„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

Druga tura wisi w powietrzu

Sondaż prezydencki: Komorowski wygrywa w pierwszej turze

Kancelaria Prezydenta RP
Bronisław Komorowski nie ma dziś poważnej konkurencji.

Bronisław Komorowski – 65 proc., Andrzej Duda – 21 proc. – to wynik prezydenckiego sondażu Millward Brown dla TVN. Inni kandydaci się nie liczą – Magdalena Ogórek z SLD ma 6 proc. poparcia, Janusz Korwin-Mikke – 3 proc., a na Janusza Palikota chce głosować co setny Polak. 4 proc. jest niezdecydowanych.

Te wyniki warto zestawić z sondażem partyjnym przeprowadzonym tego samego dnia na tej samej próbie ankietowanych. PO i PiS mają po 34 proc., SLD popiera 9 proc. badanych. Tuż nad progiem wyborczym jest PSL (6 proc.), a nieznacznie pod nim Nowa Prawica z poparciem 3 proc.

Z sondażu prezydenckiego wynika, że Bronisław Komorowski wywalczy reelekcję już w pierwszej turze. Początek kampanii kandydata PiS krytykowali powszechnie sprzyjający PiS publicyści za ślamazarność i chaos organizacyjny. Teraz okazuje się, że opinia publiczna oceniła wysiłki Dudy równie surowo. Pozostali kandydaci tworzą egzotyczne tło.

Ale te wnioski mogą się okazać zbyt pochopne. Do wyborów zostały jeszcze cztery miesiące, a sytuacja nie przypomina wcześniejszych batalii prezydenckich. W 2010 r. okoliczności były wyjątkowe – wybory zostały przyspieszone po śmierci Lecha Kaczyńskiego, kampania była specyficzna.

W 2005 r. drugą kadencję kończył Aleksander Kwaśniewski, a poza tym walił się wówczas w gruzy podział polityczny ukształtowany na początku transformacji. Wszystko było niepewne, a sondaże – zmienne. Na cztery miesiące przed głosowaniem w sondażu prezydenckim prowadził Lech Kaczyński przed Zbigniewem Religą i Markiem Borowskim. Czwarty był Andrzej Lepper, a dopiero piąty Donald Tusk.

Miesiąc później pierwszy był już Włodzimierz Cimoszewicz. Cimoszewicz i Religa nie dotrwali do pierwszej tury, którą wygrał Tusk, by przegrać w drugiej z Lechem Kaczyńskim. Takiej płynności w 2015 r. nie doświadczymy na pewno. Nikt z drugiej i trzeciej ligi nie wystrzeli do ekstraklasy.

Ale sytuacja nie jest tożsama także z rokiem 2000, choć podobieństw jest więcej. Na cztery miesiące przed wyborami w sondażu CBOS prowadził walczący o reelekcję Aleksander Kwaśniewski – miał 65 proc., tyle samo, co dziś będący na jego miejscu Bronisław Komorowski (choć wówczas było więcej niezdecydowanych). 11 proc. miał Andrzej Olechowski, 5 proc. – Marian Krzaklewski, zaś kandydat PSL Jarosław Kalinowski – 2 proc. Wybory, jak wiemy, skończyły się na pierwszej turze, w której Kwaśniewski dostał niecałe 54 proc. głosów.

Inne było jednak polityczne otoczenie. Za Kwaśniewskim stał opozycyjny i rosnący w siłę SLD, który nie miał żadnej przeciwwagi. Koalicja AWS-UW się rozpadła, a obie partie ją tworzące – słabły. Nie było jeszcze PiS ani Platformy. Kwaśniewski, jak się zdaje, był wówczas w nieco korzystniejszej sytuacji, niż jest dziś Komorowski.

Do wyniku sondażu Millward Brown nie należy się przywiązywać. W najbliższych tygodniach i miesiącach prezydent będzie tracił poparcie, Duda zaś będzie zyskiwał. Obecny prezydent zatrzyma się jednak zapewne na poziomie znacząco wyższym niż notowania PO, Duda będzie miał wynik trochę słabszy niż PiS.

Druga tura nie jest pewna – SLD i PSL pomagają Komorowskiemu jak umieją – ale wisi w powietrzu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną