Kraj

Pobyt za 3,5 mld dolarów

Tuż po zakończeniu wojny, 29 maja 1945 r. Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej przeformowało dotychczasowe fronty, tworząc m.in. Północną Grupę Wojsk, lokalizując ją na ziemiach polskich.

W sumie było to ponad 300 tys. żołnierzy rozmieszczonych głównie na ziemiach zachodnich, w garnizonach z dobrą infrastrukturą (poligony, lotniska, koszary). Na główną kwaterę wyznaczono Legnicę. Oficjalnie były to wojska sojusznicze, wspólnie z polskimi czuwające na granicy na Odrze i Nysie. W kwestii zaopatrzenia i innych usług świadczonych na rzecz armii radzieckiej strona polska stała na z góry straconej pozycji. Za pierwszy rok Rosjanie nie zapłacili władzom (ani lokalnym, ani państwowym) grosza, powołując się na stan wojenny i własne ofiary. W maju 1946 r. podpisano porozumienie o wzajemnym anulowaniu roszczeń. Dopiero w grudniu 1956 r. zawarto umowę o prawnym statusie stacjonujących w Polsce wojsk radzieckich. Liczbę żołnierzy określono na 62–66 tys., w tym w formacjach lądowych – 40 tys., w lotnictwie – 17 tys., w marynarce wojennej – 7 tys. Do tego doliczyć należy kilkadziesiąt tysięcy członków rodzin.

Wojska radzieckie dysponowały ogromnymi obszarami wyłączonymi spod polskiej jurysdykcji: 8 tys. ha terenów zabudowanych i około 8 tys. różnych obiektów, z których połowa wybudowana została jeszcze przez Niemców. Rosjanie płacili tylko za dzierżawione obiekty budowlane – i to połowę czynszu. Druga połowa miała być (choć nie była) przeznaczona na bieżące remonty.

Wycofywanie wojsk radzieckich rozpoczęło się 9 kwietnia 1991 r., ostatnich żołnierzy pożegnał przed Belwederem prezydent Lech Wałęsa 17 września 1993 r. Przy rozliczeniach finansowych 48-letniego pobytu armii radzieckiej strony długo nie mogły dojść do porozumienia. W efekcie przyjęto opcję zerową. Szacuje się, że stacjonowanie Rosjan kosztowało nas ok. 3,46 mld dol.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mama transpłciowego dziecka: Mój syn czuje, że w Polsce jest nikim

Nie czarujmy się, że Polki i Polacy na pstryknięcie palcami zrozumieją, co to znaczy transpłciowość. Ale Pawłowicz i Kaczyński paradoksalnie przyczyniają się do edukacji społeczeństwa – mówi Ewelina Słowińska, mama Saszy, aktywistka fundacji Trans-Fuzja.

Mateusz Witczak
12.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną