Balcerowicz kontra Rostowski. Który ma rację?

Rozważni i romantyczni
Balcerowicz wrócił. W ciągu paru dni udało mu się ośmieszyć opozycję i narobić kłopotów rządowi. Niezły urobek jak na osobę prywatną, a właściwie jednoosobową nieistniejącą partię.
Sielanka między Leszkiem Balcerowiczem a Jackiem Rostowskim dawno się skończyła.
Adam Chełstowski/Forum

Sielanka między Leszkiem Balcerowiczem a Jackiem Rostowskim dawno się skończyła.

Jasne, prof. Leszek Balcerowicz to nie byle kto, postać symboliczna, ojciec założyciel itp., ale też przegrany polityk, dziś szef niewielkiej pozarządowej organizacji. Autorytet? Jak dla kogo. Dla młodszego pokolenia co najwyżej postać historyczna, która nagle zeszła z pomnika. Dla dzisiejszych polityków jakaś nieco anachroniczna figura, ortodoksyjny liberał, dogmatyk, zakonserwowany w poglądach sprzed 20 lat. Zasłużony w innej epoce.

Może jeszcze tylko ludzie biznesu lubili czasem posłuchać opowieści Balcerowicza o wyższości sektora prywatnego, rządach rynku, o niskich podatkach, ograniczaniu wydatków socjalnych, zrównoważonym budżecie, nieskrępowanej przedsiębiorczości i innych dawnych ideałach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną