Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Siwiec na stole

SLD stracił ważnego polityka

Informacja, że eurodeputowany Marek Siwiec złożył na ręce Leszka Millera rezygnację ze swojego członkostwa w SLD jest zastanawiająca i rodzi wiele pytań.

Wiadomo, że ten doświadczony polityk, zawsze blisko związany z Aleksandrem Kwaśniewskim, nie powoduje się jakimiś chwilowymi emocjami, że swoją decyzję przemyślał i zamierza nadać jej wymiar szerszy. Tym bardziej, że ulokowany na dobrej posadzie w Parlamencie Europejskim miał ten luksus, by spokojnie czekać tych kilka lat na nową odsłonę wyborczą i wewnątrzpartyjną.

W oświadczeniu, które złożył publicznie, powiedział, że swoim gestem protestuje przeciwko dzisiejszej polityce SLD, która – jego zdaniem - zamknęła się w jałowej opozycyjności, bez pomysłu, ani dobrej woli do nawiązania autentycznej współpracy z Ruchem Palikota. Poza tym nie odpowiada pozytywnie na inicjatywy i zachęty Aleksandra Kwaśniewskiego do budowania szerokiego porozumienia środowisk lewicowych.

Jak przecież wiadomo nie od dzisiaj, wedle planu byłego prezydenta, istnieje potrzeba i możliwość stworzenia jakiejś siły politycznej, która by w najbliższych latach w sposób istotny zaburzyła dwubiegunowy układ Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Najwidoczniej w środowisku politycznym Kwaśniewskiego nie uznano za taki przełom, za taki początek nowej polityki SLD jej niedawne „antyfaszystowskie” zbliżenie z Palikotem, co niektórzy odebrali właśnie za świadectwo owego początku i twórcze przełamanie lodów.

Jasne, nie można wykluczyć, że wpływ na decyzję Siwca miały też i inne powody, jakieś zawirowania w samym SLD, jakieś napięcia i konflikty, być może ambicjonalne, a też osobiste rokowania europosła co do jego dalszej kariery pod Leszkiem Millerem. Jak by nie było, demonstracyjne opuszczenie SLD przez Marka Siwca stawia przed tą partią konieczność - coraz bardziej krzyczącą - wyznaczenia jakiegoś planu marszruty na najbliższe miesiące, wykreowania nowej polityki. Bo ta, którą widzimy, zdaje się być całkowicie już zamknięta i anachroniczna.

Czy da się z pamięci zacytować jakikolwiek świeży pomysł tej partii, jakikolwiek jego zarys, coś własnego i oryginalnego? Tym to mizerniej wygląda, jak się porówna energię Sojuszu i jego lidera z tym, co dzieje się ostatnio choćby w PSL. Nie ma oczywiście żadnej gwarancji, że inicjatywa Aleksandra Kwaśniewskiego oraz jego osobista aktywność (jeśli byłby jeszcze w stanie oddać się aktywnie w służbę takiej idei) zapewniałaby sukces, ale co najważniejsze, ona jest, leży na stole. Marek Siwiec jak te nożyce walnął w stół.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną