Protasiewicz i Kurski, czyli sztuka zagłuszania emocji

Seria poślich wrażliwości
Żyjemy w czasach, w których wagę emocji wywindowaliśmy pod samo niebo. Lecz jednocześnie chyba nigdy jeszcze nie byliśmy wobec nich tak bezradni.
Mirosław Gryń/Polityka

Poseł Jacek Protasiewicz na lotnisku odegrał scenariusz głośny, ale schematyczny. Znieczulił się nieco, po czym wystąpił w mniej drastycznej wersji tego, co często widuje się w tabloidach – gdy to człowieka w podkoszulku i kapciach wyprowadzają z bloku po tym, jak rzucił się z siekierą na sąsiadów. Coś się przelało, coś się skanalizowało. Poszło. Poseł Protasiewicz – nie tak znów trzeźwy – wykrzykiwał do celnika na lotnisku pełnym ludzi coś o „Heil Hitler!

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną