Kraj

RAPORT: Co z legislacyjną ofensywą rządu?

Początek ofensywy, czyli premier przychodzi do Sejmu by pilnować posłów Początek ofensywy, czyli premier przychodzi do Sejmu by pilnować posłów Adam Chełstowski / Forum
Początkowo ustaw miało być ponad 40, później premier mówił aż o 64, dziś zostało 25. Platforma bez rozgłosu podsumowała stan prac nad projektami wchodzącymi w skład tzw. ofensywy legislacyjnej rządu.

- Wiele osób zarzuca nam, że ofensywa ugrzęzła. Chcemy pokazać, że tak nie jest – tak pomysł informowania w Internecie o postępach prawotwórczego blitzkriegu tłumaczy Sławomir Rybicki, wiceprzewodniczący klubu PO. Pomysł się udał, ale tylko częściowo. Rząd - mimo obietnic - nie zdążył uchwalić wszystkich planowanych ustaw. A prace w Sejmie przedłużają się.

Pakietów pięć

Komunikat na stronie internetowej kancelarii premiera pojawił się 16 września ubiegłego roku. Zaczynał się słowami: „Ruszyła ofensywa legislacyjna” i zawierał informację, że w jej ramach rząd jeszcze przed zimą przyjmie ponad 40 projektów ustaw. Aby podkreślić wagę przedsięwzięcia, trzy tygodnie później premier na kilka dni przeniósł się do Sejmu, by – jak mówił – pilnować postępów w pracach nad rządowymi projektami. Zebrano je w pięć pakietów: społeczno - cywilizacyjny, zdrowotny, deregulacyjny, konsolidacji finansów publicznych i powodziowy.

Po tym, jak po lipcowych wyborach Platforma zyskała przychylnego sobie prezydenta, który nie wetuje jej pomysłów, miał być to dowód reformatorskiej determinacji PO oraz wywiązywania się z obietnic złożonych trzy lata wcześniej, tuż po zdobyciu władzy.

Premier nie doliczył

Piarowskim posunięciem Tuska najbardziej ekscytowali się dziennikarze, którzy na Wiejskiej nie odstępowali premiera, koczując pod jego gabinetem. Jednak wraz z upływem czasu rozgłos towarzyszący przedsięwzięciu cichł, a w raz z nadejściem zimy, niektórzy zaczęli ironizować, że ofensywny zapał rządu utknął w zaspach.

Pod koniec grudnia premier kontratakował. Pytany przez dziennikarzy o to, co dzieje się z priorytetowymi ustawami, informował, że od września do końca grudnia rząd przesłał do Sejmu 64 projekty. - Dla niektórych to mało, dla niektórych to dużo. W mojej ocenie w sam raz – mówił z przekąsem.

Premier nie mylił się co do liczby projektów, ale nie sprecyzował, ile z nich to część „ofensywy legislacyjnej”. Trudno wyobrazić sobie, by częścią „przyspieszenia” była ustawa o organizacji rynku owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego czy zmiana ustawy o towarach paczkowanych, które rząd uchwalił pod koniec września.

O tym, co się naprawdę udało uchwalić, a co nie, najpełniej mówi jednak zestawienie przygotowane przez klub parlamentarny PO. Została ona umieszczona – jako dowód, że zapowiadana jesienią ofensywa ma się dobrze – na stronie internetowej klubu.

Według tego raportu ustaw nie jest ani 64, ani 40, tylko… 25. W porównaniu z zapowiedziami, nie ma wśród nich kilku ważnych projektów, m.in. ustawy wprowadzającej zmiany w OFE, nad którymi trwają jeszcze prace w rządzie. Brakuje też niezwykle ważnego projektu wprowadzającego naziemną telewizję cyfrową (teoretycznie powinna zostać uruchomiona na terenie kraju już w przyszłym roku) czy ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, która ma ułatwić gminom żmudny obecnie proces uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego. Prace nad nią trwają od miesięcy. – Jest poprawiana, jeszcze nie trafiła pod obrady rady ministrów – informuje poseł Rafał Grupiński, członek rządowo – parlamentarnego zespołu przygotowującego projekty w ramach „ofensywy”.

Co się udało

Jak dotąd z 25 projektów ustaw, które z kancelarii premiera trafiły na Wiejską, udało się uchwalić dziewięć. Są to m.in.:

- przepisy reformujące szkolnictwo wyższe, najgłębsze od lat zmiany w tej dziedzinie, które mają poprawić kondycję polskich uczelni oraz podwyższyć poziom kształcenia, m.in. przez dodatkowe finansowanie najlepszych uczelni.

- ustawa żłobkowa, która ułatwia tworzenie żłobków, w tym prywatnych. Do tej pory było to mocno utrudnione, bo tego typu placówki podlegały pod ministerstwo zdrowia, przez które były traktowane jak zakłady opieki zdrowotnej. Równało się to spełnieniu bardzo wyśrubowanych wymagań.

- ustawy konsolidujące finanse publiczne; wprowadzające tzw. regułę wydatkową, która ma ograniczać wydatki budżetu państwa do jednego procenta powyżej inflacji, podwyższające podatek VAT, ulgi na przejazdy koleją dla studentów i niewidomych do 50 procent oraz zmniejszające zasiłek pogrzebowy. W tym pakiecie znalazła się też ustawa pozwalająca na redukcję zatrudnienia w administracji centralnej o dziesięć procent. Prezydent odmówił jednak jej podpisania i skierował do Trybunału Konstytucyjnego.

- ustawy powodziowe, ułatwiające likwidację skutków klęsk żywiołowych oraz ograniczające możliwość budowania na terenach zalewowych.

 Długo, coraz dłużej

W komisjach sejmowych ugrzęzły projekty najważniejsze dla Platformy – głównie reformujące służbę zdrowia oraz tworzące pakiety cywilizacyjny i deregulacyjny. Ten ostatni ma ułatwić życie przedsiębiorcom i choćby w części odbiurokratyzować gospodarkę. PO z pewnością będzie się nimi chwalić w kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

W pierwszym są ustawy przewidujące przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego, umożliwiające szybsze dochodzenie odszkodowań za błędy lekarskie (bez konieczności wszczynania procedury sądowej), zmieniające system kształcenia lekarzy (będzie łatwiej zdobyć specjalizację), czy wprowadzenie zapisów do specjalistów przez Internet oraz elektronicznych recept.

Pakiet cywilizacyjny to między innymi ustawy zmieniające system opieki nad dziećmi z rodzin dysfunkcjonalnych, które mają upowszechnić rodzinne domy dziecka oraz wspierać tworzenie rodzin zastępczych. Jest też ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zapisano w niej, że obowiązek zbiórki i segregacji śmieci przejmą gminy, które będą pobierać od mieszkańców specjalny podatek.

Pakiet deregulacyjny to m.in. zastąpienie zaświadczeń urzędowych (jest ich teraz 220 rodzajów) oświadczeniami składanymi przez interesantów oraz uproszczoną procedurę zakładania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością (także przez Internet).

Politycy PO zakładają, że priorytetowe ustawy zdrowotne i deregulacyjne uda się uchwalić wiosną (być może do końca kwietnia, choć jeszcze niedawno mówili, że stanie się to do marca), a pozostałe do końca kadencji Sejmu. Prace jednak się przedłużają, a z PO dobiegają głosy, że tych ustaw, których rząd jeszcze nie dosłał, może nie udać się uchwalić do jesiennych wyborów. – Trwa to dłużej niż zakładaliśmy, bo niektóre ustaw z powodu konsultacji i wysłuchań publicznych przeszły wydłużoną ścieżkę legislacyjną. Ale dzięki temu będą lepsze – mówi Sławomir Rybicki i żartem dodaje: – Postaramy się tę jesienną ofensywę zakończyć wiosną.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

TikTok – nowa fabryka hitów

Najpierw przenieśli się tu odbiorcy, widząc w tym miejsce dla żywej muzyki. Za nimi ruszyli twórcy – ostatnio Abba. I wydawcy, wyczuwając nową fabrykę hitów. Miejsce MTV zajął TikTok.

Michał R. Wiśniewski
21.09.2021
Reklama