Kraj

Cywilizowana powódź 2014

Obecna powódź – inna niż wszystkie dotychczasowe

Bielsko-Biała. Rzeka Biała zbliżyła się do poziomów alarmowych. Bielsko-Biała. Rzeka Biała zbliżyła się do poziomów alarmowych. Marcin Łukaszewicz / Forum
Jeśli w ogóle da się o powodzi powiedzieć, że może być cywilizowana, to tegoroczna powódź w Polsce była taka. Czemu albo komu to zawdzięczamy? Być może pomógł fakt, że jesteśmy w szczycie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

Przede wszystkim to, co dzieje się obecnie, jest poważnym zagrożeniem powodziowym wynikłym z obfitości opadów na południu Polski. Raczej jeszcze nie powodzią. Stany rzek we wszystkich zagrożonych rejonach są kilkadziesiąt centymetrów niższe, niż to miało miejsce w 2010 r., gdy powódź rzeczywiście była groźna, wielka i poczyniła ogromne straty. Podobny katastrofalny żywioł nawiedził nas w 1997 r. W tym roku, choć opady na południu Polski wciąż są obfite, a na wschodzie synoptycy przewidują burze z ulewami, chociaż strażacy dwoją się i troją – tylko ostatniej doby interweniowali 5 tys. razy – sytuacja wydaje się opanowana. Dużych strat raczej nie będzie.

Jak nigdy wcześniej, prognozy zostały potraktowane bardzo poważnie i odpowiednio wcześniej uruchomiono służby, które zaczęły działać na zagrożonych terenach jeszcze przed wystąpieniem opadów. Czyli, jak mówi prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Witold Sumisławski – poprawiło się zdecydowanie prognozowanie. Poza tym odpowiednio wcześniej przygotowane zbiorniki retencyjne mogły szybko przyjąć nadmiar wód, co uchroniło wiele gospodarstw przed zalaniem. Oczywiście jest sporo zalań – tylko ostatniej doby w województwie małopolskim w wodzie znalazło się 960 budynków, ale to nic, gdy się porówna sytuację obecną z tą sprzed czterech lat.

Na południu, zwłaszcza w Małopolsce, 34 stany alarmowe wciąż są przekroczone na tamtejszych rzekach, z czego w większości przypadków na Wiśle i jej dopływach. Ale pracują tam strażacy niemal z całego kraju, a także inne służby mundurowe. Czyli, po pierwsze – mieliśmy sporo szczęścia, że opady, choć silne, nie były jednak długotrwałe, po drugie – wszyscy ci, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo powodziowe, zadziałali w odpowiednim czasie. Być może pomógł fakt, że jesteśmy w szczycie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Każdy kataklizm, który by nas dotknął i obnażył słabości organizacyjne służb, stałby się pewnie gwoździem do trumny przede wszystkim tych ugrupowań, które są u władzy. Czyli kampania wyborcza też mogła mieć spore znaczenie. To nie zmienia jednak faktu, że obecna prawie-powódź nie zaskoczyła nas tak, jak zwykle to bywało wcześniej.

Należy jednak pamiętać, że sezon powodzi opadowych dopiero się zaczął i będzie trwać jeszcze w czerwcu i w lipcu. Tymczasem znawcy zmian klimatycznych już od lat przewidują, że gwałtownych zjawisk pogodowych, w tym powodzi, będzie coraz więcej w wyniku ocieplenia klimatu. I jest ich coraz więcej. Im cieplej, tym więcej jest energii w atmosferze, która musi się jakoś uwolnić. I o tym wszyscy musimy pamiętać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

W ciągu roku wymarło nam miasto

W pandemicznych śmierciach Polska pobiła rekordy. W ciągu roku wymarło nam małe miasto wojewódzkie.

Paweł Reszka
06.05.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną