Wysokie podwyżki dla członków komisji wyborczych. O ponad 100 procent
Osoby zasiadające w komisjach wyborczych podczas jesiennych wyborów samorządowych zarobią dużo więcej niż dotychczas. Ma to rozwiązać problem braku chętnych do pracy przy liczeniu głosów.
Osoby zasiadające w komisjach wyborczych podczas jesiennych wyborów samorządowych zarobią dużo więcej niż dotychczas.
Paweł Małecki/Agencja Gazeta

Osoby zasiadające w komisjach wyborczych podczas jesiennych wyborów samorządowych zarobią dużo więcej niż dotychczas.

Przed eurowyborami trzeba było wydłużyć termin rekrutacji do pracy w komisjach ze względu na brak chętnych. I to mimo niedawnej podwyżki wynagrodzeń obowiązujących w wyborach parlamentarnych, która wyniosła od 20 zł do 60 zł.   

W przypadku wyborów samorządowych diety członków komisji wzrosną pierwszy raz od ośmiu lat. I to znacznie. Przewodniczący komisji obwodowej otrzyma podwyżkę o 215 zł – ze 165 zł do 380 zł. Jego zastępca zarobi 330 zł (wcześniej było to 150 zł), a szeregowy członek – 300 zł (wcześniej 135 zł). – Wybory samorządowe to najbardziej pracochłonne wybory ze wszystkich, bo wyborcy wypełniają aż cztery karty do głosowania [do rad gmin, powiatu, sejmiku oraz wójta, burmistrza lub prezydenta – red.] – tak wysokość podwyżek tłumaczy Kazimierz Czaplicki, sekretarz PKW.

Poza tym zgodnie z nowym Kodeksem Wyborczym lokale wyborcze zamykane będą godzinę później niż kiedyś – o 21. Dlatego – jak twierdzi Czaplicki – ten dodatkowy nocny czas też należy wynagrodzić. – Pieniądze na podwyżki zostały zaplanowane w budżecie PKW na ten rok już dawno, ale ile dokładnie wydamy, zależy od tego, ilu członków będzie zasiadać w komisjach [może ich być od sześciu do dziewięciu – red.] – mówi Czaplicki.

Kandydatów do pracy w komisjach zgłaszają komitety wyborcze, które w danym okręgu zarejestrowały kandydata. Jeśli kandydatów jest więcej niż miejsc, skład komisji wyłania się w publicznym glosowaniu. Jeśli jest za mało chętnych, braki uzupełnia wójt, burmistrz lub prezydent (spośród osób ujętych w rejestrze wyborców; robi to do skutku, czyli aż osoba wyznaczona wyrazi  zgodę).

Kandydaci muszą spełniać absolutnie minimalne wymagania – mieć ukończone 18 lat, posiadać prawa publiczne oraz czynne prawo wyborcze. Nie ma np. limitu wieku, dzięki czemu w majowych eurowyborach w jednej z komisji zasiadł 94-latek. Nie ma też żadnych wymogów dotyczących wykształcenia (inaczej niż np. we Włoszech, gdzie komisjom wyborczym przewodniczą prawnicy, którzy sami dobierają sobie współpracowników). Członkowie komisji nie muszą również składać żadnego ślubowania, co jest praktykowane w innych krajach europejskich. Wprowadzenie takiego obowiązku postuluje również PKW ("by członkowie komisji zachowali rzetelność przy liczeniu głosów"), ale na razie nie ma na to szans - w Sejmie taki projekt dotychczas się nie pojawił.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną