Kraj

Plus Kwaśniewski

Kwaśniewski + Palikot + Siwiec = Ruch Europa+

Po spotkaniu w trójkącie Kwaśniewski-Palikot-Siwiec b. prezydent oświadczył, że stanął na czele Ruchu Europa Plus i być może stworzy wspólną centrolewicową listę do europarlamentu.

Od czasu afery z Wandą Nowicką, która miała kilka odsłon i znaczeń, ale przede wszystkim zdawała się zgruchotać szanse Ruchu Palikota na odegranie jeszcze jakiejś poważnej roli w tworzeniu formacji centrolewicowej, trwała interesująca rozgrywka polityczna. I akcja dobijania Palikota z Leszkiem Millerem w roli głównej, który robił coraz wyraźniejsze miny i wrażenie, że już czuje się triumfatorem i najbardziej zręcznym z graczy.

Przed zapowiedzianym spotkaniem Kwaśniewskiego z Palikotem Miller sam doprowadził do swojego spotkania z byłym prezydentem, co można było uznać za odebranie poparcia dla idei absolutnie i wyłącznie samodzielnego żywota i dalszego trwania SLD. Czyli poza i przeciwko jakiejkolwiek koncepcji szukania wspólnej formacji centrolewicowej, a wcześniej wspólnej listy w wyborach parlamentarnych. A zwłaszcza z Ruchem Palikota.

I wszystko niby dobrze Millerowi szło, gdy wreszcie doszło do spotkania w trójkącie Kwaśniewski-Palikot-Siwiec, po którym b. prezydent oświadczył, że stanął na czele Ruchu Europa Plus i być może powstaną listy wyborcze tego ruchu do europarlamentu.  Mają być one tworzone przez różne środowiska według zasady przyciągania, ale – co najbardziej widome – również przez Ruch Palikota, z otwartym zaproszeniem także dla SLD. Akcją tą  pokierować ma Marek Siwiec, świeży dysydent z SLD. Ma też być aktywny Ryszard Kalisz.

Aleksander Kwaśniewski przeskoczył piaskownicę, w której bawili się razem Palikot z Millerem, i spróbował pokazać, czy może raczej przypomnieć  lewicy, że powinna widzieć przyszłość w perspektywie szerszej. I rzeczywiście jakoś tak inaczej to brzmiało i wyglądało niż w codziennych popisach wielu oratorów politycznych. A tego stylu typowej gadaniny politycznej chyba najbardziej efektownym popisem było wystąpienie młodego sekretarza od Millera (w zastępstwie, bo pan przewodniczący - niejako w osłupieniu - demonstracyjnie zamilkł), który wylał kubły pomyj na Kwaśniewskiego i Palikota. Chwilę później podobne komentarze wygłosili inni działacze Sojuszu. Humorystycznie to wyglądało, gdy w tym tonie wystąpił choćby Grzegorz Napieralski, który w odróżnieniu od Kwaśniewskiego nigdy swojej partii nie dał żadnego plusa.

To nawet nie chodzi o ten przeskok i oderwanie się od partykularnej gry partyjnej, a o pewną koncepcję i jej horyzont polityczny. O próbę poszerzenia oferty i płaszczyzny programowej i próbę wyjścia do różnych środowisk i do różnych wrażliwości. I o metodę polegającą na łączeniu i przełamywaniu wykluczania. Wreszcie - o ideę europatriotyzmu.

W każdym razie coś zawiało i jakieś drzwi zostały odkluczone. I znowu Miller i Palikot mają szanse to przepięknie zmarnować.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną