Kraj

Bez e-dymka

Zakaz dla e-palaczy w Warszawie

Warszawscy radni przegłosowali zakaz palenia elektronicznych papierosów w środkach komunikacji publicznej. Zakaz, który będzie obowiązywał od 1 stycznia 2013 r., dotyczy też przystankowych wiat.

E-papierosy wciąż jednak można palić w restauracjach, pubach czy w kinach. Chociaż niewiadomo jak długo. Nie emitują dymu – tylko jego namiastkę – ale to i tak podróżnym przeszkadzało, więc się skarżyli. Stąd zakaz.

Elektroniczne papierosy – wymyślone kilka lat temu przez jakiegoś sprytnego Holendra – są produkowane w Chinach. Jest wiele modeli tych papierosopodobnych urządzeń. Generalnie jednak, wszystkie składają się z: baterii, układu elektronicznego z małą grzałką i pojemniczka z liquidem, zawierającym przede wszystkim glikol propylenowy oraz glicerynę. Zawierają także nikotynę w kilku stężeniach (ale są też liqudiy całkowicie jej pozbawione) oraz zapach, który może być tytoniowy, ale też każdy inny.

W wielu państwach Europy coraz częściej palacze stają się e-palaczami. Po pierwsze, traktują e-papierosy jako zdrowszy substytut papierosa klasycznego. W e-papierosach nie ma bowiem procesu spalania, więc nie powstają substancje smoliste – najbardziej trujące w normalnych papierosach.  Układ elektroniczny atomizuje cząsteczki liquidu, zamieniając je w postać przypominającą dym, następnie grzałka ten niby dym podgrzewa i można się czymś takim zaciągnąć jak normalnym papierosem. Wydychana jest para wodna. Czy są w niej resztki nikotyny? Trudno powiedzieć – jeśli nawet, to raczej śladowe.

Kolejna grupa e-palaczy to osoby, które pragną rzucić nałóg palenia i traktują elektroniczne papierosy jako dobry sposób, by z czasem w ogóle przestać palić cokolwiek.

Branża rozwija się w astronomicznym tempie. Szacuje się, że w przyszłości e-papierosy zaczną skutecznie konkurować z wyrobami przemysłu tytoniowego, a z czasem nawet będą je wypierać. Poza tym e-palenie jest znacznie tańsze niż palenie drożejących niemal z miesiąca na miesiąc zwykłych papierosów.

E-papierosy mają więc wiele zalet. Przede wszystkim na pewno są o wiele mniej szkodliwe dla palącego (stopień tej szkodliwości nie został jeszcze przez naukę dokładnie określony) i praktycznie nieszkodliwe dla otoczenia.

Decyzja warszawskich radnych jest dość osobliwa. Otóż nie podają oni żadnych argumentów merytorycznych, np. dotyczących szkodliwości wydychanej podczas e-palenia pary wodnej. Decyzję podjęli w imieniu pasażerów, którym e-palacze po prostu przeszkadzają. W takim razie radni powinni też zakazać rozmów przez telefony komórkowe w środkach masowej komunikacji, bo wielu pasażerom rozmowy takie, zwłaszcza głośne, angażujące mimo woli uwagę osób trzecich bardzo przeszkadzają. Również powinni zakazać używania niecenzuralnych słów lub spożywania kanapek z salcesonem. Mnie np. zapach salcesonu niemal zabija. Zwracam się zatem do warszawskich radnych z wnioskiem, by ustanowili zakaz jedzenia kanapek z salcesonem w warszawskich tramwajach, autobusach, pociągach i metrze.

Bo właściwie dlaczego zakaz taki nie mógłby zostać wprowadzony?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną