Kraj

Komendant bez prawa jazdy

Krzysztof Gajewski, pierwszy zastępca komendanta głównego policji. Krzysztof Gajewski, pierwszy zastępca komendanta głównego policji. Tomek Pikuła/Forbes / Newspix.pl
Nadinspektor Krzysztof Gajewski, pierwszy zastępca komendanta głównego policji, często opisywany jest na policyjnych forach. Podwładni na różne sposoby komentują fakt, że zwierzchnik drogówki nie ma prawa jazdy.

Juliusz Ćwieluch: – Panie komendancie, czy pan zawsze jeździ przepisowo?
Nadinspektor Krzysztof Gajewski, zastępca komendanta głównego policji: – Po pierwsze, nie mam prawa jazdy.

Zabrali panu?
Nie, nie zabrali. Kurs na prawo jazdy zdałem, bo taki był wymóg ukończenia szkoły policyjnej. Natomiast nie odebrałem tego dokumentu, ponieważ za kierownicą nie czuję się najpewniej i nie ciągnie mnie do jeżdżenia samochodem. Jeżdżę na rowerze.

Od ponad roku podlega panu również drogówka. Nie kusi pana, żeby pokazać podwładnym, że pan też potrafi?
Odpowiadam nie tylko za drogówkę, ale również za główny sztab policji, biuro operacji antyterrorystycznych, przewodników psów, policję wodną – a nie jestem komandosem, przewodnikiem psa służbowego czy motorowodniakiem. Jestem policjantem. Ale nie uważam, żeby prawo jazdy było mi niezbędne do zarządzania siłami policyjnymi.

Ale w Gdańsku jako komendant miejski jeździł pan służbowym skuterem.
Jeździłem skuterem, który miał pojemność i prędkość ograniczoną konstrukcyjnie tak, aby można było z niego korzystać bez żadnego dokumentu uprawniającego do jazdy. Nawet brałem udział w tzw. zdarzeniu drogowym, kiedy kierujący samochodem wyjechał mi z podporządkowanej. Musiałem w kontrolowany sposób położyć skuter, żeby nie doprowadzić do zderzenia. Jednak do samochodu mnie nie ciągnie. Mam takie przeświadczenie wewnętrzne, że nie chcę stanowić zagrożenia dla innych na drodze. Realnie oceniam swoje możliwości.

Jednak samochód pan ma?
Jestem współwłaścicielem, ale to żona prowadzi.

rozmawiał Juliusz Ćwieluch

Polityka 22.2013 (2909) z dnia 27.05.2013; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną