Rozmowa z Anną Grodzką, kandydatką na wicemarszałek Sejmu

Czasem mam dość
O politycznym teatrze z rocznej perspektywy - mówi Anna Grodzka.
„Polityka to gra emocji. Powinna być sztuką kształtowania stosunków społecznych i gospodarczych. Ale to nie u nas”.
Adam Chełstowski/Forum

„Polityka to gra emocji. Powinna być sztuką kształtowania stosunków społecznych i gospodarczych. Ale to nie u nas”.

„To mnie już męczy i denerwuje, że wszyscy chcą ze mną rozmawiać na temat transseksualności i odmienności”.
Justyna Drążek/EAST NEWS

„To mnie już męczy i denerwuje, że wszyscy chcą ze mną rozmawiać na temat transseksualności i odmienności”.

Joanna Podgórska: – Udało się już pani opancerzyć?
Anna Grodzka: – Jak to?

W początkach posłowania mówiła pani, że musi zbudować pancerz chroniący przed drwinami i złośliwościami, które słyszy pani w Sejmie.
W pewnym sensie się udało, ale nie do końca. Trzeba na to dużo siły. Utrzymanie tego pancerza na skórze kosztuje. Uczę się hamowania emocji, tłumaczenia sobie, żeby wszystkiego nie brać do serca. Staram się.

Jest lepiej niż na początku?
Nie, chyba gorzej. Na początku było więcej euforii i optymizmu. Może mam mniej sił i energii. Może jestem już trochę zmęczona. Klimat społeczny też nie jest najlepszy. Do głosu dochodzą postawy coraz bardziej skrajne, konserwatywne, nienawistne wobec inności.

Ostatnio kibice pod hasłem „Stop tolerancji dla tolerancji” protestowali przeciw akcji „Lublin dla wszystkich”.
Niestety, trzeba ciągle stawiać temu czoła. Chociaż łatwiej byłoby poddać się ochocie, żeby komuś po prostu „przywalić”; choćby mocnym tekstem.

Miała pani ochotę?
Oczywiście. I to nie raz. Wiele razy spotykałam się z atakami na osoby LGBT czy na mnie osobiście. Muszę się powstrzymywać i reagować spokojnie. Jest gorzej, niż było. Dochodzi do głosu skrajna prawica. Co prawda słyszę komentarze uspokajające, ale one mnie nie przekonują. Zdarzają się sytuacje, gdy na ulicy czuję się zagrożona. Spotkania z ogolonymi na łyso młodzieńcami w ciemnej uliczce to nie są momenty bezpieczne. Na szczęście kończyło się na wrogich komentarzach, ale bywało, że mi miękły nogi. Na moje spotkanie w Oświęcimiu przyszła grupa zakapturzonych chłopaków, żeby trochę pokrzyczeć. Do biura poselskiego wrzucono mi bombę dymną. Trudno się nie bać, ale z drugiej strony lęk nie może nami kierować.

W sferze publicznej to agresja wer­bal­na. Było tego trochę: wypowiedź posła Wiplera o „tzw. Annie Grodzkiej”, „przebrany mężczyzna” Terlikowskiego czy zwrot „proszę pana” z ust posła Dziedziczaka. Który moment był najtrudniejszy?
Chyba wypowiedź Janusza Korwin-Mikkego.

„Grodzkie mnie brzydzi, jego miejsce jest w cyrku, a nie w Sejmie”.
Tak. Ale to też zależy, od kogo słyszy się takie słowa. Nawet delikatna krytyka od kogoś bliskiego, do kogo ma się szacunek, potrafi powalić. A od kogoś, kogo się nie uważa za autorytet, mówiąc delikatnie, nawet strzelanie z armat nie jest takie bolesne. Staram się to tak traktować.

Przecież Korwin-Mikke doprowadził panią do łez.
Wtedy tak, bo ja to jednak przeżywam, ale staram się pohamować. Tłumaczę sobie, że to bez znaczenia. To część tego pancerza. W Sejmie jest łatwiej, bo mam poczucie, że to teatr, w którym biorę udział. Ci sami ludzie, z którymi rozmawia się w kuluarach czy restauracji, kompletnie się zmieniają, gdy dostaną się pod oko kamer. Zaczyna się spektakl, w którym jest więcej agresji, teatralnej nienawiści, nieprzyjaznych aktów. W sytuacjach pozamedialnych zdarza mi się ciągle słyszeć komentarze na korytarzu na temat mojego wyglądu, obserwuję złośliwe uśmieszki na mój widok. Część posłów PiS nadal nie mówi mi dzień dobry. Ale z otwartą agresją się w Sejmie nie spotkałam. Nie czuję jakiejś nagonki. Na początku było zdziwienie, każdy chciał zobaczyć, jak też ja wyglądam. Pewnie wyrobił sobie jakiś pogląd, schował do kieszeni i zachowuje się w sposób cywilizowany. Chociaż, gdy w świetle kamer wygłaszam jakiś kontrowersyjny sąd, to przy okazji walki opcji politycznych może mi się też dostać za „niedookreśloną” płeć.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną