Kraj

„Kłamcoholik” z „błaznem”

SLD i Twój Ruch zapowiadają współpracę. A jeszcze niedawno...

Krzysztof Burski / Newspix.pl
Dziwne rzeczy dzieją się w Sejmie. – W obliczu afery podsłuchowej wcześniejsze urazy i niesnaski przestają mieć znaczenie – ogłosił Leszek Miller po rozmowie z Januszem Palikotem. Jak to? „Kłamcoholik” pogodził się z „błaznem dowodzącym naćpaną hołotą”? Z taką subtelnością panowie mówili o sobie jeszcze kilka miesięcy temu.

Teraz zapowiadają współpracę. SLD i Twój Ruch poprą wnioski o powołanie trzech komisji śledczych – dotyczących bezpieczeństwa państwa, gazoportu w Świnoujściu oraz rozmowy b. ministra transportu Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. W Sejmie jest wniosek PiS o odwołanie ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, a TR i SLD zamierzają wnioskować o odwołanie Radosława Sikorskiego.

Tyle znane fakty. Jeśli do tego ma się ograniczyć współpraca, to mamy do czynienia z teatrem. Czym będzie się różniło osobne popieranie wniosków o komisje śledcze od wspólnego? Czym się różni osobne poparcie lewic dla wniosku PiS o odwołanie Sienkiewicza od ich wspólnego poparcia? Głosów od tego nie przybędzie.

Najzabawniejszy jest oczywiście plan wniosku o wotum nieufności dla Sikorskiego. Poseł Andrzej Rozenek, ze swadą rozprawiający o tym pomyśle, albo nie zna konstytucji, albo podstaw matematyki. Żeby złożyć wniosek o odwołanie ministra, potrzebnych jest 69 posłów (konstytucja); TR i SLD mają ich 61 (matematyka).

O co więc chodzi? Być może obie partie doszły do wniosku, że wzajemny konflikt jest kompletnie bezsensowny, bo elektoratu od tego nie przybywa ani jednej, ani drugiej. Lewica jest w stanie tak mizernym, że realny stał się jej zanik. Palikot raz już progu nie przekroczył, Miller ma wynik jednocyfrowy i marne perspektywy na jego poprawę.

Platforma wciąż jest dużo silniejsza od SLD i TR razem wziętych; spychana na lewo przez umacniający się PiS może pożreć mniejszych konkurentów na lewicy. Miller i Palikot, rachitycznie, bo rachitycznie, ale starają się temu zapobiec.

Ale żeby cokolwiek z tego dotarło do opinii publicznej, potrzeba znacznie więcej niż kilku konferencji prasowych. Na razie mamy sytuację jak z rysunku Raczkowskiego, na którym rozmawia dwóch polityków: „przekazuję wam moją nicość w sondażach”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polsat skręca w prawo

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna light”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

Anna Dąbrowska
27.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną