Kraj

Jabłoński: marna przyszłość ruchu PJN

Joanna Kluzik - Rostkowska Joanna Kluzik - Rostkowska Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Bez solidnych treści programowych, inicjatywa rozłamowców z PiS nie będzie nawet strzałem kulą w płot, ale receptą na polityczne samobójstwo – mówi politolog, dr Wojciech Jabłoński przed niedzielnym zjazdem założycielskim ruchu Polska Jest Najważniejsza.
Wojciech JabłońskiAlbert Zawada/Agencja Gazeta Wojciech Jabłoński

Grzegorz Rzeczkowski: PJN rusza z przygotowaniami do wyborów parlamentarnych. Jakie daje pan jej szanse na przeskoczenie progu wyborczego?

Wojciech Jabłoński: To, co powiem, zabrzmi może trywialnie, ale bez trzech ważnych czynników, czyli struktur, pieniędzy i autentycznych liderów, raczej nie dadzą rady. Widać, że od czasu odejścia Joanny Kluzik–Rostkowskiej z PiS, poza stworzeniem klubu i doklejeniem kilkunastu posłów, ruch nie odniósł żadnych sukcesów. Dopiero ładnych parę tygodni po tym wydarzeniu PJN chce przedstawić swój program. Ale nie wystarczy powiedzieć ludziom, że będzie dobrze i że prezes PiS jest zły, szczególnie, jeśli wcześniej tak mocno go się reklamowało w kampanii prezydenckiej. To o wiele za mało. Oferta Kluzik–Rostkowskiej jest mało wiarygodna dla wyborców, którzy pamiętają, jak rozpoczynała swoją samodzielną działalność polityczną. Złe drzewo nie może zrodzić dobrych owoców.

Gdybym miał wskazać jakieś szanse dla PJN, to jedyna, jaką widzę, opiera się na domniemaniu, że zrobili porządne badania socjologiczne, których efektem będzie ogłoszenie solidnych treści programowych. Jeśli tego nie będzie, to ich inicjatywa nie będzie nawet strzałem kulą w płot, ale receptą na polityczne samobójstwo. 

Mówi pan, że PJN brakuje liderów. A Joanna Kluzik-Rostkowska?

Nie będzie liderem, bo brakuje jej charyzmy. Tak naprawdę poza przyciągnięciem posłów, co doprowadziło do powstania nowego klubu, nie osiągnęła sukcesów. Jeśli PJN ma być PiS-light, to Kluzik–Rostkowska na pewno nie będzie Kaczyńskim–light.  

To być może spin doktorzy Bielan i Kamiński pociągną ten wóz?

Oni się sprawdzali, gdy były duże szanse na zwycięstwo albo przynajmniej na osiągniecie dobrego wyniku. Przychodzili na gotowe i dobrze kończyli robotę. Teraz będą startować od zera. Nie sądzę, by w tak mało komfortowej sytuacji osiągnęli spektakularne efekty. Tym bardziej, że nie mają pieniędzy i politycznego wsparcia.

Politycy PJN na pewno ostro powalczą, by za wszelką cenę utrzymać się na powierzchni. Dlatego spodziewam się, że będą podejmować próby zdyskredytowania prezesa i ostatecznie zerwać z dawnym środowiskiem politycznym. Już na kongresie może pojawić się parę tego typu fraz. Z pewnością wraz ze zbliżaniem się terminu wyborów coraz mocniej będzie iskrzyć na linii PiS – PJN.

Spodziewa się pan, że dotychczasowi wyborcy PiS przerzucą głosy na kandydatów PJN?

Nie sądzę, bo jako „zdrajcy” nie mają u nich większych szans. Na znudzonych Tuskiem i Platformą też za bardzo nie mogą liczyć, bo dlaczego ktoś, kto głosował na partię liderującą w sondażach miałby zagłosować na Kluzik–Rostkowską? Bo zerwała z PiS i stała się łagodna?

A może jednak uda się trochę urwać jednym i drugim. Do wyborów jest jeszcze trochę czasu.

Na razie przyciągnęli ludzi, ale tylko do ekranów telewizorów, za co dostali od nich kilka punktów w sondażach. Ale samo przyciągnięcie uwagi mediów i ich konsumentów to za mało. Moim zdaniem pozostaje im życzyć wesołych świąt, a potem tylko kończyć rok i kariery polityczne.

dr Wojciech Jabłoński - wykładowca w Instytucie Dziennikarstwa UW. Specjalizuje się w problematyce marketingu politycznego i public relations.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Nauczycieli trzeba będzie dowozić z domów spokojnej starości

Czas najwyższy powiedzieć, że jednakowe pensum dla katechety i polonisty to zbrodnia. Minister Czarnek usilnie pracuje nad tym, aby w szkole nie chciał pracować nikt – z wyjątkiem katechetów.

Dariusz Chętkowski
24.09.2021
Reklama