SLD-PIS-SP-Solidarność: koalicja antyemerytalna

PO ma kłopot
Uchwalenie przez Sejm „ustawy 67”oraz zmian w systemie emerytur mundurowych nie kończy sporów i awantur wokół wydłużenia wieku emerytalnego. Można mieć wrażenie, że prawdziwe kłopoty dla Platformy i PSL dopiero się zaczynają.

Do protestującej „Solidarności” dołączyła bowiem prawie cała opozycja, z wyjątkiem jedynie Ruchu Palikota, którego członkowie poparli ustawę. Rządowi - zgodnym chórem - wygrażali Piotr Duda, lider „Solidarności”, Jarosław Kaczyński, szef PiS, Ludwik Dorn z Solidarnej Polski, a nawet Leszek Miller przewodniczący SLD. Ta egzotyczna, antyemerytalna koalicja nazwała już ustawę epizodyczną i obiecała ją gruntownie zmienić, gdy tylko uda jej się wygrać następne wybory. Problem w tym, że opozycyjni politycy zademonstrowali głównie zacietrzewienie, nie przedstawiając dla wydłużania wieku emerytalnego żadnej alternatywy. Od byłych premierów mogliśmy się spodziewać nieco więcej.

Nie da się bowiem zaprzeczyć faktom. Dziura między sumą płaconych przez pracujących składek, a sumą świadczeń, wypłacanych przez ZUS i pozostałe systemy emerytalne staje się coraz większa. Grozi utratą stabilności finansowej państwa. Deficytu tego nie da się pokryć , sięgając do tajemniczych „głębokich kieszeni”, w których chciałby szukać pieniędzy Jarosław Kaczyński. Nie da ich także postulowany przez Leszka Millera 50 proc. podatek PIT „dla najbogatszych”. Szef SLD dobrze o tym wie, że najbogatsi nie płacą w Polsce w ogóle, bo już dawno wynieśli się do rajów podatkowych. Ci zaś, którzy jeszcze płacą, korzystają z przywileju PIT liniowego dla przedsiębiorców, ze stawką 19 proc., który zawdzięczają właśnie rządowi Leszka Millera. Świetnie zarabiające osoby, zatrudnione na etacie uciekną, przed progresywną stawką podatku w samozatrudnienie, z czego były premier z pewnością zdaje sobie sprawę. SLD w charakterze przystawki „Solidarności” wypada więc wyjątkowo niewiarygodnie. Choć można zrozumieć tę kalkulację, że o dalsze polityczne życie łatwiej mu będzie walczyć w cieniu Jarosława Kaczyńskiego, niż Janusza Palikota.

Paradoksalnie – najpoważniejsze postulaty zgłasza szef związku zawodowego – Piotr Duda, który nigdy premierem nie był. I z nim rząd z pewnością powinien o nich rozmawiać. Zwłaszcza, że z powodu uchwalenia  „ustawy 67” postulaty te na aktualności nie tracą. Jeśli bowiem rząd myśli, że rozwiązanie siłowe - czyli uchwalenie ustawy tak zdecydowanie niechcianej przez ogromną większość społeczeństwa - rozwiązuje problem, to może się szybko przekonać, jak bardzo się myli.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną