„Wiadomości” idą w tabloidalność. Główne wydanie na tle tragedii

TV średniowiecze
Oto główne wydanie „Wiadomości” w telewizji publicznej. Tragedia w Katowicach, w której zginęła redakcyjna koleżanka, jej mąż, dziennikarz Faktów TVN, i dwuletni synek. Muzyka jak z filmu grozy. I szef „Wiadomości” na tle zwalonej kamienicy.
Piotr Kraśko prowadzi „Wiadomości” na tle zwalonej kamienicy w Katowicach
Polityka

Piotr Kraśko prowadzi „Wiadomości” na tle zwalonej kamienicy w Katowicach

Media blisko człowieka. Pytające o jego sprawy, będące tuż obok, zaangażowane. Dwadzieścia lat temu to była sztandarowa idea powstających wtedy w Polsce tabloidów. Chciały prostemu człowiekowi tłumaczyć świat w sposób, jaki będzie go obchodził – inaczej niż te nadęte, oficjalne media pierwszego obiegu. Te wszystkie czarno-białe gazety, tygodniki opinii, telewizyjne wiadomości, gadające o polityce, ekonomii, inflacjach, deflacjach, zmianach w prawie i procesach w skali makro.

Ówczesny szef Super Expresu, Grzegorz Lindenberg, w roli pierwszego czytacza każdego numeru gazety zatrudniał pana z kotłowni właśnie – żeby podkreślał ołówkiem wszystko, czego nie rozumie. Nie rozumiał – wykreślić. Mówił: muszą istnieć też gazety dla zwykłych ludzi. Bowiem świat będzie lepszy, jeśli ci, co niczego nie czytają, zaczną czytać cokolwiek. Obok cielaka dwugłowego coś tam się zawsze z wiedzy o świecie przemyci.

Lata minęły. Idea zeszła niżej. Oto główne wydanie „Wiadomości” w telewizji publicznej. Tragedia w Katowicach, w której zginęła redakcyjna koleżanka, jej mąż ,dziennikarz Faktów TVN, i dwuletni synek. Muzyka jak z filmu grozy. Szef „Wiadomości” na tle zwalonej kamienicy. Pierwszych pięć minut o tym, jak trudno rozbiera się zawaloną ścianę, będąc strażakiem. Plus jakaś myśl na temat okrutności losu: ktoś tam zapłacze do kamery – że obok stoi przecież jeszcze samochód zaginionych pod gruzami. Kolejne dwie minuty: o tym, że jeszcze inne ofiary leżą w szpitalu. Następne dwie: oto jest ośrodek Caritasu, do którego przeniosą tych ludzi, którzy ocaleli. Tak wygląda pokój, tu łóżko, tak wygląda tapeta na ścianie. A potem płynne przenosiny do Brukseli. Szczyt. Mogą wzrosnąć ceny prądu. „Więc jak by sobie pani poradziła – pyta reporterka – gdyby wzrosły dwukrotnie?”. A pani emerytka z Opola odpowiada reporterce, że to by było istne średniowiecze, przy świeczce wieczorami”.

Co media mówią dziś ludziom o świecie? Ano, że rozumieją ich wzruszenia i lęki. I to mniej więcej tyle.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj