„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

Publicyści POLITYKI o nowelizacji budżetu. Zaboli?

John Smith / Corbis
Ostre hamowanie gospodarki, a może recesja? Wzrośnie bezrobocie? A przede wszystkim - czy możemy mieć pretensje do rządu, że wcześniej nie zareagował na problemy budżetu państwa? I czy zareagował dobrze? Na te pytania starali się odpowiedzieć publicyści POLITYKI na antenie Radia TOK FM.

Zapowiedziana przez rząd nowelizacja budżetu była jednym z głównych tematów dyskusji publicystów w ostatnich „Porankach” Radia Tok FM. Przypomnijmy: w kasie państwa brakuje 24 mld zł. Dziurę rząd chce załatać na dwa sposoby – oszczędzać na wydatkach, co da 8 mld zł., ale przede wszystkim zamierza zwiększyć deficyt o 16 mld zł.

Zdaniem redaktora naczelnego POLITYKI Jerzego Baczyńskiego nowelizacji należało się spodziewać, bo poprzedzała ją dość spójna sekwencja wydarzeń: - Już w momencie powstawania budżetu większość ekspertów mówiła, że założenia, które przyjął Rostowski, zakładając wyższy wzrost gospodarczy i wyższą inflację , są nierealistyczne – przypomniał publicysta. - Nie podejrzewam, że minister był głuchy na te opinie i nie wiedział, że trochę z tymi założeniami przestrzelił. Była to decyzja całkowicie świadoma – dodał.

Jak zauważył Baczyński, budżet państwa jest konstruowany dość specyficznie. - Jeśli chodzi o wydatki jest dosyć sztywny, ale w przypadku dochodów jest prognozą. Prognozą zapisaną w tych założeniach - tłumaczył. Bardziej optymistyczna prognoza dawała zaś ministrowi większą swobodę w wydatkach. Bo – jak stwierdził Jerzy Baczyński - gdyby Rostowski przyjął to, czego się spodziewał, czyli niższe wpływy, musiałby skonstruować budżet bardziej restrykcyjny właśnie po stronie wydatków. - A cała polityka rządu i Rostowskiego jest taka, by chronić wydatki. W tę samą stronę zmierza tryb wprowadzenia tej nowelizacji - zaznaczył. - Rostowski przyjął, i jest to w Europie dosyć powszechnie akceptowane, przez nasz rząd na pewno, że w fazie dekoniunktury nie można zbyt mocno zaciskać pasa, nie można iść drogą Grecji.

- Dlatego ten tryb nowelizacji przeciętnego obywatela praktycznie nie dotknie. Skutki polityczne właściwie będą żadne – stwierdził naczelny POLITYKI.

Z kolei według Jacka Żakowskiego, gospodarza piątkowego „Poranka” kluczowa dla skutków jest odpowiedź na pytanie, jakiego rodzaju cięcia rząd będzie robił. - Czy kupimy mniej przysłowiowych armat z Finlandii, wtedy niech się Finowie martwią, czy też będziemy budowali mniej dróg polskimi łopatami. Rząd nie chce na ten temat powiedzieć ani słowa, a od tego zależy, czy odczujemy w Polsce efekt recesyjny – przewiduje Żakowski.

Wątpliwości, czy koszty społeczne rzeczywiście będą zerowe ma Wiesław Władyka: – Trudno w to uwierzyć, choć premier twierdzi, że ludzie to odczują w najmniejszym stopniu.

Goście Jacka Żakowskiego zastanawiali się również, jakie polityczne wstrząsy będą towarzyszyć uchwalaniu zmian w budżecie. - Pan Gowin nie jest zachwycony tą nowelizacją. I jeszcze mamy PSL. Czy można uskładać większość? Nie mam pewności, czy się uda - powątpiewał Żakowski.

Według Władyki jednomyślność posłów PO zależy od kalendarza wyborczego. - Nie wyobrażam sobie, żeby Jarosław Gowin i jego frakcja wyłamała się z dyscypliny przed ostatecznym rozstrzygnięciem wyborów przewodniczącego PO. Bo byłoby to odebrane przez partyjny elektorat jako zachowanie nielojalne - podkreślił.

Nie do końca pewna jest też postawa opozycji. Zdaniem Żakowskiego w szczególnie trudnej sytuacji może znaleźć się PiS. - Wyobraźmy sobie: protestujący związkowcy przychodzą pod Sejm, krzyczą: Dajcie nam pieniądze! A premier odpowiada: Nie mogę, bo Jarosław Kaczyński nie pozwala nam na nowelizację budżetu. I Kaczyński będzie musiał głosować za, żeby pójść na rękę Piotrowi Dudzie. To perwersyjna sytuacja.

Więcej na temat nowelizacji budżetu na stronie Radia TOK FM oraz w programach Janiny Paradowskiej i Jacka Żakowskiego.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak zostałem obrońcą życia. Reporter „Polityki” na szkoleniu antyaborcyjnym

Projekt ustawy zakazującej aborcji, homofobusy, banery ze zdjęciami abortowanych płodów. By przebić się ze swoim przekazem, Fundacja Pro – Prawo do życia idzie szeroko. Szeroko też werbuje, bo również wśród dziennikarzy „Polityki”.

Mateusz Witczak
03.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną