Kraj

Korwinizm wiecznie żywy

Korwin-Mikke - duchowy ojciec prawicy

Na Facebooku stronę JKM lubi ponad 90 tys. osób. Więcej niż analogiczne strony Platformy, PiS, SLD i PSL razem wzięte. Na Facebooku stronę JKM lubi ponad 90 tys. osób. Więcej niż analogiczne strony Platformy, PiS, SLD i PSL razem wzięte. Bartłomiej Zborowski / PAP
Janusz Korwin-Mikke to prawdziwy fenomen. Mimo swojego ekscentryzmu i radykalnych przekonań, wywarł silne piętno na polskiej polityce. Jest duchowym ojcem wielu polityków dzisiejszej prawicy.
Pod względem oczytania i sprawności językowej Korwin-Mikke bije na głowę większość współczesnych polityków.Bartłomiej Zborowski/PAP Pod względem oczytania i sprawności językowej Korwin-Mikke bije na głowę większość współczesnych polityków.

Artykuł w wersji audio

Co łączy europosła PO Sławomira Nitrasa z posłem PiS Arturem Górskim (tym od odkrycia, że zwycięstwo Obamy to koniec cywilizacji białego człowieka)? Polityka PiS Przemysława Wiplera, konserwatywnego posła PO Jacka Żalka i burmistrza Śródmieścia Wojciecha Bartelskiego z PO?

Wszystkich uwiódł kiedyś intelektualnie Janusz Korwin-Mikke. Epizody w UPR zaliczyli Julia Pitera i wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk, oboje w PO. Grupa „Unia Polityki Realnej – dawni członkowie” skupia na Face­booku prawie 300 osób. Z nostalgią wspominają czasy, gdy działali w tej partii, choć w zdecydowanej większości nie są już zapatrzeni w swego byłego lidera.

W Internecie można znaleźć filmik, gdzie o JKM ciepło wypowiadają się ludzie z różnych parafii. Muzyk i felietonista Krzysztof Skiba chwali go za ubarwianie sceny politycznej. Naszym Kmicicem obwołuje go showman Szymon Majewski, twierdząc przy tym, że na tle Bronisława Komorowskiego, Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Napieralskiego prezentuje się najrozsądniej. I wcale nie wygląda na to, żeby Majewski wówczas żartował.

To niewątpliwie ewenement. Jeszcze w 2010 r. prawie pół miliona Polaków potraktowało Korwin-Mikkego na tyle serio, że oddało na niego głos w wyborach prezydenckich. Pokonał wicepremiera Waldemara Pawlaka, wygrał z Andrzejem Olechowskim. „Dlaczego prezydentem nie jest Janusz Korwin-Mikke?” – wołał na koncercie O.S.T.R., uchodzący za jednego z najinteligentniejszych polskich raperów.

Na Facebooku stronę JKM lubi ponad 90 tys. osób. Więcej niż analogiczne strony Platformy, PiS, SLD i PSL razem wzięte. Zbliżoną, choć nieco mniejszą liczbę fanów ma tylko Ruch Palikota.

Dlaczego akurat ten radykał – wyzywający przeciwników od faszystów, antydemokrata odnoszący się z pogardą do niepełnosprawnych, niedawny sojusznik wszechpolaków i Obozu Narodowo-Radykalnego – tak przyciąga ludzi? Co takiego jest w korwinizmie?

Biografia polityczna JKM w III RP niewiele pomaga. Historia UPR – partii, z którą jest najsilniej kojarzony – to ciąg rozłamów, przerywanych przegranymi kampaniami wyborczymi. Korwin-Mikke posłem był raz, później przegrywał wszystkie możliwe wybory – prezydenckie (czterokrotnie), parlamentarne, na prezydenta Warszawy, uzupełniające do Senatu…

W ciemno można założyć, że jak Korwin-Mikke z kimś współpracuje, to zaraz się z nim pokłóci. Latem narodowcy z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR wyrzucili go z komitetu honorowego Marszu Niepodległości. Mieli powody – nazwał maszerujących „narodowymi socjalistami”, a poza tym dowodził w „Najwyższym Czasie!”, że gen. Sławomir Petelicki nie popełnił samobójstwa, lecz został zamordowany, a motywem zbrodni był lęk przed tym, że generał tak poprowadzi Marsz Niepodległości, że obali obecną władzę.

Ale regularnie przegrywających wybory prawicowców, kłócących się z innymi prawicowcami, w III RP nie brakowało; żaden nie osiągnął tej specyficznej sławy, jaką cieszy się JKM.

Zdrowi, silni, zaradni

Korwinizm opiera się na dwóch fundamentach. Jeden to radykalny liberalizm w sferze gospodarczej. Państwa ma być jak najmniej. A jak mało państwa, to i minimalne podatki i zredukowana administracja. Jak najmniej zakazów – jak ktoś nie lubi zapinać pasów, to władzy nic do tego. Jak ktoś nie chce być w systemie ubezpieczeń – droga wolna, bo żadnych przymusowych ubezpieczeń być nie powinno.

Ale coś za coś. Państwo Korwin-Mikkego niewiele by od obywateli żądało, ale bardzo mało też by dawało. Niewiele poza bezpieczeństwem wewnętrznym (gwarantowałaby je m.in. kara śmierci) i zewnętrznym (silna armia zawodowa). W takim państwie najlepiej czuliby się ludzie zdrowi i zaradni; może dlatego wśród fanów JKM jest tylu młodych ludzi, którym imponuje kult siły, tężyzny i niezależności.

Drugi fundament korwinizmu to konserwatyzm. Najlepiej, żeby kobiety siedziały w domu i zajmowały się dziećmi. Związki homoseksualne – w żadnym razie, aborcja zakazana.

Poglądy te też nie są specjalnie oryginalne, choć mało kto prezentuje je tak konsekwentnie i tak barwnym językiem. Pod względem oczytania i sprawności językowej Korwin-Mikke bije na głowę większość współczesnych polityków.

Radykalizmem – także. Ale jemu uchodzi dużo więcej niż innym radykałom. Długo był postrzegany jako barwny element marginesu polityki. Jakoś go oswoiły oryginalność językowa, nieodłączna muszka i opinia ekscentryka. Wyskoki „kochanego wariata” (copy­right Ryszard Czarnecki) traktowane były zaś przez lata z przymrużeniem oka. Sam przyznaje, że jest radykalny. „Skrajność w dążeniu do prawdy nie jest grzechem” – przekonywał w rozmowie z wp.pl, już po publikacji POLITYKI, która zaliczyła go do pocztu polskich oszołomów.

Jak JKM wyrażał swój liberalizm i konserwatyzm? Okrągły Stół to zdrada, a obecnie rządzący są marionetkami tych, co w Magdalence zdecydowali o przyszłości Polski (Czesław Kiszczak, Adam Michnik, Lech Kaczyński). Unia Europejska to strefa eurosocjalizmu, w której 90 proc. ustawodawstwa „zostało żywcem wzięte z programu NSDAP, partii Adolfa Hitlera”. PO, PiS, SLD i PSL to „banda czworga”, partie nieznacznie się między sobą różniące, wszystkie szkodzące Polsce.

Współczesna demokracja jest okropna: „Jak może istnieć ustrój, w którym dwóch meneli spod budki ma dwa głosy, a profesor uniwersytetu ma jeden głos? Trzeba być idiotą, żeby chcieć w takim ustroju żyć”.

Korwin-Mikke nie jest przekonany, że kobiety nie są głupsze od mężczyzn. „Ponieważ, jak widać, niektóre białogłowy tego nie potrafią swym rozumem objąć, modyfikuję postulata moje: o posyłaniu kobiet na mammografię nie powinna decydować ustawa, nie powinna decydować kobieta – lecz Pan Małżonek!” – pisał na blogu. Geje, oznajmił Korwin-Mikke, to „banda chamów importowanych z zagranicy”.

Ostatnio najgłośniejszy był jego blogowy wpis o paraolimpijczykach: „Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych – a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów – i inwalidów, niestety”. I jeszcze: „Kiedy kobieta ma pryszcz na twarzy – stara się nie wychodzić z mieszkania. Podobnie z inwalidami”. Ten kult siły wielu ludziom skojarzył się z faszyzmem – publicznie powiedziała to np. Monika Olejnik – za co JKM straszył procesami.

Niezależnie od klasyfikacji, podobne poglądy łatwo usłyszeć od meneli spod budki z piwem; fenomen Korwin-Mikkego polega na tym, że on tymi od lat identycznymi tezami uwodzi coraz to nowych ludzi. Właśnie został felietonistą jednego z większych tygodników opinii – „Uważam Rze”. Jego fani na Facebooku to głównie ludzie młodzi (i, co nie zaskakuje, raczej mężczyźni niż kobiety).

My wszyscy z niego

W 2011 r., gdy organizował nową partię – Kongres Nowej Prawicy – ściągnął do Sali Kongresowej wiele gwiazd prawicy. Krzysztof Rybiński, ekonomiczny ulubieniec licznych, zwłaszcza prawicowych mediów, były wiceszef NBP, komplementował nowe ugrupowanie: „Mam nadzieję, że uda się przebić nowej partii z programem, który jest esencją demokracji i kapitalizmu. Bo dziś w Polsce mamy powracający socjalizm”.

Teraz Rybiński na pytanie o Korwin-Mikkego odparł: – Wiem już, jaki artykuł pan pisze. I nie chcę kontynuować tej rozmowy.

Powodzenia i sukcesów „ze wszystkich sił” życzył Rafał Ziemkiewicz, który skądinąd ma do JKM stosunek zniuansowany; napisał o nim raz w „Rzeczpospolitej”: „Pozostaje wciąż niedoścignionym wzorem, jak głosić najsłuszniejsze prawdy w taki sposób, żeby odstręczać nawet tych, którzy generalnie są do nich przekonani”.

Krzysztof Bosak, były szef wszechpolaków i były poseł LPR na kongres Nowej Prawicy, założył nawet muchę w uznaniu dla zasług Korwin-Mikkego. – Jako lider polityczny się nie sprawdził, ale zrobił dużo dla rozbudzenia wrażliwości konserwatywnej. Wychował wielu ludzi na prawicy i widzę przed nimi przyszłość – twierdzi dziś Bosak.

Artur Zawisza, były poseł PiS, tworzący obecnie ruch narodowy, na kongresie Nowej Prawicy powiedział o Korwin-Mikkem: „My wszyscy z niego” – opatrując to wyznanie deklaracją, że niekoniecznie oznacza to głosowanie na JKM w wyborach.

Zawisza pytany o fenomen korwinizmu: – Wszyscy wiemy, że jest barwnym, elokwentnym i sprawnym publicystą, ale najważniejsze jest co innego. Polskie środowiska opiniotwórcze są znacznie mniej etatystyczne, zapatrzone w państwo niż we Francji czy w Niemczech. Popularniejsze są idee liberalne, wolnorynkowe. To na pewno w jakimś stopniu reakcja na PRL, a to zakorzenienie się liberalizmu jest dziedzictwem dwóch ludzi: Leszka Balcerowicza, który oddziaływał na ludzi z mainstreamu, i Korwin-Mikkego właśnie, który miał wpływ na ludzi spoza układu.

Apostoł, nie papież

Ale, zdaniem Zawiszy, nie oznacza to wcale, że przed marzącym o władzy JKM roztaczają się jakieś świetlane perspektywy. – Przeorał świadomość Polaków, był apostołem, tyle że nikt nie chciał wybrać go na papieża. Na zawsze pozostanie byłym posłem UPR z lat 1991–93 – przewiduje Zawisza.

Dopóki nie było Ruchu Palikota, w liceach w próbnych wyborach triumfował Janusz Korwin-Mikke. Ten przekaz – „bądź wolnym człowiekiem” – przekonuje młodych ludzi, którzy poszukują ideału i zarazem mają mało zróżnicowany obraz świata – analizuje psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński. – Przed dojściem takich skrajności do władzy ratuje nas to, że młodzi ludzie dojrzewają i postrzegają świat w bardziej zniuansowany sposób.

Bo z korwinizmu się zwykle wyrasta, o czym opowiadają politycy Platformy i PiS. – Janusz Korwin-Mikke oferował łatwy zestaw poglądów, taki konserwatywny antykomunizm. Dla młodego człowieka, a ja byłem wówczas nastolatkiem, to było kuszące. Mam nadzieję, że niezbyt wiele we mnie zostało z korwinisty, gdyby było inaczej, to źle by o mnie świadczyło. Gdy patrzę na niego dzisiaj, potrafię przewidzieć każdą jego wypowiedź, zaskakują mnie jedynie jego ksenofobiczne poglądy, bo trudno je pogodzić z hasłami wolnościowymi – mówi POLITYCE Sławomir Nitras.

Do Korwina zaprowadziła mnie praktyka na pierwszym roku prawa w Krajowej Izbie Radców Prawnych. Usłyszałem, że jestem tu na miejscu pani Kasi, która już dostała się na aplikację i jak będę pracował tak jak ona, to za pięć lat też zostanę przyjęty na aplikację. Szybko zrozumiałem, że trzeba zaorać to miejsce i zacząłem rozglądać się za partią, która miałaby coś takiego w programie. A Korwin miał. Obrałem wtedy klasyczny kurs studenta-upeerowca, czytałem „Najwyższy Czas!”, potem do niego pisałem, chodziłem na spotkania, pomagałem w kampaniach wyborczych. Ale z czasem zrozumiałem, że to nie przystaje do polskich realiów. Odkryłem, że poza „mój portfel, moja sprawa, moja wolność” jest coś jeszcze, wspólnotowy wymiar polityki. I tak dla korwinistów stałem się socjalistą – wspomina Przemysław Wipler.

Jego kolega z PiS Artur Górski dopowiada: – Do UPR nie należałem, ale byłem naczelnym pisma „Pro fide, rege et lege”, które rozdawałem politykom. Kwartalnik spodobał się Januszowi Korwin-Mikkemu, który zaproponował mi rubrykę w „Najwyższym Czasie!”. Jestem wychowankiem dwóch polityków: od Korwin-Mikkego uczyłem się gospodarczego liberalizmu, od Marka Jurka – szacunku dla życia.

Mimo wszystkich głupstw, które nagadał, mam do Korwina wiele sympatii. Wszyscy pamiętają, jak drwił z niepełnosprawnych sportowców w czasie ostatniej olimpiady, ja pamiętam podobną wypowiedź z 2000 r., gdy kpił z tańczących na wózkach. To było w czasie kampanii prezydenckiej, byłem w ekipie rozklejającej plakaty i po tych słowach jeden chłopak powiedział „mam dość” i rzucił robotę. Warto jednak pamiętać, że część postulatów UPR została zrealizowana. Nie ma powszechnego poboru do wojska, podatek w praktyce jest liniowy, ograniczono podatek od dziedziczenia – kończy Wipler.

Kto wie, czy nie najciekawsze pytanie brzmi, jak wiele postulatów liberałów zostałoby zrealizowanych i czy mogłaby zaistnieć w Sejmie liberalno-konserwatywna partia, gdyby nie było Korwin-Mikkego i jego skrajności. Ważny polityk PO jest przekonany, że JKM zrobił bardzo dużo złego dla idei, które powinny mieć jakiegoś nieobciążonego dziwactwami reprezentanta. A Korwin-Mikke nadal nadaje…

Polityka 50.2012 (2887) z dnia 12.12.2012; Polityka; s. 20
Oryginalny tytuł tekstu: "Korwinizm wiecznie żywy"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dzisiejsza bieda jest inna. Pieniądze jej nie przegonią

Według GUS bieda jest w Polsce marginesem: w skrajnym ubóstwie żyje nieco ponad 4 proc. Polaków i tylko 6,5 proc. rodzin wielodzietnych. 500 plus poprawiło statystyki finansowe, ale ci naprawdę najubożsi bardziej niż pieniędzy potrzebują ludzkiej pomocy.

Juliusz Ćwieluch
26.03.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną