Kraj

Im szybciej tym lepiej

Porwane dzieci - system CHILD ALERT w Polsce?

Porywacze mają różne motywy, ale dzieciom zostaje zawsze ta sama, ogromna trauma. Porywacze mają różne motywy, ale dzieciom zostaje zawsze ta sama, ogromna trauma. tripleigrek / Flickr CC by SA
W wielu krajach europejskich działa tzw. system Child Alert, który jest uruchamiany w momencie zaginięcia dziecka. Czy można go wprowadzić również w Polsce?

Fundacja ITAKA, pomagająca w odnajdowaniu zaginionych osób, dziś złoży w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych projekt koncepcji wdrożenia w Polsce Child Alert – alarmu uruchamianego w przypadku zaginięcia dziecka, którego życie jest zagrożone. System działa w 11 krajach Unii Europejskiej (m.in. w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii), jest szansa, że wystartuje także u nas.

Child Alert opiera się na skoordynowanym działaniu różnych instytucji, przede wszystkim policji i mediów. Chodzi o to, by po zgłoszeniu zaginięcia dziecka jak najszybciej rozpowszechnić jego wizerunek oraz informację dotyczącą poszukiwań.

W takich przypadkach najważniejszy jest czas. Dzięki Child Alert komunikat o poszukiwaniach natychmiast pojawia się w środkach masowego przekazu, co zwiększa szansę na odnalezienie dziecka – tłumaczy prezes Fundacji ITAKA Anna Dziurka. – Media, które włączą się do systemu, są zobligowane do natychmiastowego opublikowania informacji o trwających poszukiwaniach – dodaje. Nie zawsze jest tak, jak w sprawie głośnego uprowadzenia półrocznej dziewczynki z Sosnowca, jak wynika z doświadczeń insp. Mariusza Sokołowskiego z Komendy Głównej Policji, czasem trudno zainteresować dziennikarzy poszukiwaniem dziecka: – Pamiętam, jak w ubiegłym roku w kujawsko-pomorskim zaginęła dziewczynka, przed wieczornym pasmem wiadomości dzwoniłem do wszystkich telewizji z prośbą o wyemitowanie komunikatu o poszukiwaniach. Żadna z nich tego nie zrobiła. Taki system jak Child Alert byłby więc bardzo pomocny.

Nie każde zaginięcie uruchamia alarm, muszą istnieć przesłanki, że zagrożone jest życie dziecka. Jak podkreśla Anna Dziurka: – W krajach, w których działa Child Alert, zdarza się to najwyżej kilka razy w roku. Jednostka wyznaczona do obsługi systemu (zabiega o to ITAKA) przygotowuje jednakowy komunikat, który – po uprzedniej decyzji policji o włączeniu alertu – trafia do telewizji, radia, Internetu, operatorów sieci komórkowych, właścicieli ekranów reklamowych i in. Co ważne, gdy zachodzi prawdopodobieństwo, że dziecko mogło zostać wywiezione za granicę, istnieje możliwość uruchomienia alertu w państwach korzystających z systemu.

Według wyliczeń ITAKI wdrożenie platformy Child Alert w Polsce, w tym przeszkolenie policjantów i prokuratorów, kosztować będzie 350 tys. zł. – Potrzebujemy 200 tys. zł, resztę zdobędziemy od sponsorów – mówi Dziurka. – Przy sprawnej współpracy policji, MSW i partnerów projektu do końca roku mogłoby udać się wprowadzić ten system – dodaje. Rzeczniczka resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak podkreśla, że ministerstwo jest zainteresowane systemem: – Przeznaczyliśmy już na ten cel 100 tys. zł. W ubiegłym roku ówczesne MSWiA zorganizowało konkurs na stworzenie koncepcji wdrożenia w Child Alert, który wygrała ITAKA. Zgodnie z umową Fundacja musi złożyć sprawozdanie z wykonania zadania publicznego. Dopiero po zapoznaniu się z nim ministerstwo będzie podejmowało dalsze decyzje dotyczące uruchamiania systemu w Polsce.

Z danych KGP wynika, że w ubiegłym roku o 20 proc. wzrosła liczba zgłoszeń zaginięć niepełnoletnich w stosunku do 2010 r. Większość spośród 4330 zaginionych w 2011 r. dzieci (85 proc. z nich stanowiły nastolatki – powyżej 14 lat) udało się znaleźć w ciągu dwóch tygodni od zgłoszenia.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną