Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Łuczek

Pies czyli kot

Optymizmem nie wieje i zdaje się, że szybko nie powieje w sytuacji międzynarodowej, gdzie terroryzm i brutalna, chamska siła mają się coraz lepiej. A w kraju mielenie ozorem zamiast roboty.

Poseł Jacek Protasiewicz jak zwykle w pełnej trzecioligowej formie. Poszło o drobiazg właściwie, bo o zapomniany wypadek prezydenta Wrocławia, który wymusił pierwszeństwo i przywalił w tramwaj służbowym autem. Motorniczy miał uszkodzony kręgosłup, 6 tygodni zwolnienia na rehabilitację, ale policja wypadek uznała za stłuczkę i po herbacie. Po co utrudniać prezydentowi start w kolejnych wyborach? Wypowiedział się w tej sprawie dziennikarz Michał Majewski – słusznie zresztą – że u nas dwie normy obowiązują, niestety, i że inni beknęliby bardziej za taką „stłuczkę”. Odpowiedział mu Protasiewicz: I oto „warszawka” wie lepiej, jak było... właśnie za to Was nie znoszą w kraju. We Wrocławiu jest inna cywilizacja i kultura na poziomie.

Smutne to, ale trudno się dziwić Protasiewiczowi, który już trochę wysokiej kultury – chyba jednak bardziej osobistej niż wrocławskiej – pokazał jakiś czas temu na pewnym lotnisku. Można tylko panu posłowi podziękować, że nie napisał na Twitterze o wysokiej kulturze prezydenta Wrocławia polegającej na aktywności, prężności i dynamice nawet w tak prozaicznych okolicznościach jak jazda samochodem. A tymczasem Hanna Gronkiewicz-Waltz nigdy nawet obtarcia nie miała, bo cała „warszawka” prowadzi ospale, asekuracyjnie i trwożliwie.

Inny przykład świetnego samopoczucia. Prokurator (nazwiska nie podaję, ale znam) szukał pewnej kobiety, która porwała własne dziecko. Rozwiodła się, byłemu mężowi przyznano pełną opiekę nad synkiem, ale ona uciekła z nim do Portugalii. Ojciec małego zawiadomił prokuraturę, podał nawet portugalski adres byłej żony. Ale prokurator ograniczył poszukiwania do Polski.

Polityka 35.2014 (2973) z dnia 26.08.2014; Felietony; s. 115
Oryginalny tytuł tekstu: "Łuczek"
Reklama