuta Waniek przyjęła delikatną misję wręczenia tych odznaczeń, których książeczki podpisane były jeszcze nazwiskiem Lecha Wałęsy. W kancelarii uznano, że kobiecie będzie trudniej odmówić.

Nauczona pierwszymi wpadkami (wspomniana sprawa Pużaka) kancelaria bardzo wnikliwie badała grunt, zanim zdecydowano się na oficjalny gest, ale i tak nie udawało się uniknąć trudnych sytuacji. – Jeden z kolegów odmówił przyjęcia orderu od Kwaśniewskiego, bo była taka obawa, że prezydent będzie się chciał przy okazji wprosić na uroczystości do Wujka – mówi Czesław Kłosek, jeden z górników rannych podczas pacyfikacji kopalni Wujek. W 2008 r. Kłosek poszedł w ślady kolegi i odesłał swój order Lechowi Kaczyńskiemu w ramach protestu wobec jego polityki. Aktorka Halina Słojewska i jej mąż Marian Kołodziej również odmówili przyjęcia orderów od Aleksandra Kwaśniewskiego. – Dostaliśmy później wiele listów z gratulacjami, a nawet podziękowaniami za ten gest. To nie była trudna decyzja. Przy naszej przeszłości z rąk tego człowieka nie mogliśmy niczego brać – wspomina Słojewska, która w 1980 r. występowała dla robotników strajkujących w Stoczni Gdańskiej. W 2001 r. 12 osób, wśród nich m.in. satyryk Marcin Wolski, nie przyszło na uroczystość dekoracji w Pałacu Prezydenckim, twierdząc, że medale dla nich są zasłoną dymną dla odznaczania ludzi lewicy i dawnego aparatu.

Tomasz Jastrun był jednym z odznaczonych przez prezydenta Kaczyńskiego. Nominacja mogła dziwić, bo co prawda był w opozycji antykomunistycznej, ale teraz – w nie mniejszej wobec Kaczyńskiego. – Kusiło mnie, żeby odmówić, ale pomyślałem, że wyjdę na palanta, skoro prezydent wyciąga rękę. W czasie uroczystości Lech Kaczyński wygłosił tak szalenie nietaktowne przemówienie, że jednak poczułem się jak palant. W efekcie, po serii incydentów, w biurze kadr i odznaczeń stworzono oddzielną ewidencję osób, które odmówiły przyjęcia orderów i medali. Od kwietnia 2008 r. wpisano do niej 25 nazwisk.

Dziś na zaakceptowanie czeka prawie 5 tys. wniosków o zgodę na przyznanie polskim obywatelom zagranicznych odznaczeń. Większość z nich dotyczy bohaterów II wojny światowej, których medalem 65 Lat Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej chciałaby uhonorować Rosja. Prezydent będzie musiał podpisać zgodę sobie samemu na przyjęcie wysokiego ukraińskiego odznaczenia. Dostał je będąc jeszcze marszałkiem Sejmu.

Bronisław Komorowski najwyraźniej postanowił ratować rangę odznaczeń poprzez format odznaczanych przez siebie osób. Odznaczenie Orderami Orła Białego kompozytorów Jana Ekiera oraz Henryka Mikołaja Góreckiego to wyraźny znak, że otworzy się na pomijane przez ostatnie pięć lat środowisko artystyczne. Prof. Góreckiemu order wręczyła Anna Komorowska na oddziale intensywnej terapii. To samo odznaczenie dla wybitnego historyka prof. Henryka Samsonowicza jest wyciągnięciem ręki do środowisk akademickich, z którymi prezydent Kaczyński był w konflikcie.

Gesty Komorowskiego nie przez wszystkich zostaną przyjęte ze zrozumieniem. Po ogłoszeniu listy odznaczonych 11 listopada najpewniej rozpęta się kolejna burza o krzyże, te honorowe. Wiesław Chrzanowski patrzy na to z dystansem 87-latka: – Człowiek albo wchodzi do historii, albo nie. Żadne medale go tam nie zapiszą.

Wydatki na odznaczenia w wybranych latach:

• 1992 r. – 600 tys. zł

• 2002 r. – 3 mln zł

• 2010 r. – 10 mln zł (w tym: ok. 8 mln zł – koszt zakupu odznaczeń, ok. 2 mln zł – futerały do odznaczeń, 65 tys. zł – koszty pozostałe, m.in. wstążki, druk legitymacji)

• Najdroższy jest Order Orła Białego, którego produkcja pochłania 6 tys. zł. Koszt produkcji najtańszego medalu nie przekracza 300 zł.

 

W PRL i trochę później (odznaczenia z lat 1944–92, z PRL-owskich ustaw)

• Order Budowniczych Polski Ludowej 315

• Order Odrodzenia Polski 681 949

• Order Sztandaru Pracy 162 299

• Order Zasługi PRL 3693

• Krzyż Zasługi 3 541 694

• Medal za Ofiarność i Odwagę 3875

• Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie 445 070

• Tytuły honorowe 14 650

• Medal 10-lecia PRL 267 671

• Medal 30-lecia PRL 229 049

• Medal 40-lecia PRL 1 217 940

• Order Virtuti Militari 5189

• Order Krzyża Grunwaldu 5736

 

Jak odznaczała III RP (lata 1992–2009):

• Order Orła Białego 135

• Order Odrodzenia Polski 28 379

• Order Krzyża Wojskowego 64

• Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej 5779

• Krzyż Wojskowy 36

• Krzyż Zasługi za Dzielność 2384

• Złoty Krzyż Zasługi 49 468

• Srebrny Krzyż Zasługi 84 642

• Brązowy Krzyż Zasługi 97 973

• Wojskowy Krzyż Zasługi z Mieczami 108

• Wojskowy Krzyż Zasługi 216

• Morski Krzyż Zasługi 26

• Lotniczy Krzyż Zasługi 61

• Medal za Ofiarność i Odwagę 2349

• Medal za Długoletnią Służbę (złoty, srebrny, brązowy) 31 471

• Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie 772 044

• Gwiazda Iraku 3803

• Gwiazda Afganistanu 1015

w sumie nadano 1 120 785 orderów i odznaczeń (nie licząc kombatanckich wydawanych do 1999 r.)

Polityka 46.2010 (2782) z dnia 13.11.2010; Raport; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "Medalomania"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dzisiejsza bieda jest inna. Pieniądze jej nie przegonią

Według GUS bieda jest w Polsce marginesem: w skrajnym ubóstwie żyje nieco ponad 4 proc. Polaków i tylko 6,5 proc. rodzin wielodzietnych. 500 plus poprawiło statystyki finansowe, ale ci naprawdę najubożsi bardziej niż pieniędzy potrzebują ludzkiej pomocy.

Juliusz Ćwieluch
26.03.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną