Grali jak zawsze, wygrali jak nigdy. Czy to już przełom?

Pigułka szczęścia
Patrząc na ten mecz z polskiego punktu widzenia, trudno nie być zadowolonym. Spieszmy się cieszyć, bo mimo wszystko nie ma żadnej pewności, że polskie szczęście będzie miało swój ciąg dalszy.
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Pokonaliśmy w końcu Niemców, mistrzów świata, rywala, który od zawsze wpędzał nas w kompleksy. Nie straciliśmy gola, broniąc się przez większość meczu w sposób dość zdyscyplinowany, co nie jest raczej polską futbolową normą. Ten mecz to był jak pigułka starej, polskiej szkoły futbolu, czyli gry z kontrataku. Tylko że przeważnie zmasowana obrona i sporadyczne akcje ofensywne, zawiązywane przy użyciu prostych środków, wyrażanych zwrotem „dzida do przodu”, to było trochę za mało, za ubogo, za prymitywnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną