Kancelarie odszkodowawcze - łowcy nieszczęść

Szkoda ludzi
Gotowi są reprezentować klientów w walce o odszkodowania za wszystko. Od wypadków drogowych i kolejowych po spadek wartości gruntów sąsiadujących z odwiertami gazu łupkowego. Ale często to za ich działania należałoby się klientom zadośćuczynienie.
Większość firm odszkodowawczych pobiera za swoje usługi prowizję w wysokości 20–30 proc. uzyskanego odszkodowania, ale prowizje rzędu 30–50 proc. także się zdarzają.
BEW

Większość firm odszkodowawczych pobiera za swoje usługi prowizję w wysokości 20–30 proc. uzyskanego odszkodowania, ale prowizje rzędu 30–50 proc. także się zdarzają.

Kancelarie odszkodowawcze proponują pomoc w uzyskaniu odszkodowań: za poślizgnięcie się na oblodzonym chodniku, za wypadki w przedszkolach i szkołach, za szkody wyrządzone przez organy władzy publicznej, a nawet za zapchanie spamem skrzynki e-mail.
Łukasz Rayski/Polityka

Kancelarie odszkodowawcze proponują pomoc w uzyskaniu odszkodowań: za poślizgnięcie się na oblodzonym chodniku, za wypadki w przedszkolach i szkołach, za szkody wyrządzone przez organy władzy publicznej, a nawet za zapchanie spamem skrzynki e-mail.

Kto pomoże odzyskać odszkodowanie poszkodowanym przez kancelarie odszkodowawcze?
Łukasz Rayski/Polityka

Kto pomoże odzyskać odszkodowanie poszkodowanym przez kancelarie odszkodowawcze?

Niedzielny poranek 4 marca. Media informują o zderzeniu pociągów osobowych, do którego doszło w sobotnią noc pod Szczekocinami: zginęło 16 osób, 58 trafiło do szpitali. Podają numer telefonu, pod którym uzyskać można informacje o śmiertelnych ofiarach katastrofy, dowiedzieć się, do których szpitali przewieziono rannych. Na infolinię i do szpitali dzwonią dziesiątki osób. Także „doradcy” i „prawnicy”, którzy chcieliby dostać dane poszkodowanych lub ich bliskich, by – jak deklarują – zaoferować im pomoc. Pracownicy katowickiego Centrum Zarządzania Kryzysowego szybko orientują się, że to przedstawiciele firm specjalizujących się w dochodzeniu odszkodowań. Ostrzegają szpitale, by nie udostępniały im żadnych kontaktów. Ale sami nieświadomie w tych kontaktach pośredniczą.

Po katastrofie do CKZ zgłosiło się kilkudziesięciu psychologów, którzy chcieli udzielać ofiarom darmowej pomocy. Centrum dawało ich numery poszkodowanym. Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, wśród wolontariuszy była Teresa Gens – znana psycholog, ale także – o czym zapewne wiedziało niewielu – przedstawicielka firmy Adversum, specjalizującej się w dochodzeniu odszkodowań. Za pomoc w uzyskaniu świadczenia firma pobiera od poszkodowanych prowizję (swoim przedstawicielom także oferuje „atrakcyjne wynagrodzenie prowizyjne za pozyskaną i przekazaną sprawę”). Gens przyznała, że Adversum proponowała swoje usługi osobom poszkodowanym w katastrofie, którym ona udzielała pomocy.

Podobne historie zdarzają się przy każdej większej katastrofie. W 2010 r. przedstawiciele kancelarii odszkodowawczych ruszyli łapać klientów wśród powodzian, gdy ci brodzili w wodzie ratując swój dobytek. – Niektórzy podpisywali umowy na maskach samochodów doradców odszkodowawczych. Zdobywanie klientów w takich okolicznościach rujnuje wizerunek naszej branży – mówi walczący od lat o podniesienie standardów jej działania Krzysztof Kawałowski, właściciel firmy APU Pomoc.

Rozwijanie siatki

Kawałowski pracował niegdyś w TUiR Polisa, potem w Wintherturze. Był też likwidatorem szkód w jednej z firm brokerskich. To właśnie ludzie tacy jak on – byli pracownicy zakładów ubezpieczeń, brokerzy, likwidatorzy szkód – otwierali 12 lat temu pierwsze firmy zajmujące się odzyskiwaniem odszkodowań. Pierwsi dostrzegli, że wielu poszkodowanych potrzebuje fachowej pomocy w kontaktach z ubezpieczycielami. Czasami poszkodowani szukali jej u adwokatów albo radców prawnych, ale ci rzadko znali się na ubezpieczeniach. Poza tym, zgodnie z korporacyjnymi regułami, już za samą poradę musieli pobrać od klienta opłatę. Doradcy odszkodowawczy konsultacji udzielali za darmo. Dopiero gdy ubezpieczyciel wypłacił pieniądze, pobierali 1015 proc. prowizji. Zajmowali się głównie odszkodowaniami za obrażenia ciała i śmierć uczestników wypadków drogowych (wypłacanymi z ubezpieczenia OC sprawców wypadków).

Po kilku latach, gdy okazało się, że na odzyskiwaniu odszkodowań można nieźle zarobić, w biznes zaangażowało się wiele osób, które o ubezpieczeniach nie miały wielkiego pojęcia. Tworzone przez nich firmy stawiały przede wszystkim na liczbę prowadzonych spraw odszkodowawczych. – Chodziło o to, by złapać klienta, przyjąć tzw. kwotę bezsporną – czyli to, co zaproponował ubezpieczyciel, rozliczyć się z klientem i do widzenia. Cała sztuka w tym, żeby nakłonić klienta do podpisania umowy, zanim się zorientuje, że te same czynności mógłby wykonać sam – twierdzi Kawałowski.

Warunkiem sukcesu było zbudowanie jak najszerszej sieci agentów. W 2005 r. powstały dwie największe dziś firmy odszkodowawcze: wrocławska Votum SA i Europejskie Centrum Odszkodowań z Legnicy. Votum w dużej części wykorzystała siatkę akwizytorów stworzoną przez jej właściciela – spółkę DSA Financial Group zajmującą się sprzedażą otwartych funduszy emerytalnych. EuCO zbudowało wielopoziomową strukturę na wzór Amwaya, sprzedającego po domach kosmetyki. Agent, który pozyska dla firmy wielu klientów, awansuje w hierarchii i dostaje wyższą prowizję od podpisanych umów. Dziś trzech na czterech agentów odszkodowawczych w Polsce pracuje dla EuCO (15 tys. z łącznej liczby około 20 tys. osób).

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną