Polityczna historia tęczy z placu Zbawiciela

Tęcza na miarę naszych możliwości
Miała być radosna, pełna nadziei i po prostu piękna. A potem zaczęła płonąć, stając się symbolem walki i podziału Polski na tolerancyjną i homofobiczną.
Na pl. Zbawiciela 11 listopada stał tylko jeden policyjny radiowóz, chyba pusty, bo policjanci nie pospieszyli na pomoc strażakom.
Małgorzata Gendlek/Agencja Gazeta

Na pl. Zbawiciela 11 listopada stał tylko jeden policyjny radiowóz, chyba pusty, bo policjanci nie pospieszyli na pomoc strażakom.

[W czwartek, 7 sierpnia 2014 r., tęcza po raz kolejny zapłonęła, spłonęło kilka metrów kolorowej instalacji. Ogień – podłożony najprawdopodobniej przez dwóch pijanych mężczyzn – zauważył strażnik na monitoringu miejskim. Według wstępnych ustaleń znajdujący się w pobliżu strażnicy miejscy nie zareagowali. Podejrzanych o podpalenie zatrzymała policja, która wyjaśnia, jak doszło do podpalenia i dlaczego strażnicy nie interweniowali.]

Konstrukcja stalowa, osadzona na środku zielonej wysepki na warszawskim pl.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj