Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ahoj!

Pies czyli kot

Nadzieja umiera ostatnia, dlatego żadnego chorego nie wolno jej pozbawiać.

Tę piękną humanitarną zasadę przyjęło Ministerstwo Zdrowia i aby przedłużać pacjentom nadzieję, postanowiło rozpoczynać leczenie chorych najpóźniej, jak tylko można. NFZ pięknie wykonał ten program. Piękno polega na prostocie pomysłu. Fundusz nie wykorzystał w 2012 r. 400 mln zł zaplanowanych na leczenie pacjentów. Ale to dopiero początek. Na refundacji leków zaoszczędzono 1,8 mld zł. 2,2 mld zł zrobiło ogromne wrażenie nawet na niedających się uwieść emocjom kontrolerach NIK. Izba pozytywnie oceniła wykonanie planów finansowych NFZ w 2012 r. Szczególnie „rzetelne prowadzenie sprawozdawczości” bardzo ujęło sprawdzających. By jednak nie narazić się na zarzuty, że te oszczędności doprowadzają do tragedii w wielu tysiącach polskich domów, w raporcie Izby dodano, że „czas oczekiwania na usługi medyczne jest w dalszym ciągu zbyt długi”. I tu podano przykład: 400 tys. osób czeka na operację zaćmy, każda przeciętnie 1,5 roku. Można kwękać, ale daje to jednak całej oczekującej grupie 600 tys. lat nadziei, że ich wzrok się poprawi.

Panie premierze, niech panu nie przyjdzie do głowy zwolnić kiedykolwiek ministra Arłukowicza. Skoro Ministerstwo Zdrowia przynosi rocznie ponad 2 mld zysku – a to nie jest pewnie ostatnie słowo urzędników – to lepszego pan nie znajdzie. Ludźmi nie ma co się przejmować. Już ja ich znam. Zawsze zrobią panu na złość i będą chorować.

Były premier i obecny gospodarczy doradca rządu w studiu TVN24 wykonał piękny pokaz. Kilka drewnianych klocków wyciągnął spod stolika niczym królika z cylindra i ustawił je w dwie kolumny. Jedna, sporo niższa, przedstawiała nasze budżetowe wpływy, a druga wydatki – na edukację, wojsko, zdrowie, OFE. Prestidigitator Jan Krzysztof Bielecki, bo to on był właśnie, zdjął z wyższej kolumny klocek OFE… i tu padły słowa: wartość klocka OFE to koszt budowy autostrady Kraków–Gdańsk. Lepiej za te pieniądze zbudować autostradę, niż przeznaczać je na towarzystwa emerytalne. Oczywiście, że lepiej. Po co emerytowi pieniądze, on przecież może żyć nadzieją. I proszę, jakie to wszystko proste. Mój przyjaciel Jerzy Dobrowolski w filmie Barei w ciągu sekundy przeniósł w dwóch palcach jezioro na drugą stronę ulicy. Doradca rządu zakończył półtora roku dyskusji, kłótni i zaklinań na temat pieniędzy z OFE w identyczny sposób.

To tyle rząd. Opozycja też nie zasypia gruszek w popiele… Co ja gadam. Jabłek nie zasypia. Jarosław Gowin utworzył nową partię. Jej symbolem jest zielone jabłko w kształcie Polski, bo Polskę trzeba zmieniać i my ją zmienimy – powiedział ojciec założyciel. Ta partia zatrzęsie Polską – wykrzykiwał Przemysław Wipler. Program? Palce lizać. Pięć palców pokazał Gowin i nazwał je: ojciec, matka, trójka dzieci. I to będzie pięć głosów w wyborach. Samotna matka z ósemką dzieci to 9 głosów w wyborach. Ksiądz z dwójką… o, przepraszam, wystarczy tych przykładów. Ta rewolucja w systemie wyborczym ma wspierać polską rodzinę. Tak się szczęśliwie składa dla Gowina, że Polacy piją coraz więcej cydru. Tyle że to trunek ze sfermentowanych jabłek. Z tego, co mówią założyciele Polski Razem, można wyczuć, że fermentacja już się zaczęła.

Prezes PiS po walce o wolną Ukrainę niemal 3-letnie wydatki z budżetu państwa przeznaczył na inwestycje. Tak, bilion złotych. Mówi, że wie, skąd je wziąć. Chwilowo jednak ma inne zajęcia. Ponieważ premier Tusk już prawie siedzi w więzieniu, Kaczyński musi jeszcze usunąć prezydenta, który ma „za mocno zaciągnięte hamulce”. Jak to się mawiało za moich szkolnych czasów: Ahoj, przygodo!

Polityka 50.2013 (2937) z dnia 10.12.2013; Felietony; s. 123
Oryginalny tytuł tekstu: "Ahoj!"
Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną