Czarny wtorek w Suwałkach
Jerzy Brzeziński - prezydent Łomży, na konferencji prasowej dotyczącej budowy Via Baltica.
Krzysztof Kuczyk/Polityka

Jerzy Brzeziński - prezydent Łomży, na konferencji prasowej dotyczącej budowy Via Baltica.

Dwa potężne marsze uliczne sparaliżują w pierwszy wtorek listopada tego roku główną drogę przejazdową przez Suwałki w proteście przeciwko rządowym planom inwestycyjnym, dotyczącym budowy dróg w Polsce w latach 2014–20. W myśl planów budowa słynnej Via Baltica – z centrum kraju do granicy z Litwą – została wpisana na listę rezerwową, co oznacza, że raczej nie powstanie do 2020 r. Jednak mieszkańcom Suwałk nie chodzi nawet o całą drogę, tylko o jej część, a mianowicie – obwodnicę Suwałk, na którą czekają już od 30 lat. Budowa tej obwodnicy miała się znaleźć już w założeniach na lata 2011–15, a teraz nie znalazła się nawet w planie na lata 2014–20. Mieszkańcom Suwałk w końcu puściły nerwy. Społeczny Komitet Wspierania Budowy Obwodnicy Suwałk zamierza wziąć sprawy w swoje ręce, a ponieważ negocjacje, prośby, a nawet groźby nic dotąd nie dały – zapowiada blokadę miasta. Pierwszą we wtorek 6 listopada, a jeśli protest nic nie da, zorganizuje kolejne blokady. Aż do skutku.

Rzeczywiście Podlasie nie ma szczęścia do inwestycji drogowych. Kilka lat temu przeżywaliśmy wojnę o Rospudę, czyli zaplanowanie obwodnicy Augustowa tak, by omijała unikalne torfowiska. W spór o przebieg obwodnicy włączyła się Unia. Trzeba było wielu lat kłótni i awantur (w tym przywiązywania się ekologów do drzew nad Rospudą), by inwestor zmienił plany i wytyczył trasę obwodnicy obok torfowisk, przesuwając ją nieco na zachód (słynna trasa przez Raczki). Można to było zrobić w miesiąc, ale trwało wiele lat i obwodnica Augustowa, choć już ostatecznie zaplanowana – jeszcze nie powstaje. Nie wiadomo nawet, kiedy powstanie.

W Suwałkach, w odróżnieniu od sytuacji wokół Augustowa (gdzie stoczono walkę na śmierć i życie o przyszłość takich gatunków, jak: miodokwiat krzyżowy, dzięcioł białogrzbiety czy obuwik pospolity), chodzi przede wszystkim o ludzi. Ponieważ ważna droga krajowa (nr 8), biegnąca do granicy z Litwą, przechodzi przez samo centrum miasta – praktycznie nie da się w nim żyć. W ciągu doby przez Suwałki przejeżdża tranzytem 26–30 tys. pojazdów, w większości tirów. To więcej niż w Augustowie. Na trasie nr 8 z Białegostoku i nr 61 z Łomży do przygranicznego Budziska (czyli przez Suwałki) w latach 2002–12 wydarzyło się prawie 20 tys. kolizji i prawie 2 tys. wypadków drogowych. Zginęły w nich 423 osoby, a ponad 2 tys. odniosło rany. Droga przez Suwałki nie jest przystosowana do takiego natężenia ruchu dużych ciężarówek, trzeba ją wciąż naprawiać. Do tego dochodzą spaliny, hałas, nieustanne zagrożenie, a nawet utrata wartości gruntów w pobliżu drogi – tego wszystkiego w mieście mają już dosyć. Trudno się dziwić, że mieszkańcy, wiedząc, że będzie tak jeszcze minimum przez osiem lat, gotowi są protestować na ulicach.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną