Dreskod, czyli co przystoi mężczyźnie

Precz z ajatollahami dreskodu!
„W telewizji, banku, urzędzie, dużej korporacji powaga stroju wyraża poważny stosunek pracownika do poważnego statusu instytucji.”
Corbis

„W telewizji, banku, urzędzie, dużej korporacji powaga stroju wyraża poważny stosunek pracownika do poważnego statusu instytucji.”

„Jeżeli o jakimś świecie marzę, to raczej o takim, w którym ludzie możliwie dobrze się czują, a niekoniecznie dobrze wyglądają.”
Josh Gosfield/Corbis

„Jeżeli o jakimś świecie marzę, to raczej o takim, w którym ludzie możliwie dobrze się czują, a niekoniecznie dobrze wyglądają.”

„Świat jest lepszy, gdy ludzie są zluzowani. Czy są zluzowani, widać zaś między innymi po stroju.”
icanteachyouhowtodoit/Flickr CC by 2.0

„Świat jest lepszy, gdy ludzie są zluzowani. Czy są zluzowani, widać zaś między innymi po stroju.”

Dreskodowy czwórpodział mówi coś o czasach i społeczeństwie. Zwłaszcza o społecznej dystrybucji osobistej wolności, wyrażanej m.in. kulturowo legitymizowanym stosunkiem do konwenansu. W trzech pierwszych grupach wartościami organizującymi są swoboda i indywidualna ekspresja. W czwartej rządzi struktura i dyscyplina. Jeżeli biznes jest podporą systemu, to gangowcy są jego sztywnym kręgosłupem. Jak urzędnicy w Prusach, partyjny aparat w realsocjalizmie, armia w Korei Północnej. Kiedy przychodzą upały, gangowcy ze szczerą wdzięcznością snują w telewizjach wzruszające historie o dobrych szefach, którzy pozwolili im pracować bez krawatów, a nawet bez marynarek, a paniom bez rajstop.

Popołudniami dwie strony czwórpodziału spotykają się, odbierając dzieci z przedszkola lub robiąc zakupy w galerii. Gangowcy latem przypieczeni, a zimą wymięci. Krawaty rozluźnione. Rozpięte kołnierzyki koszul od garniturów. Poniżej mundurowych garsonek na damskich stopach miejsce szpilek zajmują buty do biegania. Teraz są pół funkcją i pół sobą. Jak mityczne fauny, pół ludzie pół kozły.

Ta sytuacja oddaje podwójną naturę społeczeństw późnej nowoczesności. Z jednej strony trwająca wciąż eksplozja wyzwolonego „ja”, hedonizmu, indywidualizmu otwierającego przestrzeń nieznanej w dziejach, napędzającej wzrost kreatywności. Z drugiej totalitarna struktura współczesnej wielkiej korporacji, stanowiącej podstawę światowej gospodarki. Z trzeciej demokratyczne państwo i jego instytucje, miotane między sprzecznymi gramatykami kultury. Między swawolnym, anarchizującym luzem a dyscypliną potężnych, bezosobowych struktur. Dialektyka tych nurtów stworzyła ekonomiczne i cywilizacyjne sukcesy paru ostatnich dekad.

Kobieta bardziej prywatna

Z grubsza w tym miejscu pojawia się problem krótkich spodni. Konkretnie męskich krótkich spodni. Bo kobiety w ramach emancypacji wywalczyły sobie prawo do kusych strojów. Ładne czy brzydkie – z kilkucentymetrowymi wyjątkami mogą publicznie odsłaniać, co chcą. Nikt poza betonem konserwy już nie śmie się na to oburzać. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś mężczyzna odważył się dziś skrytykować głębokie dekolty i krótkie szorty czy spódnice kobiet, pisząc o odrażającym, nieapetycznym widoku tłustych, spoconych ud oraz ramion albo obwisłych biustów, ledwie zakrytych koszulkami na symbolicznych ramiączkach. Feministki i feminiści daliby takiemu do wiwatu. I słusznie. Tylko korporacja może dziś bezkarnie wtrącać się do kobiecego stroju. O nas można wszystko bezkarnie powiedzieć i napisać. My, mężczyźni, zostaliśmy w tyle. Ale właściwie dlaczego?

Na pewno ma coś do rzeczy to, że kobiety z dobrych historycznych powodów zyskały status społecznej mniejszości w nowoczesnym świecie, kulturowo chronionej przed przemocą (także symboliczną) męskiej, rządzącej od pradawna „większości”. Ale większe znaczenie ma chyba dialektyka późnej nowoczesności, rozpiętej między coraz bardziej swobodnym „ja” a coraz bardziej totalną strukturą, między ekspresją a dyscypliną, między publiczno-formalnym a prywatno-wyzwolonym.

W tradycyjnej kulturze kobieta należała do sfery prywatnej, a mężczyzna do sfery publicznej. Kobieta to był dom, a mężczyzna – świat. Nominalnie ten podział został na Zachodzie zakwestionowany, ale z tyłu głowy siedzi. To sprawia, że w dialektyce współczesnej kultury kobieta w większym stopniu należy do porządku uwolnionego „ja”, a mężczyzna do porządku formalnej struktury. Kobieta może bardziej być sobą, a mężczyzna musi bardziej być funkcją.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną