Kraj

PiSDorn zamiast POPiS

Ludwik Dorn wraca do Kaczyńskiego

Powstała historyczna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Ludwikiem Dornem. To zadaje kłam twierdzeniom, jakoby PiS był pozbawiony możliwości koalicyjnych – zauważył mój znajomy na Facebooku.

Faktycznie – bo obie strony już podczas wspólnej konferencji prasowej zgodnie podkreślały, że kończą spory, ale też chcą we współpracy zachować autonomię. Więc Ludwik Dorn nie przystąpi do klubu PiS, a tym bardziej PiS nie wstąpi do Ludwika Dorna.

Koalicjantów połączyły wspólne cele (a konkretniej chęć ocalenia Polski) oraz zbliżające się w przyszłym roku wybory parlamentarne. Z umowy koalicyjnej wynika, że oprócz Polski, odniosą z niej korzyści obaj partnerzy. Ludwik Dorn nie będzie już publicznie głosił, że prezes Jarosław Kaczyński nie nadaje się do kierowania partią. W zamian kierownictwo PiS umieści Dorna na swoich listach wyborczych, dając mu szansę na przetrwanie w Sejmie podczas kolejnej kadencji.

Trudno nie zauważyć ofensywy politycznej prowadzonej od wielu miesięcy przez PiS, która przyciąga do partii i klubu wciąż stare - ale w tych okolicznościach - nowe twarze. Przecież już we wrześniu do klubu PiS przyszło ośmiu parlamentarzystów z Polski Plus, a miesiąc później dwóch z PSL Piast. To nic, że wszyscy oni już raz w tym klubie byli, i albo zostali wyrzuceni, albo sami odeszli. Ważne, że wracają, by zmieniać Polskę.

Jak długą drogę czasem trzeba przejść, by się odnaleźć, świadczy przykład Jacka Kurskiego, którego też kiedyś dopadła karząca ręka prezesa PiS i musiał się błąkać wśród Wszechpolaków po manowcach LPR, aż prezes wyciągnął doń przyjacielską dłoń. Dzięki tej dłoni został najpierw posłem, a dziś europosłem. 

Gołym okiem widać, że tłumy znów walą do współpracy z PiS. Oprócz Dorna można wymienić z dziesięć innych nazwisk. Można co prawda wytykać, że w tym samym czasie, gdy PiS zajął się budowaniem koalicji w Sejmie, w sejmikach wojewódzkich trwa dzielenie łupów. Ale tam nie ma co tracić czasu. Wszystko zostało już podzielone i PiS przeszedł do twardej opozycji.

Jeśli proces konsolidacji będzie postępował w takim tempie, to już na koniec tej kadencji klub Prawa i Sprawiedliwości może mieć tylu posłów, co jej początku. A jakby wrócili jeszcze ci, wyrzuceni w poprzedniej kadencji, to PiS stałby się potęgą.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną